niedziela, 22 grudnia 2013
#31.`Mogę być debilem, ale zakochanym w tobie po uszy.
Chłopaki wrócili po piętnastu minutach. Poszliśmy z Harry'm do mnie na górę żebym się przebrała. Wciągnęłam na siebie to <Klik>.
Po jakimś czasie usłyszałam dzwonek do drzwi, zeszliśmy z Harry'm na dół. Była to reszta naszej ekipy.
- Cześć.- przywitałam się.
-No heej.- odparli.
-Widzę, że był już szybki numerek.- zaśmiał się Louis.
-Ah... ty zabawny.- powiedziałam.
Poszła z Mariką po przekąski, a w tym samym czasie Harry włączył muzykę.
-Nadia, pomożesz?- spytałam.
-Jasne.
Dziewczyna wzięła ode mnie tacę z ciastem.
-Piwo, drink?- zapytała Marika.
-Piwo.- Niall i Harry.
-Piwo.- Zayn i Louis.
-Liam?- Marika.
-Drink.
-Dziewczyny?
-Obojętne.
Siedzieliśmy, rozmawialiśmy i głośno się śmialiśmy. Doszła do mnie również Kornelia więc była większa beka.
-Może byśmy poszaleli?- zaproponował Niall.
-Sex grupowy.- Louis, a Eleanor walnęła go w ramie.
-Dajcie se dzisiaj spokój. Bawmy się po prostu.- powiedziałam.- A w ogóle jeszcze parapetówki nie miałyśmy i też trzeba z klasą pożegnać Marikę.
Poleciałam wlecieć muzę na full i porwałam Hazzę. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Zostawiłam Harry'ego i poszłam otworzyć. Okazało się, że to David.
-Hej, co cię sprowadza?- spytałam.
-Chciałem z tobą porozmawiać.- odparł.
-To nieodpowiednia chwila.- powiedziałam.
-Daj mi pięć minut.- nalegał.
-Olivia długo jeszcze?!-zawołał Harry.
-Zaraz wracam.- wydarłam się.- Czego ty chcesz?
-No Olivia!- tym razem Zayn.
-Widzę, że na prawdę nie masz czasu, kiedy indziej ci powiem.- to było dziwne, był zdenerwowany i widać było, że to coś ważnego, ale jak nie to nie.
Wróciłam do swojej grupy, miałam zamiar dalej lepiej się bawić.
-Kto to był?- zapytał Harry.
-David.- odpowiedziała. Harry zrobi się zdenerwowany, a jego mina mnie przeraziła.- Co jest?
-Muszę ci coś powiedzieć.- oznajmił.
Pociągnęłam go na balkon. Na prawdę się przestraszyłam, Harry wyglądał na zdenerwowanego.
-Co chcesz mi powiedzieć?- spytałam.
-Co on od ciebie chciał?- pytaniem na pytanie, ambitnie.
-Chciał mi coś powiedzieć, ale nie wiem co bo mnie wołaliście.- opowiedziałam.
-Chyba wiem co...- co kuźwa?
-David zna Vanessę, myślisz dlaczego wtedy dostałem po twarzy od niego? Bo myślał, że jestem z tobą i zdradzam Vanessę.- jeszcze jakieś tajemnice.
-Miałeś zamiar mi to powiedzieć? Eh... dobra nie ważne. Co w końcu chcesz mi powiedzieć?
Harry spuścił głowę i wychylił głowę za barierkę. Byłam nerwowa i z całej tej nie pewności się popłakałam.
-Muszę ci w końcu powiedzieć, lepiej żebyś się ode mnie dowiedziała niż od niego...- to było dziwne.
-Nie rozumiem... znudziłam ci się?
-Olivia, proszę cię daj mi powiedzieć.
-No to słucham.- powiedziałam.
-Vanessa była moją narzeczoną.- myślałam, że się przesłyszałam.
-Słucham? Co ty do mnie mówisz?
-Oświadczyłem się jej dwa miesiące przed tym kiedy poznałem ciebie, wszystkie przygotowania do ślubu ruszyły piorunem, zostały rozesłane zaproszenia, zamówiona sala, kupione ciuchy. Miało być pięknie, ale wszystko miało odbyć się po cichu nikt nie mógł się dowiedzieć o ślubie.- miałam uczucie, że ktoś wbija mi nóż w plecy, a za razem miałam wyrzuty sumienia, że rozjebałam czyjeś przyszłe małżeństwo. Nie odezwałam się tylko pobiegłam do siebie do pokoju. Usiadłam na łóżku i myślałam o tym co on mi powiedział. Po chwili usłyszałam, że Harry do mnie przyszedł.
-Nie miałeś zamiaru mi powiedzieć prawda?- spytałam.
-Twoja reakcja była by taka sama.- odparł.
-Mogłeś od razu, nie niszczyłbym ci życia.- powiedziałam.- Nie pakowałabym się w związek, który zniszczył inny.
-Nie rozumiesz, że dzięki tobie uświadomiłem sobie co znaczy miłość i gdyby nie ty za kilka dni brałbym ślub i żył w małżeństwie jak za karę... poznając ciebie zdałem sobie sprawę, że nie mogę być z Vanessą, bo ona traktuje mnie jak zabawkę.- oznajmił.
-Powinieneś mi powiedzieć.
-Wiem, przepraszam.- powiedział.-Wybacz, proszę.
-Jesteś skończonym debilem, wiesz?- zaśmiałam się.
-Mogę być debilem, ale zakochanym w tobie po uszy.- po tych słowach zaczęliśmy się całować, a z dołu usłyszałam You&I.
-Te zakochańce, chodźcie lepiej bo...- Zayn nam wszedł, ale jak zobaczył nas całujących się przerwał w pół zdania.- Przepraszam.
-Harry chodź.- powiedziałam.
-No nie macie wyjścia, Niall już się przystawia do pizzy.- zaśmiał się brunet.
Zeszliśmy na dół. Oni zdążyli zjeść dwie pizze, na szczęście zostały dla nas jeszcze dwie.
-Co się stało?- spytała Marika.
-Nie ważne.- odparł Harry.
Usiedliśmy przy jednym stole i zaczęliśmy jeść. Zabawa była w najlepsze, było trochę łez i dużo śmiechu. Rozmawialiśmy, tańczyliśmy to było typowa domówka.
___________
Czytasz = Komentarz xx
czwartek, 28 listopada 2013
#30.`...ale nie da się przecież zatrzymać czasu...
27.08.2017, niedziela
Obudził mnie Harry, który zaczął całować mnie po szyi.
-Harry, ty napaleńcu.- powiedziałam zaspanym głosem.
-Jesteś pewna tego co mówisz?- spytał.
-Tak.- odparłam.
Chłopak zaczął mnie łaskotać.
-Dooobra, zmieniłam zdanie. - oznajmiłam.
-To się cieszę.- zaśmiał się.
Wstałam od niechcenia i poszła się umyć. Gdy byłam gotowa postanowiłam się ubrać. Miała dylemat, ale się w końcu zdecydowałam na to <Klik>.
-Możemy iść na dół?- spytał Harry.
-Tak.- chłopak podszedł do mnie i zaczął mnie całować, chłopak trochę się chyba rozpędził bo złapał za tyłek i chciał przenieść na łóżko.
-Kochanie już dobrze.- powiedziałam.
-No dobra.
Zeszliśmy na dół. Mama Harry'ego przygotowała dla nas wielkie śniadanie.
-O której wyjeżdżacie?- spytał ojczym Harry'ego.
-Po śniadaniu.- odparł Harry.- Mamy trochę do załatwienia.
Tak dobrze mi się tu było, ale niestety trzeba wracać do szarej rzeczywistości.
-Olivia, liczę, że jeszcze nas kiedyś odwiedzisz.- powiedziała mama Harry'ego.
-Oczywiście, z wielką chęcią.- odparła.
Gdy zjedliśmy poszliśmy się spakować, a potem z Harry'm znieśliśmy bagaże na dół.
-Miło było mi panią poznać.- oznajmiłam.
-Mi ciebie również. Cieszę się, że mój Harry ma taką wspaniałą dziewczynę.- przytuliłam ją i uroniłam kilka łez.
-Dziękuję.
Pożegnałam się jeszcze z ojczymem Harry'ego i Gemmą, a potem poszłam do samochodu. Harry rzecz jasna również się ze wszystkimi pożegnał. Po chwili wyjechaliśmy.
-Wszystko jest okej?- spytał Harry.
-Tak, zamyśliłam się trochę.- odparłam.
-Nad czym?
-Wszystko dzieję się tak szybko, niedawno byłeś z Vanessą teraz jesteś ze mną.- zamilkłam.
-Olivia, ty jesteś dla mnie najważniejsza, ty nie jesteś taka jak ona. Nie możesz się do niej porównywać.- powiedział.
-Nie lepiej z ty poczekać?
-Ale co ci zależy? Zresztą nie mogę cię do niczego zmusić.
-Chcę spróbować, ale się boje.- wreszcie to powiedziałam.
-Ja wiem, bo ja też się boję, ale kiedy nie jesteśmy razem mam wrażenie, że życie nie ma sensu i robię wszystko żeby być z tobą.- urocze.
-Wiem, też tak mam, ale na prawdę tego chcesz?- spytałam.
-Raz się żyje. Dopóki nie spróbujemy to nie dowiemy się czy to na prawdę to...- odparł.
Nie byłam tego pewna chciałam go uszczęśliwić, ale bałam się tego. Dalszą część naszej rozmowy przerwał mi mój telefon.
-Słucham?- powiedziałam.
-Hej.- Marika.
-Coś się stało?- spytałam.
-Taak.- oznajmiła dumnie.- Poznałam Antona Edwalda.
-Kogo?
-No tego z Melo, z 2013 roku.- to już wszystko wiem.
-Gratulacje.
-Jest jeszcze coś...- to już mnie przeraziło.
-Słucham.
-Dostałam się na studia w Szwecji, prawdopodobnie wyjadę tam.- co?!
-Jak to?
-Do domu w Polsce przyszedł list z uniwersytetu na który chciałam się dostać. Chcą mnie tam przyjąć.-wiedziałam, że tak będzie.
-Porozmawiamy jak wrócę.- oznajmiłam.
-Okej.
-Pa.
Zabić to za mało- no, ale to jej życie, nic robi z nim co chcę, nie zabronię jej wyjechać.
-Kto to był??- zapytał Harry.
-Marika.- odparłam przewracając oczami.
-Coś się stało?
-Tak. Przeprowadza się do Szwecji.
***
Dojechaliśmy na miejsce poprosiłam Harry'ego żebyśmy pojechali do mnie. W domu była Marika z Niall'em.
-Wiesz, że mamy do pogadania?- powiedziałam/
-Mam wyjść?- Niall.
-Tak, Harry zostaje a ty masz wyjść.
Blondyn wstał i chciał wyjść.
-Niall idioto siadaj.!!- wrzasnęłam.
-Słucham?- Marika.
-Ja się pytam co z tobą ?- oznajmiłam.
-Z początkiem września przenoszę się do Sztokholmu.
-Wiem, zdążyłam się domyśleć...
-Chciałam ci coś zaproponować.- oznajmiła.
-Pamiętasz ile planowałyśmy żeby zamieszkać razem?- zapytała.
-I co?
-Może tam byś my sobie ułożyły życie?- chyba ją nieźle popieściło.
-Marika, zawsze miałyśmy dwa światy, ja byłam w świecie One Direction, a ty w świecie Demi, Danny'ego, Antona i Justin'a. Wolałaś Szwecję, ja zawsze marzyłam o Angli, tak zostało do dzisiaj... tu jest moje miejsce tu obok Harry'ego.- aż mi łzy poleciały.- Widocznie twoje miejsce czeka na ciebie w Szwecji, tak już zostanie do końca życia.
Harry mocno mnie przytulił i pocałował w czoło. Mówiąc o tych dwóch światach uświadomiłam sobie coś.
-Harry chodź ze mną na górę.- powiedziałam Harry'emu na ucho.
Wstaliśmy i poszliśmy do mnie.
-Co chcesz mi powiedzieć?- spytał.
-Jeżeli bardzo ci zależy na tym żebyśmy zamieszkali razem to nic nam na drodze nie stoi.
-Na prawdę?- nie uwierzył.
-Tak.
-Czyli się do mnie wprowadzisz.
-Tak.
-Kiedy?
-Gdy Marika się wyprowadzi.- oznajmiłam.
-Jedziesz dzisiaj do mnie na noc?- zapytał.
-Jasne, chodź na dół pożegnamy się i będziemy się zbierać.
Wróciliśmy na dół.
-My jedziemy.- oznajmiłam.
-Nigdzie was nie puszczam.- odparła Marika.
-Słucham?- powiedziałam.
-Nadia, Liam, Zayn, Perrie, Louis i Eleanor mają przyjechać do nas.
-Więc nie macie wyboru.- dodał Niall.
-Co ty na to Harry?- spytałam.
-Jezu, jedna noc was nie zbawi.- od tego momentu Maria to Harry.
-Mam tu jakieś zadnie?- Harry.- Od kilku minut próbuję wam powiedzieć, że wasz rozmowa jest bez sensu bo zostajemy.
Zaczęłam się śmiać.
-Jeszcze się nie przyzwyczaiłeś?- zapytał Niall.
-Ciii... nie gadaj tyle tylko chodź ze mną na dół do samochodu.- odparł Harry.
Zostawili nas same. Teraz czekała nas ciężka rozmowa. Wszystko idzie według mnie stanowczo za szybko, ale nie da się przecież zatrzymać czasu...
________________
Czytasz = Komentarz xx
-Harry, ty napaleńcu.- powiedziałam zaspanym głosem.
-Jesteś pewna tego co mówisz?- spytał.
-Tak.- odparłam.
Chłopak zaczął mnie łaskotać.
-Dooobra, zmieniłam zdanie. - oznajmiłam.
-To się cieszę.- zaśmiał się.
Wstałam od niechcenia i poszła się umyć. Gdy byłam gotowa postanowiłam się ubrać. Miała dylemat, ale się w końcu zdecydowałam na to <Klik>.
-Możemy iść na dół?- spytał Harry.
-Tak.- chłopak podszedł do mnie i zaczął mnie całować, chłopak trochę się chyba rozpędził bo złapał za tyłek i chciał przenieść na łóżko.
-Kochanie już dobrze.- powiedziałam.
-No dobra.
Zeszliśmy na dół. Mama Harry'ego przygotowała dla nas wielkie śniadanie.
-O której wyjeżdżacie?- spytał ojczym Harry'ego.
-Po śniadaniu.- odparł Harry.- Mamy trochę do załatwienia.
Tak dobrze mi się tu było, ale niestety trzeba wracać do szarej rzeczywistości.
-Olivia, liczę, że jeszcze nas kiedyś odwiedzisz.- powiedziała mama Harry'ego.
-Oczywiście, z wielką chęcią.- odparła.
Gdy zjedliśmy poszliśmy się spakować, a potem z Harry'm znieśliśmy bagaże na dół.
-Miło było mi panią poznać.- oznajmiłam.
-Mi ciebie również. Cieszę się, że mój Harry ma taką wspaniałą dziewczynę.- przytuliłam ją i uroniłam kilka łez.
-Dziękuję.
Pożegnałam się jeszcze z ojczymem Harry'ego i Gemmą, a potem poszłam do samochodu. Harry rzecz jasna również się ze wszystkimi pożegnał. Po chwili wyjechaliśmy.
-Wszystko jest okej?- spytał Harry.
-Tak, zamyśliłam się trochę.- odparłam.
-Nad czym?
-Wszystko dzieję się tak szybko, niedawno byłeś z Vanessą teraz jesteś ze mną.- zamilkłam.
-Olivia, ty jesteś dla mnie najważniejsza, ty nie jesteś taka jak ona. Nie możesz się do niej porównywać.- powiedział.
-Nie lepiej z ty poczekać?
-Ale co ci zależy? Zresztą nie mogę cię do niczego zmusić.
-Chcę spróbować, ale się boje.- wreszcie to powiedziałam.
-Ja wiem, bo ja też się boję, ale kiedy nie jesteśmy razem mam wrażenie, że życie nie ma sensu i robię wszystko żeby być z tobą.- urocze.
-Wiem, też tak mam, ale na prawdę tego chcesz?- spytałam.
-Raz się żyje. Dopóki nie spróbujemy to nie dowiemy się czy to na prawdę to...- odparł.
Nie byłam tego pewna chciałam go uszczęśliwić, ale bałam się tego. Dalszą część naszej rozmowy przerwał mi mój telefon.
-Słucham?- powiedziałam.
-Hej.- Marika.
-Coś się stało?- spytałam.
-Taak.- oznajmiła dumnie.- Poznałam Antona Edwalda.
-Kogo?
-No tego z Melo, z 2013 roku.- to już wszystko wiem.
-Gratulacje.
-Jest jeszcze coś...- to już mnie przeraziło.
-Słucham.
-Dostałam się na studia w Szwecji, prawdopodobnie wyjadę tam.- co?!
-Jak to?
-Do domu w Polsce przyszedł list z uniwersytetu na który chciałam się dostać. Chcą mnie tam przyjąć.-wiedziałam, że tak będzie.
-Porozmawiamy jak wrócę.- oznajmiłam.
-Okej.
-Pa.
Zabić to za mało- no, ale to jej życie, nic robi z nim co chcę, nie zabronię jej wyjechać.
-Kto to był??- zapytał Harry.
-Marika.- odparłam przewracając oczami.
-Coś się stało?
-Tak. Przeprowadza się do Szwecji.
***
Dojechaliśmy na miejsce poprosiłam Harry'ego żebyśmy pojechali do mnie. W domu była Marika z Niall'em.
-Wiesz, że mamy do pogadania?- powiedziałam/
-Mam wyjść?- Niall.
-Tak, Harry zostaje a ty masz wyjść.
Blondyn wstał i chciał wyjść.
-Niall idioto siadaj.!!- wrzasnęłam.
-Słucham?- Marika.
-Ja się pytam co z tobą ?- oznajmiłam.
-Z początkiem września przenoszę się do Sztokholmu.
-Wiem, zdążyłam się domyśleć...
-Chciałam ci coś zaproponować.- oznajmiła.
-Pamiętasz ile planowałyśmy żeby zamieszkać razem?- zapytała.
-I co?
-Może tam byś my sobie ułożyły życie?- chyba ją nieźle popieściło.
-Marika, zawsze miałyśmy dwa światy, ja byłam w świecie One Direction, a ty w świecie Demi, Danny'ego, Antona i Justin'a. Wolałaś Szwecję, ja zawsze marzyłam o Angli, tak zostało do dzisiaj... tu jest moje miejsce tu obok Harry'ego.- aż mi łzy poleciały.- Widocznie twoje miejsce czeka na ciebie w Szwecji, tak już zostanie do końca życia.
Harry mocno mnie przytulił i pocałował w czoło. Mówiąc o tych dwóch światach uświadomiłam sobie coś.
-Harry chodź ze mną na górę.- powiedziałam Harry'emu na ucho.
Wstaliśmy i poszliśmy do mnie.
-Co chcesz mi powiedzieć?- spytał.
-Jeżeli bardzo ci zależy na tym żebyśmy zamieszkali razem to nic nam na drodze nie stoi.
-Na prawdę?- nie uwierzył.
-Tak.
-Czyli się do mnie wprowadzisz.
-Tak.
-Kiedy?
-Gdy Marika się wyprowadzi.- oznajmiłam.
-Jedziesz dzisiaj do mnie na noc?- zapytał.
-Jasne, chodź na dół pożegnamy się i będziemy się zbierać.
Wróciliśmy na dół.
-My jedziemy.- oznajmiłam.
-Nigdzie was nie puszczam.- odparła Marika.
-Słucham?- powiedziałam.
-Nadia, Liam, Zayn, Perrie, Louis i Eleanor mają przyjechać do nas.
-Więc nie macie wyboru.- dodał Niall.
-Co ty na to Harry?- spytałam.
-Jezu, jedna noc was nie zbawi.- od tego momentu Maria to Harry.
-Mam tu jakieś zadnie?- Harry.- Od kilku minut próbuję wam powiedzieć, że wasz rozmowa jest bez sensu bo zostajemy.
Zaczęłam się śmiać.
-Jeszcze się nie przyzwyczaiłeś?- zapytał Niall.
-Ciii... nie gadaj tyle tylko chodź ze mną na dół do samochodu.- odparł Harry.
Zostawili nas same. Teraz czekała nas ciężka rozmowa. Wszystko idzie według mnie stanowczo za szybko, ale nie da się przecież zatrzymać czasu...
________________
Czytasz = Komentarz xx
sobota, 16 listopada 2013
#29.`...miałam wrażenie, że to nie ja stoję po drugiej stronie a ktoś inny.
26.05.2017r, Sobota
Obudziły mnie ciepłe promienie słońca wpadające przez szparę nie dosuniętej rolety. Harry jeszcze spał wtulony do mnie. Próbowałam się wyślizgnąć, ale chłopak się obudził.
-Dawno wstałaś?- awww...ten jego poranny zachrypnięty głos *.*
-Przed chwilą.- powiedziałam.
-Gdzie się wybierasz?- spytał.
-Do łazienki, nie bój się nigdzie cię nie zostawię.- odparłam.
-Wolę być pewniejszy. Mogę iść z tobą?
-Głupio się pytasz?
Wstaliśmy i poszliśmy razem do łazienki. Do ubrania wybrałam sobie to <Kilk>. Harry wziął szybki prysznic. Jego chodzenie przy mnie nago satysfakcjonowało mnie, nie wiem dlaczego po prostu czuję się tą satysfakcję. Myłam zęby kiedy Harry wyszedł spod prysznica, wytarł się i podszedł do mnie. Patrząc na nas w lustrzę miałam wrażenie, że to nie ja stoję po drugiej stronie a ktoś inny.
-Olivia... chcę.- nie musiał kończyć wiedziałam o co mu chodzi.
-Wiem, ja też, ale przyjechałeś do swojej mamy żeby z nią spędzić czas, zobaczysz jeszcze będziemy mieć okazję.
-Ale może...
-Harry, ubierz się i pójdziemy na dół.
Jak powiedziałam tak zrobiliśmy. Mama Harry'ego przygotowała nam śniadanie.
-Dzień dobry.- powiedziałam.
-Dzień dobry. Jak się spało?- spytała mama Harry'ego.
-Dobrze.- odparłam.
-My będziemy musieli wyjść na kilka godzin coś załatwić, mam nadzieję, że sobie poradzicie.- oznajmił ojczym Harry'ego.
-Mamo, teraz jutro będziemy wracać chcieliśmy trochę czasu z wami spędzić a wy wychodzicie.- bożeee, jak miło słuchać jak Harry tak mówi do mamy. Ann... powiedz mi jak spłodzić takie dziecko.
-Wiem synku, na prawdę musimy to załatwić.
-Mamoo.- uwielbiam ten jego błagający ton.
-Będzie jeszcze okazja. My idziemy.
-O której chociaż będziecie?- zapytał.
-Harry, ja wiem czego chcesz za dobrze cię znam.. Zostawiam wam dom na trzy godziny.- odparła.
-Mamo o czym ty mówisz?
-Jesteś moim synem i wiem kiedy zaczynasz kombinować.- zaśmiała się.
-Ale ja nic nie zrobiłem...- i ten piękny bulwers.
-Tak kochenie...
-Mamooo!!!
-Do zobaczenia.- pożegnała się.
-Paaa...- powiedziałam.
Harry stanął z bezradną miną przed drzwiami i stał tak przez dobrze pół minuty.
-Czy ja jestem taki przewidywalny'?- zapytał.
-To jest twoja mama ona cię raczej zna.- zaśmiałam się.
***
Po śniadaniu poszliśmy się przejść po okolicy. Harry najpierw zaprowadził mnie za wielką łąkę za domem. Potem poszliśmy do małego lasku.
-Widzisz tamto miejsce?- zapytał pokazując na drzewo.
-Tak.
-Tam pierwszy raz się całowałem.- oznajmił.
Wzięłam go za rękę i podeszliśmy do tego miejsca, oparłam się o drzewo i obiełam jego twarz.
-Ja wiem co to jest za miejsce, pamiętam je z This Is Us i odkąd je zobaczyłam marzyłam żeby być kolejną osobą, którą tutaj pocałujesz.- oznajmiłam.
-Marzenia się spełniają.- powiedział i zaczęliśmy się całować.
Gdy skończyliśmy poszliśmy jeszcze sobie pochodzić. Holmes Chapel to piękne miasteczko. Harry pokazał mi najpiękniejsze miejsca. Na sam koniec wróciliśmy na pole i poszliśmy pod płaczącą wierzbą. Harry położył się, ja obok niego mając głowę na jego klatce piersiowej.
-Może jak wrócimy do domu to się pobawimy.- powiedziałam.
Chłopak spojrzał na zegarek.
-Podoba mi się twoja propozycja, ale musimy już iść jak coś chcesz zdziałać.- odparł chłopak.
Po powrocie do domu tak jakby temat mojej propozycji ucichł, położyłam się w ogrodzie i miałam zamiar wysłać kilka mailów, przy okazji sobie po powtarzać w końcu wysłałam podanie na studia.
-I co teraz?- spytał Harry.- Jesteśmy od kilku minut w domu a ty romansujesz z laptopem.
-No mieliśmy coś robić, ale ty gdzieś zniknąłeś.- oznajmiłam.
Chłopak wziął mnie na ręce i wszedł ze mną na górę do swojego pokoju. Postawił mnie na równe nogi. Stanęliśmy na przeciwko siebie i zaczęliśmy się całować. Harry przycisnął mnie do ściany i zaczął całować po karku. "Popchnęłam" chłopaka na łóżko - trochę mnie fantazja poniosła - położył się wygodnie, a ja mu dobrałam się do spodni, które wylądowały na podłodze. Szatyn podsunął mnie pod siebie i pozbył się moich szortów. Rozłożyłam nogi, a Harry zaczął całować moje uda i wyżej wtedy również ściągnął moje majtki. Usiedliśmy na przeciwko Harry'ego i zaczęłam się z nim całować, a potem ściągnęłam mu t-shirt. Znowu położyłam się na łóżku i pociągnęłam za sobą Harry'ego znowu się zaczęliśmy się całować. Chłopak delikatnie zaczął przegryzać moje wargi. Po chwili ściągnął moją bluzkę, a potem biustonosz i zaczął mnie całować po ciele . Harry kierował się w stronę okolic bikini.
-Harry a jak ktoś?- zapytałam.
-Mamy jeszcze pół godziny.- odparł.
Zamieniliśmy się miejscami i teraz ja leżałam na chłopaku. Całowałam jego ciało dojeżdżając do wcięć u dołu brzucha. Ściągnęłam mu bokserki i wstałam po gumkę, następnie wróciłam do łóżka i założyłam ją mu. Już potem poszło z górki. Chłopak był górą i włożył swojego "przystojniaka". Bolało, aż wydałam z siebie głuchy jęk. Dla mnie to było coś niesamowitego, ból połączony z przyjemnością - to jest nie wiem jak to opisać. Harry zaparł się o barierkę łóżka i nabrał tempa. Po jakimś czasie zmieniliśmy pozę.
Na sam koniec szatyn wziął mnie za biodra, ściągnął siebie i położył mnie na łóżku i zaproponował znowu 69. Po wszystkim położyłam się obok chłopaka.
-Co teraz?- spytałam.
-Kocham Cię.- odparłam.
-Ja ciebie też.
-Zamieszkaj ze mną.- powiedział.
-Mówiłam ci coś na ten temat.
-To Pocałuj mnie chociaż i chodźmy się ubrać bo moja mama wróciła przed chwilą.- odparł.
Zrobiłam tak jak chciał i po wszystkim zeszliśmy na dół gdzie była mama Harry'ego i przygotowywała nam obiad. Pojawiła się również Gemma - siostra Harry'ego. Chciałabym mieć taką rodzinę jak Harry wszyscy są dla siebie cacy mili, a Ann wygrała życie mając takie dzieci.
***
Po obiedzie usiedliśmy wszyscy w ogrodzie i rozmawialiśmy wszyscy albo każdy sam sobie.
-Czemu nie chcesz ze mną zamieszkać?- spytał mnie Harry.
-Według mnie to za szybko, a co będzie jak...- nie dokończyłam.
-Nic takiego nie będzie. Olivia ja ciebie kocham. Czemu nawet nie chcesz spróbować?
-Bo się boję.- powiedziałam.
-Czego?
-Wszystkich oskarżeń, że to wszystko się zepsuje.- oznajmiłam.- Ty się nie boisz?
-Nie mam czego się bać.
-Tak mi ufasz?
-Przecież gdyby coś by poszło nie tak, jakby ci się nie spodobało moglibyśmy wrócić do normalności, ale jeżeli nie chcesz to nic nie mam do powiedzenia.
-To nie o to chodzi?- spytał.
-To co się dzieję?
-Harry to nie jest takie proste.- oznajmiłam.
-Spróbuj chociaż. Będziemy żyć na dwa domy?
-Z Vanessą potrafiłeś...
-To nie to samo, dziewczyno zależy mi na tobie.
-Poczekaj miesiąc może mniej i wrócimy do tego tematu.
Siedzieliśmy tak przez resztę dnia.
Wieczorem usiedliśmy przy stole, przy grillu i znowu rozmawialiśmy. Było miło, nie pamiętam kiedy ostatnio siedziałam w tak miłej atmosferze...
________________
Czytasz = Komentarz xx
Obudziły mnie ciepłe promienie słońca wpadające przez szparę nie dosuniętej rolety. Harry jeszcze spał wtulony do mnie. Próbowałam się wyślizgnąć, ale chłopak się obudził.
-Dawno wstałaś?- awww...ten jego poranny zachrypnięty głos *.*
-Przed chwilą.- powiedziałam.
-Gdzie się wybierasz?- spytał.
-Do łazienki, nie bój się nigdzie cię nie zostawię.- odparłam.
-Wolę być pewniejszy. Mogę iść z tobą?
-Głupio się pytasz?
Wstaliśmy i poszliśmy razem do łazienki. Do ubrania wybrałam sobie to <Kilk>. Harry wziął szybki prysznic. Jego chodzenie przy mnie nago satysfakcjonowało mnie, nie wiem dlaczego po prostu czuję się tą satysfakcję. Myłam zęby kiedy Harry wyszedł spod prysznica, wytarł się i podszedł do mnie. Patrząc na nas w lustrzę miałam wrażenie, że to nie ja stoję po drugiej stronie a ktoś inny.
-Olivia... chcę.- nie musiał kończyć wiedziałam o co mu chodzi.
-Wiem, ja też, ale przyjechałeś do swojej mamy żeby z nią spędzić czas, zobaczysz jeszcze będziemy mieć okazję.
-Ale może...
-Harry, ubierz się i pójdziemy na dół.
Jak powiedziałam tak zrobiliśmy. Mama Harry'ego przygotowała nam śniadanie.
-Dzień dobry.- powiedziałam.
-Dzień dobry. Jak się spało?- spytała mama Harry'ego.
-Dobrze.- odparłam.
-My będziemy musieli wyjść na kilka godzin coś załatwić, mam nadzieję, że sobie poradzicie.- oznajmił ojczym Harry'ego.
-Mamo, teraz jutro będziemy wracać chcieliśmy trochę czasu z wami spędzić a wy wychodzicie.- bożeee, jak miło słuchać jak Harry tak mówi do mamy. Ann... powiedz mi jak spłodzić takie dziecko.
-Wiem synku, na prawdę musimy to załatwić.
-Mamoo.- uwielbiam ten jego błagający ton.
-Będzie jeszcze okazja. My idziemy.
-O której chociaż będziecie?- zapytał.
-Harry, ja wiem czego chcesz za dobrze cię znam.. Zostawiam wam dom na trzy godziny.- odparła.
-Mamo o czym ty mówisz?
-Jesteś moim synem i wiem kiedy zaczynasz kombinować.- zaśmiała się.
-Ale ja nic nie zrobiłem...- i ten piękny bulwers.
-Tak kochenie...
-Mamooo!!!
-Do zobaczenia.- pożegnała się.
-Paaa...- powiedziałam.
Harry stanął z bezradną miną przed drzwiami i stał tak przez dobrze pół minuty.
-Czy ja jestem taki przewidywalny'?- zapytał.
-To jest twoja mama ona cię raczej zna.- zaśmiałam się.
***
Po śniadaniu poszliśmy się przejść po okolicy. Harry najpierw zaprowadził mnie za wielką łąkę za domem. Potem poszliśmy do małego lasku.
-Widzisz tamto miejsce?- zapytał pokazując na drzewo.
-Tak.
-Tam pierwszy raz się całowałem.- oznajmił.
Wzięłam go za rękę i podeszliśmy do tego miejsca, oparłam się o drzewo i obiełam jego twarz.
-Ja wiem co to jest za miejsce, pamiętam je z This Is Us i odkąd je zobaczyłam marzyłam żeby być kolejną osobą, którą tutaj pocałujesz.- oznajmiłam.
-Marzenia się spełniają.- powiedział i zaczęliśmy się całować.
Gdy skończyliśmy poszliśmy jeszcze sobie pochodzić. Holmes Chapel to piękne miasteczko. Harry pokazał mi najpiękniejsze miejsca. Na sam koniec wróciliśmy na pole i poszliśmy pod płaczącą wierzbą. Harry położył się, ja obok niego mając głowę na jego klatce piersiowej.
-Może jak wrócimy do domu to się pobawimy.- powiedziałam.
Chłopak spojrzał na zegarek.
-Podoba mi się twoja propozycja, ale musimy już iść jak coś chcesz zdziałać.- odparł chłopak.
Po powrocie do domu tak jakby temat mojej propozycji ucichł, położyłam się w ogrodzie i miałam zamiar wysłać kilka mailów, przy okazji sobie po powtarzać w końcu wysłałam podanie na studia.
-I co teraz?- spytał Harry.- Jesteśmy od kilku minut w domu a ty romansujesz z laptopem.
-No mieliśmy coś robić, ale ty gdzieś zniknąłeś.- oznajmiłam.
Chłopak wziął mnie na ręce i wszedł ze mną na górę do swojego pokoju. Postawił mnie na równe nogi. Stanęliśmy na przeciwko siebie i zaczęliśmy się całować. Harry przycisnął mnie do ściany i zaczął całować po karku. "Popchnęłam" chłopaka na łóżko - trochę mnie fantazja poniosła - położył się wygodnie, a ja mu dobrałam się do spodni, które wylądowały na podłodze. Szatyn podsunął mnie pod siebie i pozbył się moich szortów. Rozłożyłam nogi, a Harry zaczął całować moje uda i wyżej wtedy również ściągnął moje majtki. Usiedliśmy na przeciwko Harry'ego i zaczęłam się z nim całować, a potem ściągnęłam mu t-shirt. Znowu położyłam się na łóżku i pociągnęłam za sobą Harry'ego znowu się zaczęliśmy się całować. Chłopak delikatnie zaczął przegryzać moje wargi. Po chwili ściągnął moją bluzkę, a potem biustonosz i zaczął mnie całować po ciele . Harry kierował się w stronę okolic bikini.
-Harry a jak ktoś?- zapytałam.
-Mamy jeszcze pół godziny.- odparł.
Zamieniliśmy się miejscami i teraz ja leżałam na chłopaku. Całowałam jego ciało dojeżdżając do wcięć u dołu brzucha. Ściągnęłam mu bokserki i wstałam po gumkę, następnie wróciłam do łóżka i założyłam ją mu. Już potem poszło z górki. Chłopak był górą i włożył swojego "przystojniaka". Bolało, aż wydałam z siebie głuchy jęk. Dla mnie to było coś niesamowitego, ból połączony z przyjemnością - to jest nie wiem jak to opisać. Harry zaparł się o barierkę łóżka i nabrał tempa. Po jakimś czasie zmieniliśmy pozę.
Na sam koniec szatyn wziął mnie za biodra, ściągnął siebie i położył mnie na łóżku i zaproponował znowu 69. Po wszystkim położyłam się obok chłopaka.
-Co teraz?- spytałam.
-Kocham Cię.- odparłam.
-Ja ciebie też.
-Zamieszkaj ze mną.- powiedział.
-Mówiłam ci coś na ten temat.
-To Pocałuj mnie chociaż i chodźmy się ubrać bo moja mama wróciła przed chwilą.- odparł.
Zrobiłam tak jak chciał i po wszystkim zeszliśmy na dół gdzie była mama Harry'ego i przygotowywała nam obiad. Pojawiła się również Gemma - siostra Harry'ego. Chciałabym mieć taką rodzinę jak Harry wszyscy są dla siebie cacy mili, a Ann wygrała życie mając takie dzieci.
***
Po obiedzie usiedliśmy wszyscy w ogrodzie i rozmawialiśmy wszyscy albo każdy sam sobie.
-Czemu nie chcesz ze mną zamieszkać?- spytał mnie Harry.
-Według mnie to za szybko, a co będzie jak...- nie dokończyłam.
-Nic takiego nie będzie. Olivia ja ciebie kocham. Czemu nawet nie chcesz spróbować?
-Bo się boję.- powiedziałam.
-Czego?
-Wszystkich oskarżeń, że to wszystko się zepsuje.- oznajmiłam.- Ty się nie boisz?
-Nie mam czego się bać.
-Tak mi ufasz?
-Przecież gdyby coś by poszło nie tak, jakby ci się nie spodobało moglibyśmy wrócić do normalności, ale jeżeli nie chcesz to nic nie mam do powiedzenia.
-To nie o to chodzi?- spytał.
-To co się dzieję?
-Harry to nie jest takie proste.- oznajmiłam.
-Spróbuj chociaż. Będziemy żyć na dwa domy?
-Z Vanessą potrafiłeś...
-To nie to samo, dziewczyno zależy mi na tobie.
-Poczekaj miesiąc może mniej i wrócimy do tego tematu.
Siedzieliśmy tak przez resztę dnia.
Wieczorem usiedliśmy przy stole, przy grillu i znowu rozmawialiśmy. Było miło, nie pamiętam kiedy ostatnio siedziałam w tak miłej atmosferze...
________________
Czytasz = Komentarz xx
sobota, 9 listopada 2013
#28.`Jesteś najlepszą rzeczą jaka mnie w życiu spotkała
Obudziłam się gdzieś przed dziewiątą - Harry jeszcze spał więc go nie budziłam. Poszłam się umyć i przebrała, się w <Klik>. Gdy byłam już gotowa zeszłam na dół i zabrałam się za śniadanie. Po jakimś czasie przyszedł zaspany Harry.
- Dzień dobry.- powiedział.
-Cześć, kochanie.- odparłam i go pocałowałam.
-Dawno wstałaś?- spytał.
-No jakąś godzinę temu.
-Dlaczego mnie nie obudziłaś?
-Bo wiem, że lubisz długo spać.
-A czego ty o mnie nie wiesz?
-No nie wiem, raczej wszystko wiem.
Harry się ubrał, a gdy wrócił poszliśmy do salonu i sobie rozmawialiśmy - praktycznie tylko o naszej przyszłości, jak sobie dalej wyobrażamy nasze wspólne życie.
-Nie chciałabyś tu zostać na stałe?- zapytał Harry.
-Słucham?
-To jest szalone, ale chciałbym z tobą zamieszkać, zawsze chciałbym mieć ciebie przy sobie.- powiedział, to było miłe.
-Ja też chcę, ale Harry jesteśmy od niedawna razem. Mogę przychodzić, spać u ciebie, ale co do mieszkania razem... nie to za wcześnie, może kiedyś, ale nie teraz.
-No, ale...
-Harry nie mogę nadużywać twojej gościnności. Ile byłeś z Vanessą?Jakoś z tobą nie mieszkała...
-Ale to nie to samo, jesteś inna niż ona, ciebie kocham i czuję coś wyjątkowego. Proszę Cię przemyśl to chociaż.
-No dobrze przemyślę.- oznajmiłam.
Chłopak mocno mnie złapał i wstał, mocno się ze mną zakręcając.
-Haaaarry...puść mnie!!- wydarłam się.
-Najpierw mnie pocałuj.
Pocałowałam go, a on odstawił mnie na ziemie, w tym samym czasie zadzwonił dzwonek do drzwi - Harry poszedł otworzyć. Usłyszałam głos Vanessy, już myślałam, że sobie odpuści. Nagle ona pojawiła się w domu, a ja wyszłam z pokoju do holu.
-Widzę, że cieszycie się sobą.- powiedziała. Zabrzmiało to nie jak ze złości tylko inaczej.
-Po co tu przyszłaś?!- zapytał Harry.
-Chcę z tobą porozmawiać.- odparła.
-To ja was zostawię samych.- powiedziałam.
-Olivia, ciebie też to tyczy możesz zostać.- skąd ona wie jak mam na imię.
-Nie dzięki, nie skorzystam, nie mam ochoty na ciebie patrzeć.- tak... ja szczera do bólu.- Jestem tylko dziewczyną Harry'ego i nie mieszam się w jego sprawy z jego byłymi.
Trochę się bałam ich zostawiać samych, ale z drugiej strony nie miałam ochoty patrzeć ja jej ociekający sztucznością ryj.
***
Rozmawiali chyba z półtorej godziny. Gdy dziewczyna wyszła z domu Harry do mnie przyszedł.
-I co?- spytałam.
-Chciała do mnie wrócić, powiedziała, ze się zmieni i nie będzie robiła tego co robiła. Siedziała i płakała. Żałuje tego co zrobiła i chcę drugiej szansy.- zajebiście, to znaczy, że to koniec.
Podniosłam się z kanapy i podeszłam ze łzami w oczach do okna. Harry to zauważył i podszedł do mnie.
-Olivia, nie myśl sobie, że ja teraz do niej wrócę. Ja kocham tylko ciebie i nikt tego nie zmieni. Ona tego chcę, bo jej kasa na koncie schodzi coraz niżej i bark jej sponsorów.
Odwróciłam się do niego i mocno go przytuliłam.
-Jesteś najlepszą rzeczą jaka mnie w życiu spotkała.- oznajmiłam.
-Ty też....-szaleje za nim.- Olivia... pojedziesz ze mną do Holmes Champel?
-Jasne, że pojadę.- powiedziałam.
-To ja idę zadzwonić do mojej mamy.
Tego wieczoru miałam poznać mamę Harry'ego? Kobietę, która powinna być przykładem dla wielu matek. Dla mnie jest wielka, urodziła i wychowała kogoś takiego wspaniałego jak Harry.
***
Pojechaliśmy z Harry'm do mnie do mieszkania - było cicho, aż za cicho, Marika pewnie poszła do pracy albo gdzieś się dotlenić. Skoro jej nie było to do niej zadzwoniłam i powiedziałam, że ma wolną chatę na kilka dni. Na spokojnie się spakowałam i gdzieś o koło dziewiątej wieczorem wyjechaliśmy z Londynu.
W czasie drogi znowu rozmawialiśmy, ale długo się nie da po jakimś czasie zasnęłam.
Obudził mnie Harry dopiero wtedy kiedy byliśmy na miejscu. Strasznie się zdenerwowałam przed tym spotkaniem.
Na przywitanie wyszła nam mama Harry'ego z ojczymem.
-Na reszcie już myślałam, że nie przyjedziecie.- powiedziała kobieta. Uśmiech jaki wywołała ona na buzi Harry'ego był niesamowity, nie widziałam jeszcze takiego uśmiechu na jego twarzy.
-Mamo, to jest Olivia.
-Miło mi.- powiedziałam.
-Mi też.
Następnie przywitałam się z ojczymem Harry'ego, a potem poszłam z mamą Harry'ego do domu, mój chłopak jeszcze musiał przynieść bagaże. Usiadłyśmy w salonie, kobieta przyniosła mi gorącą herbatę i rozmawiałyśmy. W końcu pojawił się Harry i z racji na późną godzinę porwał mnie do swojego pokoju.
-To co teraz? Szukamy pilota?- zapytał Harry.
-To ja go poszukam.- zaśmiałam się.
Ściągnęłam szatynowi t-shirt, a potem dobrałam się mu do spodni. Nagle usłyszałam, że ktoś wchodzi po schodach i szybko podeszłam do walizek. Na szczęście to nie był nikt do nas, ale już się nie zabierała do szukania "pilota" tylko poszłam do łazienki przebrać się w to <Klik> i przy okazji umyć. Gdy byłam gotowa wskoczyłam do łóżka i wtuliłam się do Harry'ego.
-Po powrocie do Londynu nie pozwolę ci ode mnie odejść.- powiedział Harry.
-Nigdzie się nie wybieram.- odparłam.
-Mam nadzieję.
Po długim czasie namyślania w końcu zasnęłam...
_______________
Czytasz = Komentarz
piątek, 1 listopada 2013
#27.` Ale ty tak słodko wyglądasz z Zayn'em a co dopiero z Harry'm
-Cześć.- powiedziałam i ich przytuliłam.
-Ja już myślałem, że to jedzenie.- zaśmiał się słodki Irlandczyk.
Marika go walnęła w ramie. Zostawiliśmy ich i poszliśmy do dom. Tam czekali na nas Louis z Eleanor, Perrie, Liam i Nadia.
-Gdzie macie Niall'a?- spytał Liam.
-Tuuu jestem!!- krzyknął wchodząc do domu z Mariką.
-Nowa para?- zaśmiała się Nadia.
-Nie.- Niall.
-Od razu widać, że tak.- powiedziała Perrie.
-No nie.- Marika.
-Uzgodnijcie sobie to, zostawimy was samych.- oznajmiłam.- Chodźcie dziewczyny.
Rozeszliśmy się po całym domu. Liam z Zayn'em Harry'm i Louis'em poszli do altany, Niall i Marika dostali czas na przemyślenie, a ja z dziewczynami poszłyśmy na huśtawkę.
-No to słuchamy news'ów.- zaśmiała się Nadia.
-Co? O co wam chodzi?-spytałam.
-Jesteście teraz najgłośniejszą parą na całym świecie.- odparła Perrie.
-To tak przez przypadek.- zaśmiała się.
-Od kiedy jesteście razem?- El.
-Trzy tygodnie.
-I my o tym nic nie wiemy, ale ty jesteś...- zaśmiała się Nadia.
-Oj tam... Ej, wy znacie Vanessę?- zapytałam.
-No niby znamy, ale prawie nie gadałyśmy. Trzymała się na dystans, była dziwna a najważniejsze zawsze były jej przyjaciółeczki.- opowiedziała Eleanor.
-A jak wypadały takie spotkania to Harry przyjeżdżał sam albo w ogóle bo księżniczka sobie coś wymyśliła.- dodała Perrie.
-Ona zawsze coś wymyślała, żeby trzymać Harry'ego jak najdalej od nas, bo za dużo onej wiedzieliśmy.- oznajmiła Nadia.
-Dlatego chłopakom ulżyło gdy Harry powiedział, że poznał kogoś wspaniałego i się w tobie zakochał.- ciągła El.
-Jesteś jej przeciwieństwem. Nie wyglądasz na kogoś kto chciałby go wykorzystać i na prawdę ci na nim zależy. W sposób jaki na niego patrzysz, jak do niego mówisz to nie jest to samo, to jest prawdziwa miłość.- Perrie.
Zebrałyśmy się do domu, byli tam już chłopaki. Od Mariki i Niall'a nie biło miłością, ale uśmiechali się do siebie, a dziewczyna siedziała mu na kolanach.
Gdy ujawniłam się Harry'emu, on do mnie podszedł i zaczęliśmy się całować.
-Kocham Cię.- szepnęłam mu do ucha.
-Ja ciebie też.
Siedzieliśmy siedzieliśmy przy zimnych alkoholowych napojach.
-Co robimy?- zapytała Nadia.
-Prawda czy wezwanie.- zaproponował Liam.
-Butelka.- Zayn.
-Poker rozbierany.- Looouis.
-Kochanie, ja rozumiem hormony buzują, ale nie publicznie.- powiedziała Eleanor.
-To może prawda czy wezwanie.- tak mi się powiedziało.- Tylko bez zdjęć i to się tyczy Nadii.
-Ale to tak ślicznie wyglądało.- zaśmiała się.
Zayn przyniósł jaką butelkę i karty do gry. Usiedliśmy na środku pokoju.
-Kto kręci?- spytała Marika.
-Skoro już się zgłosiłaś.- uśmiechnął się Liam.
Marika mocno zakręciła butelką, która zatrzymała się na Louis'ie. Szatyn wybrał wezwanie i miał się przejść z jedną dziewczyną na rękach.
-Od razu mówię, że nie ma wybierania osoby, z którą się jest chyba, że jest tam napisane.- oznajmiła Nadia.
-Hm... to niech będzie... Olivia.- ale mnie wkopała...
-Dziękuje.- to był sarkazm z mojej strony.
Louis wziął mnie na ręce i przeszedł się ze mną do o koła ogrodu. Następnie butelka pokazała Zayn'a, który również miał wezwanie.
-Pocałuj jedną dziewczynę, z językiem.- spuścił głowę i spojrzał się na Lou, który miał mu powiedzieć kto to ma być.
-Olivia, proszę bardzo.
-Ej, co ja jestem?- tak mam bulwersa.- Tylko bez zdjęć.
-Ale ty tak słodko wyglądasz z Zayn'em a co dopiero z Harry'm.- powiedziała Nadia.
-Masz szczęście...- zaśmiała się Pez.
No to będzie mnie czekała pogadanka z Mariką bo ona nie wiedziała o wcześniejszej butelce.
Stanęłam na przeciwko Zayn'a i zaczęliśmy się całować. Potem Zayn wykręcił Marikę, która miała prawdę. Tuż po tym miałam powiedzieć Louis'owi, że go kocham. Mieliśmy niezły ubaw przy tej grze, między innym i może dlatego skończyliśmy grać przed dwunastą w nocy.
Marika miała dzisiaj spać u Niall'a - szykowała się dzika noc. :D
Do Harry'ego domu dostaliśmy się z kierowcą, bo przecież Hazza nie mógł jechać bo pił.
Gdy byliśmy w domu umyłam się i wskoczyłam Harry'emu do łóżka.
___________________________
Czytasz = Komentarz
sobota, 26 października 2013
#26.`Swiat jest dziwny
24.08.2017, Czwartek
Obudziły mnie ciepłe promienie słońca. Spojrzałam na okno, aż mnie poradziło. W końcu było lato, ciepłe jak na Londyn. Spojrzałam na telefon żeby sprawdzić, która godzina - była dziewiąta. Postanowiłam, że nie będę dłużej się obijać tylko wstanę.
Chciałam zrobić coś na śniadanie, ale lodówkę opanowała bieda. Nic innego mi nie zostało tylko iść do sklepu. Umyłam się i przebrałam w <Klik>, a potem wyszłam. Zaraz po tym jak znalazłam się przy windzie wpadłam na Jake'a - ja i to moje szczęście.
-Cześć.- powiedział brunet.
-Hej.- odparłam od niechcenia.
-Gdzie się wybierasz?- spytał.
-Do sklepu.
-Mogę iść z tobą?- boże wkurza mnie, ale trzeba by było się z nim pogodzić.
-Eh no okej.
W czasie drogi rozmawialiśmy. Jake zadawał mi dużo pytań, nie wiedziałam czy mam zaczynać temat Harry'ego, ale w końcu on sam zaczął.
-Co cię łączy z Harry'm?- spytał.
-Co?
-No piszą o was i gadają, podobno on się rozstał z dziewczyną.- powiedział.
-Boże jedyny, ludzie nie macie co robić z własnym życiem?
-Ja tylko zapytałem.- odparł.
-Mam dość ludzi którzy wpieprzają się w moje życie, tak jestem z Harry'm a ciebie to nie powinno interesować.- trochę mnie poniosło.
Gdy byliśmy na miejscu, pozbierałam najpotrzebniejsze rzeczy a potem poszliśmy z Jake'em na dział z prasą,
Stanęłam przed stertą brukowców... i dostałam szoku. Praktycznie na każdej okładce był Harry lub ja i on oraz tego typu nagłówki.
- "Harry Styles, ma nową dziewczynę"
- "Co tak na prawdę łączy Harry'ego z tą dziewczyną"
- "Harry Styles zdradził"
- i wiele innych można tak wymieniać
-Oj dziewczyno, masz niezły problem.- powiedział chłopak.
-Bardzo śmieszne. Jeszcze mnie wkurzaj...
-Jakbyś wtedy została ze mną nie miałabyś takich problemów.- miała mu ochotę wyjebać.
-Zamknij się...!!!
***
W domu na spokojnie usiadłam na łóżku i zaczęłam powoli sobie układać to w głowie i analizować tekst.
Trzaskanie drzwiami i odjazd z piskiem opon - z zeznań naszego informatora właśnie tak zakończył się związek Harry'ego Styles'a i Vanessy Johanson. Dla niektórych z nas to wielki ból, ponieważ wiemy jaką parą byli i jak się idealnie dobrali.
-Ona chciała mu zrobić niespodziankę, ale nie udało się jej, ponieważ zastała go z inną dziewczyną w łóżku, wybuchła po tym wielka awantura, padło kilka nie miłych słów i tak zakończył się ten związe.- mówi nam osoba z otoczenia dziewczyny. Na to wychodzi, że z Harry'ego jest nie złe ziółko, jednak chłopak jest na prawdę szczęśliwy.
- Pierwszy raz wiedzę, że on się tak często uśmiecha, dawno nie był taki szczęśliwy, ta dziewczyna dodaje mu promieni i na prawdę są szczęśliwi, z Vanessą nie było tak samo, on się więził w tym związku.- powiedział nam bliski przyjaciel Harry'ego. To wszystko się prawdą, Harry kilka godzin po zerwaniu z Vanessą pojawił się z nową dziewczyną w jednej restauracji w Londynie, a następnie para wybrała się na spacer do parku. Para widuje się ze sobą od miesiąca. Mamy nadzieję, że dziewczyna zostanie stałą miłością najmłodszego członka One Direction.
Nie wiedziałam czy ma się cieszyć czy płakać.
-Hej.- powiedziała Kornelia, która do mnie przyszła.
-Siemka.- odparłam.
-Co masz taką kwaśną minę?- spytała.
-Już wszyscy wiedzą.- pokazałam jej gazety.
-O mój boże wy tak na serio jesteście razem.
W tym samym czasie przyszła Marika i powiedziała, że Harry przyszedł. Poleciałam do drzwi po chłopaka.
-Cześć.- powiedział chłopak.
-Hej.- odparłam i go pocałowałam.
-Wchodź.
Wzięłam go za rękę i weszliśmy do środka. Chłopak przywitał się z Kornelią a potem zabrałam go do mojego pokoju.
-Już cała Anglia o nas wie...- w tym momencie przyszło mi powiadomienie z twitter'a, przeczytałam je a tam okazało się, że cały świat o nas gada.- Nie, przepraszam, cały świat.
-No nie da się ukryć, wszędzie za mną łażą.- oznajmił.
-Za mną też zaczęli, dzisiaj nie mogłam normalnie zakupów zrobić.
-W końcu im się znudzi.
-Obyś miał rację.
Zaczęliśmy się całować, niestety przerwała nam Marika.
-Idę odprowadzić Kornelię, a potem na spacer z Niall'em.
Gdzieś po szóstej wieczorem zrobiliśmy sobie coś do jedzenia a potem oglądaliśmy jakiś film. Mojej kochanej przyjaciółki nadal nie było chyba bardzo z muszą szaleć z Niall'em.
W końcu i tak się pojawiła.
-Nie za wcześnie?- spytałam.
Okazało się, że Zayn robi mała domówkę i jesteśmy zaproszone. Poszłam z Harry'm na górę się przygotować czyli; odświeżyć, pomalować, przebrać w <Klik>, zrobić sobie jaką fryzurę.
Gdzieś po około pół godziny byłam gotowa i pojechaliśmy do Zayn'a.
niedziela, 13 października 2013
#25.`Jeżeli kogoś kochasz nie ważne kim jest ta osoba (...)
23.08.2017, Środa
Obudził mnie Harry, który zaczął mnie całować po ręce.
-Dzień dobry, kochanie.- powiedziałam
-Dzień dobry.- odparł.- I co teraz?
-To ja powinnam zapytać co teraz?- oznajmiłam.
-Pojadę do niej i załatwię to. To będzie już koniec.
-Nie mówię o tym mówię o nas...
Chłopak wstał i ubrał na siebie bokserki a potem do mnie wrócił. Zaczęliśmy się całować. Usłyszałam tak jakby kroki, ale nie wspominałam o tym Harry'emu bo mogło mi się to wydawać.
-Dzień...-weszła nam do sypialni dziewczyna. Od ruchowo przykryłam się bardziej kołdrą a ona wyleciała do holu mój Harry za nią.
-To nie tak jak myślisz.- powiedział mój chłopak.
-A jak?- spytała.- Nie rozumiem czegoś tu.
-Vanessa, nas już nic nie łączy oddalamy się od siebie z dnia na dzień.
-I to powód żeby pieprzyć się z kim innym?
-Nie ma co się łudzić, że będzie dobrze, ale ja cię nie kocham.
-A co z ślubem, gośćmi, salą? Oświadczyłeś się mi pół roku temu nie pamiętasz?- słucham? o.O Chyba się przesłyszałam. Mój chłopak miał się żenić.
-Nie ma tego, za późno się obudziłem. Może by to wszystko było gdybyś mnie nie zdradzała z kim popadnie.
-W tym momencie ty pokazałeś klasę.
-Ona jest jedyną, a ty miałaś ich trochę. Co myślałaś, że się nie dowiem? Od początku mnie tylko wykorzystywałaś, a ona taka nie jest...- o jak miło...cieszę się, że mi ufa.
-Ta gówniara co w twoim łóżku leży?- sprzątałam pokój kiedy ona nazwała mnie gówniarą.- Ja w przeciwieństwie do ciebie byłam wierna.
-Za idiotę se możesz robić tych twoich fagasów, a nie mnie.
-Ja taka nie jestem.- powiedziała już bardziej załamanym głosem.
-Ja już dobrze wiem jaka jesteś... a teraz oddaj mi klucze i wyjdź stąd.
-Zmarnowałeś mi życie.- oznajmiła.
- I nawzajem.- odparł.
-Popamiętasz mnie!!!- wydarła się.
Ubrałam na siebie t-shirt Harry'ego a on wszedł.
-Przepraszam, nie powinnaś tego słuchać.
-Czemu mi nie powiedziałeś, że masz się żenić?- spytałam.
-To ma jakieś znaczenie?
-Tak, bo gdybyś mi powiedział to bym ci związku nie rozwaliła.
-Nic nie rozwaliłaś... i tak chciałem z nią zerwać. - oznajmił.
-No pewnie.
-Zakochałem się w tobie, do nikogo nie czułem czegoś takiego jak do ciebie.- powiedział.
-Jasne... a jednak ukryłeś przede mną ten fakt, Harry nie jestem...- nie dokończyłam, ponieważ chłopak zamknął mnie pocałunkiem. Potem wziął mnie na ręce i położył na łóżlu.
-Powtórka z rozrywki?- spytałam.
-A chciałabyś?
-Głupie pytanie.- powiedziałam.
Zaczęliśmy się całować, Harry ściągnął t-shirt i rzucił go na ziemie.
-WIECIE TAK Z SAMEGO RANA!!!- Zayn. Ludzie kto nam jeszcze przerwie?
-Zayn, nie nauczyli cię pukać?- zapytał go Harry.
-A was, że się drzwi zamyka?- zaśmiał się.- Ubierzcie się i chodźcie na dół, nie jestem sam.
Ciekawe z kim?
Poszłam do łazienki, umyłam się i ubrałam w <Klik>, a potem z Harry'm zeszliśmy na dół.
Zayn przyjechał z Perrie, Niall'em i Mariką.
-Cześć.-powiedziałam.
-Hej.- odparli.
Poszliśmy do salonu, usiadłam na rogu kanapy i wtuliłam się do Harry'ego.
-Co wy tacy pootwierani śpicie?- spytała Perrie.
-Vanessa tu była.- oznajmił Harry.
-Wie?- Niall.
-Zobaczyła nas w łóżku. Nikt jej nie musiał mówić.- powiedział.
-Co robiliście?- zapytała Marika.
-Jak to co? Pilota szukaliśmy.- chłopaki się na mnie pośpiesznie spojrzeli. Mówiłam, Harry'emu przy poznani, że jestem Directioner, ale czy on to wziął do siebie...? Muszę to wyjaśnić.
-Słucham?- Harry.
-O co tu chodzi?
-Wyjaśnij im, a ja muszę z Harry'm porozmawiać.
Poszliśmy razem do jadalni.
-Ukryłaś przede mną fakt, że jesteś directioner.- stwierdził chłopak.
-Tak jak ty, że masz się żenić. O nie wybacz ty w ogóle mi o tym nie powiedziałeś, a ja jak się poznaliśmy ci powiedziałam, bo sam się zapytałeś.- oznajmiłam.
-No tak.- nagle zrobiło mu się głupio i usiadł na krześle.
-Harry, chyba gorzej być nie może.
-Serio, myślałem tylko, że jesteś fanką i nie wnikasz w szczegóły.- powiedział.
-Prawie od sześciu lat jestem directioner.- odparłam.
-Czemu mi nie powiedziałaś?
-Bałam się i myślałam, że wiesz.
Chłopak podszedł do mnie i złapał mnie w biodrach.
-Czego się bałaś?
-Braku akceptacji, ale skoro podobno wiedziałeś myślałam, że jest... dopiero teraz się przestraszyłam.
-Jeżeli kogoś bardzo kochasz, to nie ważne kim jest ta osoba. Jak się w tobie zakochałem wiedziałem kim jesteś, ale przez czas spędzony z tobą widocznie mi to uciekło.- jaki on jest cudowny.- Kocham Cię.
-Ja ciebie też. Sześć lat czekałam na to żeby ci podziękować, ale nie miałam okazji jeżeli już przy tym jesteśmy chcę ci to powiedzieć.
-Słucham?- powiedział Harry.
Z oczy poleciały mi łzy i wpadłam w panikę.
-Moje życie nie zawsze było cudowne, można powiedzieć, że było tak, że nazywałam je piekłem... Kiedy was poznałam nie byłam przekonana do was i waszej kariery, ale z czasem zaczęłam się otwierać w końcu stałam się waszą fanką. Nie sądziłam, że to ma taką moc. Po kilku miesiącach uświadomiłam sobie, że zespół One Direction jest dla mnie całym moim światem. Zmieniłam się i za to chciałam wam podziękować...otwarłam się bardziej na świat, nie byłam zamkniętą w sobie i po prostu zmieniliście moje życie. Obiecałam sobie kiedyś, że jeżeli was spotkam podziękuje wam za to właśnie nadszedł ten moment. Harry, naprawdę gdyby nie wy, gdyby nie One Direction nie poradziłabym sobie.- zaniemówił, poruszyło go to i sam się wzruszył. - Gdy cię poznałam, poczułam się spełniona. Dla mnie nie było możliwe żeby być z tobą bo to jest pięć lat różnicy, chciałam tylko tego co ci właśnie powiedziałam.
-Widocznie wszystko jest możliwe.
-Harry, ja miałam trzynaście lat ty miałeś osiemnaście, byłam gówniarą, zwykłą fanką nie różniącą się od innych.
-Wiek to tylko liczba.- oznajmił.
-Teraz tak mówisz, kiedyś byś tak nie powiedział.
Przytuliłam go, a potem odwróciłam się żeby wrócić do naszych gości - zauważyłam wtedy Perrie która również płakała. Podeszłam do niej a ona mnie przytuliła co spowodowało, że bardziej się popłakałam.
-Każda dziewczyna opowiada taką historię, nie różnie się od innych.- powiedziałam i poszłam do łazienki.
Po chwili wróciłam do salonu gdzie przyjechała reszta czyli Lou, El, Nadia i Liam. Harry poprosił mnie żebym powtórzyła to co mu powiedziałam. Oczywiście się zgodziłam, choć nie byłam tego pewna....
***
Po południu wybrałam się z Harry'm do centrum Londynu na obiad.
Po obiedzie wybraliśmy się do parku trochę pospacerować.
-Co teraz z nami?- spytałam.
-Myślałem, że jesteśmy razem.-odparł.
-No właśnie nie, bo do dzisiaj byłam twoją kochanką.- stwierdziłam.
Chłopak przystał i stanął naprzeciwko mnie.
-Zostaniesz moją dziewczyną?
-Tak, tak, tak.- przytuliłam go, a potem pocałowałam.
Po długim spacerowaniu przysiedliśmy przy fontannie.
-Jeszcze czegoś o tobie nie wiem?- spytał Harry.
-Czegoś co powinieneś to nie.- odpowiedziałam.
-A czego nie powinienem?
-Też wszystko wiesz.
Usiadłam chłopakowi na kolanach i zaczęliśmy się całować.
-Mamy towarzystwo.- oznajmiłam.
-Jak chcą to niech się patrzą mam to gdzieś.- powiedział szatyn.- Nie będę się całe życie chował. Dowiedzą się no trudno, gorzej z naszym życiem prywatnym.- opowiedział.
-Wiedziałam na co się piszę.- odparłam.
-Przetrwamy?
-Tak.
-Kocham Cię.- uwielbiam jak on do mnie tak mówi.
-Ja ciebie też.
Na koniec zrobiliśmy sobie mały spacer po okolicy a na koniec Harry zawiózł mnie do domu.
__________________________________
Czytasz = Komentarz
Obudził mnie Harry, który zaczął mnie całować po ręce.
-Dzień dobry, kochanie.- powiedziałam
-Dzień dobry.- odparł.- I co teraz?
-To ja powinnam zapytać co teraz?- oznajmiłam.
-Pojadę do niej i załatwię to. To będzie już koniec.
-Nie mówię o tym mówię o nas...
Chłopak wstał i ubrał na siebie bokserki a potem do mnie wrócił. Zaczęliśmy się całować. Usłyszałam tak jakby kroki, ale nie wspominałam o tym Harry'emu bo mogło mi się to wydawać.
-Dzień...-weszła nam do sypialni dziewczyna. Od ruchowo przykryłam się bardziej kołdrą a ona wyleciała do holu mój Harry za nią.
-To nie tak jak myślisz.- powiedział mój chłopak.
-A jak?- spytała.- Nie rozumiem czegoś tu.
-Vanessa, nas już nic nie łączy oddalamy się od siebie z dnia na dzień.
-I to powód żeby pieprzyć się z kim innym?
-Nie ma co się łudzić, że będzie dobrze, ale ja cię nie kocham.
-A co z ślubem, gośćmi, salą? Oświadczyłeś się mi pół roku temu nie pamiętasz?- słucham? o.O Chyba się przesłyszałam. Mój chłopak miał się żenić.
-Nie ma tego, za późno się obudziłem. Może by to wszystko było gdybyś mnie nie zdradzała z kim popadnie.
-W tym momencie ty pokazałeś klasę.
-Ona jest jedyną, a ty miałaś ich trochę. Co myślałaś, że się nie dowiem? Od początku mnie tylko wykorzystywałaś, a ona taka nie jest...- o jak miło...cieszę się, że mi ufa.
-Ta gówniara co w twoim łóżku leży?- sprzątałam pokój kiedy ona nazwała mnie gówniarą.- Ja w przeciwieństwie do ciebie byłam wierna.
-Za idiotę se możesz robić tych twoich fagasów, a nie mnie.
-Ja taka nie jestem.- powiedziała już bardziej załamanym głosem.
-Ja już dobrze wiem jaka jesteś... a teraz oddaj mi klucze i wyjdź stąd.
-Zmarnowałeś mi życie.- oznajmiła.
- I nawzajem.- odparł.
-Popamiętasz mnie!!!- wydarła się.
Ubrałam na siebie t-shirt Harry'ego a on wszedł.
-Przepraszam, nie powinnaś tego słuchać.
-Czemu mi nie powiedziałeś, że masz się żenić?- spytałam.
-To ma jakieś znaczenie?
-Tak, bo gdybyś mi powiedział to bym ci związku nie rozwaliła.
-Nic nie rozwaliłaś... i tak chciałem z nią zerwać. - oznajmił.
-No pewnie.
-Zakochałem się w tobie, do nikogo nie czułem czegoś takiego jak do ciebie.- powiedział.
-Jasne... a jednak ukryłeś przede mną ten fakt, Harry nie jestem...- nie dokończyłam, ponieważ chłopak zamknął mnie pocałunkiem. Potem wziął mnie na ręce i położył na łóżlu.
-Powtórka z rozrywki?- spytałam.
-A chciałabyś?
-Głupie pytanie.- powiedziałam.
Zaczęliśmy się całować, Harry ściągnął t-shirt i rzucił go na ziemie.
-WIECIE TAK Z SAMEGO RANA!!!- Zayn. Ludzie kto nam jeszcze przerwie?
-Zayn, nie nauczyli cię pukać?- zapytał go Harry.
-A was, że się drzwi zamyka?- zaśmiał się.- Ubierzcie się i chodźcie na dół, nie jestem sam.
Ciekawe z kim?
Poszłam do łazienki, umyłam się i ubrałam w <Klik>, a potem z Harry'm zeszliśmy na dół.
Zayn przyjechał z Perrie, Niall'em i Mariką.
-Cześć.-powiedziałam.
-Hej.- odparli.
Poszliśmy do salonu, usiadłam na rogu kanapy i wtuliłam się do Harry'ego.
-Co wy tacy pootwierani śpicie?- spytała Perrie.
-Vanessa tu była.- oznajmił Harry.
-Wie?- Niall.
-Zobaczyła nas w łóżku. Nikt jej nie musiał mówić.- powiedział.
-Co robiliście?- zapytała Marika.
-Jak to co? Pilota szukaliśmy.- chłopaki się na mnie pośpiesznie spojrzeli. Mówiłam, Harry'emu przy poznani, że jestem Directioner, ale czy on to wziął do siebie...? Muszę to wyjaśnić.
-Słucham?- Harry.
-O co tu chodzi?
-Wyjaśnij im, a ja muszę z Harry'm porozmawiać.
Poszliśmy razem do jadalni.
-Ukryłaś przede mną fakt, że jesteś directioner.- stwierdził chłopak.
-Tak jak ty, że masz się żenić. O nie wybacz ty w ogóle mi o tym nie powiedziałeś, a ja jak się poznaliśmy ci powiedziałam, bo sam się zapytałeś.- oznajmiłam.
-No tak.- nagle zrobiło mu się głupio i usiadł na krześle.
-Harry, chyba gorzej być nie może.
-Serio, myślałem tylko, że jesteś fanką i nie wnikasz w szczegóły.- powiedział.
-Prawie od sześciu lat jestem directioner.- odparłam.
-Czemu mi nie powiedziałaś?
-Bałam się i myślałam, że wiesz.
Chłopak podszedł do mnie i złapał mnie w biodrach.
-Czego się bałaś?
-Braku akceptacji, ale skoro podobno wiedziałeś myślałam, że jest... dopiero teraz się przestraszyłam.
-Jeżeli kogoś bardzo kochasz, to nie ważne kim jest ta osoba. Jak się w tobie zakochałem wiedziałem kim jesteś, ale przez czas spędzony z tobą widocznie mi to uciekło.- jaki on jest cudowny.- Kocham Cię.
-Ja ciebie też. Sześć lat czekałam na to żeby ci podziękować, ale nie miałam okazji jeżeli już przy tym jesteśmy chcę ci to powiedzieć.
-Słucham?- powiedział Harry.
Z oczy poleciały mi łzy i wpadłam w panikę.
-Moje życie nie zawsze było cudowne, można powiedzieć, że było tak, że nazywałam je piekłem... Kiedy was poznałam nie byłam przekonana do was i waszej kariery, ale z czasem zaczęłam się otwierać w końcu stałam się waszą fanką. Nie sądziłam, że to ma taką moc. Po kilku miesiącach uświadomiłam sobie, że zespół One Direction jest dla mnie całym moim światem. Zmieniłam się i za to chciałam wam podziękować...otwarłam się bardziej na świat, nie byłam zamkniętą w sobie i po prostu zmieniliście moje życie. Obiecałam sobie kiedyś, że jeżeli was spotkam podziękuje wam za to właśnie nadszedł ten moment. Harry, naprawdę gdyby nie wy, gdyby nie One Direction nie poradziłabym sobie.- zaniemówił, poruszyło go to i sam się wzruszył. - Gdy cię poznałam, poczułam się spełniona. Dla mnie nie było możliwe żeby być z tobą bo to jest pięć lat różnicy, chciałam tylko tego co ci właśnie powiedziałam.
-Widocznie wszystko jest możliwe.
-Harry, ja miałam trzynaście lat ty miałeś osiemnaście, byłam gówniarą, zwykłą fanką nie różniącą się od innych.
-Wiek to tylko liczba.- oznajmił.
-Teraz tak mówisz, kiedyś byś tak nie powiedział.
Przytuliłam go, a potem odwróciłam się żeby wrócić do naszych gości - zauważyłam wtedy Perrie która również płakała. Podeszłam do niej a ona mnie przytuliła co spowodowało, że bardziej się popłakałam.
-Każda dziewczyna opowiada taką historię, nie różnie się od innych.- powiedziałam i poszłam do łazienki.
Po chwili wróciłam do salonu gdzie przyjechała reszta czyli Lou, El, Nadia i Liam. Harry poprosił mnie żebym powtórzyła to co mu powiedziałam. Oczywiście się zgodziłam, choć nie byłam tego pewna....
***
Po południu wybrałam się z Harry'm do centrum Londynu na obiad.
Po obiedzie wybraliśmy się do parku trochę pospacerować.
-Co teraz z nami?- spytałam.
-Myślałem, że jesteśmy razem.-odparł.
-No właśnie nie, bo do dzisiaj byłam twoją kochanką.- stwierdziłam.
Chłopak przystał i stanął naprzeciwko mnie.
-Zostaniesz moją dziewczyną?
-Tak, tak, tak.- przytuliłam go, a potem pocałowałam.
Po długim spacerowaniu przysiedliśmy przy fontannie.
-Jeszcze czegoś o tobie nie wiem?- spytał Harry.
-Czegoś co powinieneś to nie.- odpowiedziałam.
-A czego nie powinienem?
-Też wszystko wiesz.
Usiadłam chłopakowi na kolanach i zaczęliśmy się całować.
-Mamy towarzystwo.- oznajmiłam.
-Jak chcą to niech się patrzą mam to gdzieś.- powiedział szatyn.- Nie będę się całe życie chował. Dowiedzą się no trudno, gorzej z naszym życiem prywatnym.- opowiedział.
-Wiedziałam na co się piszę.- odparłam.
-Przetrwamy?
-Tak.
-Kocham Cię.- uwielbiam jak on do mnie tak mówi.
-Ja ciebie też.
Na koniec zrobiliśmy sobie mały spacer po okolicy a na koniec Harry zawiózł mnie do domu.
__________________________________
Czytasz = Komentarz
sobota, 14 września 2013
#24.`Don't Let Me Go... ~Harry Styles
22.08.2017, Wtorek
Nie przestawaliśmy się całować. Bez większego namysłu Harry posadził mnie na blacie kuchennym. Zaczęłam ściągać mu marynarkę,
-Może się przeniesiemy do sypialni?- zaproponował Harry.
-Zapewne by było wygodniej.- zaśmiałam się.
Chłopak złapał mnie na ręce. Wplątałam palce we włosy.
Weszliśmy do sypialni... na łóżku było ułożone serce z płatków róż. Szatyn położył mnie na nim i zaczął dotykać po całym ciele.
-Olivia... Kocham Cię.- pierwszy raz, pierwszy raz powiedział, że mnie kocha, awwww....
-Ja ciebie też.- odparłam.
Harry nie naciskał nie musieliśmy tego robić, ale ja nie protestowałam.
Zaczęłam mu ściągać t-shirt, który znalazł się na podłodze. Następnie chłopak odpiął moją sukienkę i również rzucił w kąt.
Przez chwilę tak jak bym zamarła. Marzyłam o tej chwil z Harry'm od pięciu lat. Seks z Harry'm Styles'em jest moim ostatnim marzeniem - jeżeli to się stanie będę spełniona. W głębi duszy bałam się, że coś pójdzie nie tak.
-Mogę?- zapytał szatyn o ściągnięcie biustonosza.
-Tak.- odparłam.
Mój biustonosz był kolejną rzeczną na podłodze.
Przytuliłam Harry'ego a on całował mnie po ramionach. Jego ciało było tak ciepłe, że aż przyprawiało mnie o dreszcze. Odpięłam chłopakowi spodnie, które z resztą rzeczy wylądowały na ziemi. Harry położył mnie na łóżku i zaczął delikatnie pieścić moje piersi, a potem zaczął całować mnie po całym ciele, zderzając od ramion w dół. Zatrzymał się przy okolicy majtek. Harry delikatnie pozbył się moich majtek i delikatnie całował moją myszkę. Po chwili wstał ze mnie i kazał ściągnąć swoje majtki. Widok nagiego Harry'ego dopiero przyprawił mnie o dreszcze.
Teraz moja kolej nadeszła na całowanie Harry'ego i zrobienia mu "dobrze". Położył się na łóżku a ja go całowałam.
-Mam nadzieje, że masz...?- spytałam nie skończywszy, ponieważ chłopak mi przerwał, który wyciągną z szuflady jedną prezerwatywę. Chłopak podał mi ją i kazał sobie ją założyć. Następnie położył się na mnie no i doszło do zbliżenia. Bolało, mnie zawsze boli, ale to była przyjemność. Uśmiechałam się na samą myśl, że to wszystko się dzieje. Fakt Faktem to nie był mój pierwszy raz, ale był on najlepszy.
Starałam się nie wydawać z siebie żadnych jęków, ale to nie jest w cale takie łatwe. Po długim czasie chłopak przestał i zaczął całować moje piersi a potem przeszedł do myszki. Czułam, że było to takie miłe jeszcze czegoś takiego nie czułam. W dodatku wiem, że jestem dla niego ważna, może to tylko dwa słowa, ale potrafią zmienić całe nastawienie na świat.
-To teraz ty się męcz.- powiedział do mnie Harry.
-eeee?
-Trochę teraz ty musisz byś u góry, ja nie będę wiecznie na dole.
Zaczęłam się śmiać i usiadłam mu na biodrach. Z bólu wbiłam chłopakowi paznokcie i na klatce piersiowej odbiło się mu pięć śladów. Po jakimś czasie zeszłam z niego i zaczęłam go całować po różnych miejscach ciała. Nasza gumka również wyleciała z gry i wylądowała na ziemi.
-Co powiesz na 69?- i nagle przypomniały mi się wszystkie 69 na blogach, tt, fb i innych.
Bez większego namysłu zgodziłam się. Miałam niezły ubaw z tego powodu, bo nie umiałam sobie tego wyobrazić.
Bez większego namysłu zgodziłam się. Miałam niezły ubaw z tego powodu, bo nie umiałam sobie tego wyobrazić.
-Koniec? spytałam.
-Mogę całą noc.- odparł.
-Trzeba spać.- powiedziałam.
-Dla ciebie wszystko.- oznajmił.
-Słodki.
-Kocham Cię.
-Ja ciebie też.
-A jak mi poszło?- zapytał.
-Genialnie, tylko nie wiem co na to twoje prześcieradło bo jest całe z no...- zaśmiałam się.
-Oj tam zdarza się.
Chłopak namówił mnie na zdjęcia. Nie umiałam mu odmówić dlatego się zgodziłam.
-To teraz idziemy spać czy coś oglądamy?
-O tej godzinie raczej się śpi.- oznajmiłam.
-To dobranoc.- powiedział Harry.
-Pa.
Wtuliłam się do chłopaka i szybko zasnęłam....
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
.gif)

.gif)




.gif)