1.09.2017, piątek
-Kochanie, zachowujesz się jak mała rozhisteryzowana dziewczynka.- mruknęłam po tym jak Harry stwierdził, że boi się spać w moim pokoju, przez liczną kolekcje plakatów na ścianie.
-Czyli jak mam na imię? Harolda?- zaśmiał się.
-Jeżeli tak to co robisz w moim łóżku?- spytałam.
-Za pewne mam zamiar spać.- odparł.
-Ale ty jesteś dziewczyną więc nie powinieneś.- zachichotałam.- Przepraszam powinnaś.
Chłopak wybuchnął śmiechem i wciągnął mnie na siebie.
-Kochanie jesteś bardzo zabawna.- ah... Harry i te jego głębokie przemyślenia.
-Sam powiedziałeś, że jesteś Harolda, a ja ci w spodnie nie patrzę.- oznajmiłam.
-Co do tego to nie jestem pewny...- zaśmiał się.
-Ten stojący pyton w twoich bokserkach mówi sam za siebie.
Zaczęliśmy się całować, znów mu uległam. Niestety nie trwało to długo, usłyszałam, że ktoś przekręca zamek w drzwiach.
-Wiedziałam, że tak będzie.- powiedziałam.
Harry został w pokoju twierdząc, że idzie spać, ja poszłam przywitać się z osobą, która przyszła.
-Cześć.- rzuciłam po wyjściu z pokoju.
-Co wy? Jeszcze nie śpicie?- zapytała moja mam. Jak dla mnie bardzo miłe przywitanie.
-Harry właśnie zasnął, a ja przyszłam do ciebie.
Usiadłyśmy sobie w kuchni jak kiedyś i sobie rozmawiałyśmy.
-Pusto tu, odkąd cię nie ma.- oznajmiła moja mama a ja nie wiedziałam co mam jej powiedzieć.
-Ale sobie radzicie.- powiedziałam.
-Tak, ale widać, że ty też sobie radzisz.- odparła.
-Mówiłam, że mi się uda.
-Jesteś szczęśliwa, a Harry jest idealny.- powiedziała.
-Mamo jestem spełniona.- mruknęłam.
-Cieszę się, że udało ci się coś osiągnąć.
-Gdyby nie wasza pomoc...
Można tak godzinami gadać, ale w końcu trzeba położyć się spać obok swojego chłopaka.
***
02.09.2017, Sobota
Gdzieś o godzinie dziewiątej obudził mnie Harry, który łaził po pokoju i się trzaskał.
-Czego szukasz?- zapytałam.
-Ładowarki.- odparł Harry.
-W walizce jej na pewno nie znajdziesz.- oznajmiłam.
Podniosłam się i poszłam podać Harry'emu ładowarkę, która była w mojej torebce.
-Zginął byś beze mnie.- zaśmiałam się.
-Być może. Odkąd cię poznałem jestem strasznie rozkojarzony.- oznajmił.
-Dlaczego? Co jest twoim problemem?- zapytałam.
-Ty nim jesteś.- bardzo chciałam się powstrzymać od komentarza, ale nie umiałam.
-Podobno z problemami najlepiej się przespać.
Chłopak pokiwał brwiami w górę i w dół.
-A tak serio, to do niczego nie dojdzie bo za ścianą jest para bardzo dorosłych ludzi.- powiedziałam.
-Aż takim napaleńcem nie jestem.- odparł.
-Tak, wiem dlatego cię kocham.- oznajmiłam wskakując na niego.
Zrobiło mi się nagle gorąco. Nie zwlekałam długo i wyszłam na balkon. Oparłam się o barierkę i podziwiałam swoje stare miasto. Po chwili poczułam, że Harry obejmuje mnie w tali i kładzie głowę na moim ramieniu. Pocałowałam go w policzek. Nagle chłopak mnie podniósł i odwrócił do siebie.
-Rozumiem, że masz zamiar mi coś powiedzieć.- stwierdziłam.
-Chcę powiedzieć coś co powtarzam od początku naszego związku.- powiedział.
-Czyli?- zapytałam.
-Jesteś piękna.- mruknął.
-Chyba nie chcesz się kłócić.- odparłam.
-Mówię prawdę.- oznajmił.
-Yhym...
-Jesteś najpiękniejszą, najlepszą dziewczyną jaką znam i mojego zdania nie zmienię.- mruknął.
Owinęłam szyję chłopaka i zaczęliśmy się całować. Staliśmy tak dłuższą chwilę.
-To jakie plany na dzisiaj?- zapytał Harry.
-Hm... Proponuje odwiedziny moich dziadków.- odparłam.
-Mam się bać?- zaśmiał się.
-Niby czego? No może są trochę straszni, ale nie ma tak źle.- mruknęłam.
-No okej.- westchnął.
-To najpierw małe śniadanie a potem pojedziemy.- oznajmiłam.
Na początek jak zaplanowałam zjedliśmy przygotowane przez moją mamę śniadanie.
-Wybieracie się gdzieś dzisiaj?- zapytała moja mam.
-Jedna babcia druga babcia...- oznajmiłam.
-A do ojca się nie wybierasz?- zmarszczyła brwi.
-Zadzwonię do babci i może tam przyjedzie tam.- oznajmiłam.
Po śniadaniu umyłam się i ubrałam w to <Klik>, potem razem z Harry'm byliśmy gotowi do wyjścia.
-Co powiesz na przejażdżkę autobusem?- zapytałam Harry'ego.
-Nie mam chyba wyjścia, nie?- odparł.
Wyszliśmy z domu i poszliśmy na przystanek.
-Mam nadzieję, że już rozumiesz dlaczego przeprowadziłam się do Londynu.- powiedziałam.
-Właśnie nie, to małe miasto, taki spokój.- odparłam.
-Spokój kochanie to ty miałeś w Holmes Chapel. Tutaj ja bym dalej nie pociągnęła, na pierwszy rzut oka wydaje się, że wszystko jest idealne, a tak na prawdę wszyscy by stąd uciekli. Ty nie widzisz tego menelstwa pod bramą, a ja bałam się wieczorami wychodzić z domu żeby ktoś mnie nie zgwałcił.- opowiedziałam.
Harry pocałował mnie a ja go mocno przytuliłam. Nagle poczułam mocny dyskomfort i miałam wrażenie, że ktoś się na nas gapi. Oderwałam się od Harry'ego i zaczęłam się rozglądać, zobaczyłam na przystanku grupkę ludzi w moim wieku i młodszych rozmawiających o nas i gapiących się. Już sobie wyobrażałam jak ten miły urlop w Polsce, zapomniałam, że tu było tyle directioners.
______________________
Czytasz = Komentarz x
sobota, 22 marca 2014
piątek, 7 marca 2014
#36.`Wohoo
01.09.2017, Piątek
Umówiłam się z dziewczynami o 17:00 pod Tesco. Wyszliśmy z mieszkania o w pół do, bo można powiedzieć, że jest kawałek. Podczas drogi opowiadałam Harry'emu o miejscach, które mijaliśmy.
-W takich momentach patrzysz ma życie innych ludzi, z innej perspektywy. Gdybym nadal tu mieszkała, gdybym nie wyjechała nadal byłabym nikim.- opowiedziałam.
-Co masz namyśli mówiąc nikim?- spytał Harry.
-Teraz czuję, że jestem spełniona i to tyle.- odparłam.
-Mówisz jakby to było coś złego.- stwierdził.
-A może to właśnie coś złego? Nie lubię o tym mówić.- oznajmiłam.
-Nerwus.- zaśmiał się szatyn. Weszłam mu "pod pachę" i się do niego w tuliłam a on pocałował mnie w czoło.
Chcąc szybko zmienić temat pokazałam chłopakowi gdzie chodziłam do szkoły podstawowej.
-U was jest tak dziwnie, inaczej niż u nas prawda?- spytał.
-Tak, sześć lat podstawówki, trzy lata gimnazjum i potem albo trzy lata Liceum albo cztery technikum.- odparłam.
To takie miłe uczucie spacerować z osobą, którą się kocha po twoim rodzinnym mieście. Uświadamiasz sobie ile musisz znaczyć dla tej osoby, że przyleciała z tobą tak daleko, a dla ciebie ona jest całym światem, a miłość do niej nie zna granic.
Gdy doszliśmy do głównej ulicy za szkołą usłyszałam, że mnie ktoś woła.
-Wiedziałam...- mruknęłam cicho.
Odwróciłam się i zobaczyłam swoje "true" przyjaciółki z pierwszej klasy gimnazjum. Pomachałam im i chciałam iść dalej, ale one musiały podejść. Od niechcenia się z nimi przywitałam, ale niestety musiałam z nimi jeszcze porozmawiać.
-Nie przedstawisz nas?- spytała Justyna.
Spojrzałam na Harry'ego, czułam się dziwnie i coraz bardziej się zastanawiam czy na prawdę przyjazd do Polski, na to moje zadupie był dobry.
-Harry...- urwałam zdanie i wywróciłam oczyma.- To Justyna i Karolina. Wam nie muszę go przedstawiać.
Harry był tak samo zdezorientowany jak ja. Szczerze to nie miałam nic im do powiedzenia. Mogły sobie po podziwiać Harry'ego bo przecież to takie "true directioners", chociaż bardziej były zdziwione, że on ze mną w takim małym zadupiu jest.
-Czemu one się na mnie tak dziwnie patrzyły?- zapytał Harry kiedy odeszliśmy.
-Bo to takie "True Directioners".- wywróciłam oczami.- Harry... ludzie cię tu rozpoznają a są tacy złośliwi, że będziemy mieć prasę na głowie.
-Nie bój się biedzie dobrze.- uśmiecha się do mnie lekko.
-Tu jest dużo takich dziewczyn, chociaż z tego co widzę, niektóry nie dowierzają, że ty to ty.
Chłopak tego nie skomentował, ponieważ widział mój wyraz twarzy.
Powoli zaczęliśmy się zbliżać do miejsca gdzie miałam spotkać się z dziewczynami.
-Dziwnie się czuje.- oznajmił Harry.
-Dlaczego?- zmarszczyłam brwi.
-Po tych dwóch obawiam się twoich koleżanek.
-Marta i Roksana są normalne.- stwierdziłam.
-Mam nadzieję.
Przeszliśmy dużą łąkę i wyszliśmy obok Tesco. Dzieliło nas tylko kilka kroków żeby wyjść na spotkanie z dziewczynami. Gdy doszliśmy na wyznaczone miejsce dziewczyn jeszcze nie było. Stanęliśmy z Harry'm z boku wejścia do sklepu.
-Długo będziemy czekać?- spytał mnie Harry.
-Nie, ale zauważ, że jesteśmy przed czasem.- odparłam.
Harry objął mnie w biodrach, pocałował mnie, oddałam pocałunek, pogłębiając go i tak się bawiliśmy naszymi językami.
-Dobra, dobra też cię kocham.- zaśmiałam się.
Zaczęłam się rozglądać za dziewczynami. Zauważyłam je kilka metrów od nas. Zastanawiam się dlaczego do nas nie podeszły.
Nie umiałam normalnie do nich podejść musiałam zacząć biec i rzucić się im na szyję.
-Laska straszysz.- oznajmiła Roksana.
-Też się cieszę, że cię widzę.- zaśmiałam się.- A tak w ogóle miałyście zamiar do nas podejść?
-Do was?- zmarszczyła brwi Marta. Nie umiałam się wysłowić. Po prostu popatrzyłam na Harry'ego na nie i znów na Harry'ego.
-No... Olivia się wsławia.- zaśmiał się cicho Harry.
-Cicho.- klepnęłam go w plecy.
-Czy to jest...- urwała w pół zdania Marta. Szeroko się uśmiechnęłam.
-Harry to jest Marta i Roksana, dziewczyny to jest Harry.
-Jak?-zapytała Roksana.
-Normalnie.- odpowiedziałam.
-Ale ty się z nim...całowałaś.- wow spostrzegawczość Marty.
-No tak, bo to w końcu mój chłopak.- pokazałam jej język.
Poszliśmy na ławkę żeby nie stać jak te ciule pod tesco - tam zaczęliśmy rozmawiać.
-Dlaczego nie napisałaś co u ciebie słychać?- spytała Marta.
-Właśnie, nawet nie dałaś znać, że wyjeżdżasz.- dodała Roksana.
Wypuściłam powietrze z ust.
-Przecież nie było z nami najlepiej ostatnimi czasy.- wzdycham.
-Było minęło, zapomnijmy.- powiedziała Roksana.
-Dokładnie, lepiej powiedz jak ty z nim... no...- zaśmiała się Marta.
-Jak się poznaliśmy?- nie mogłam pozwolić żeby mój chłopak siedział cały czas cicho, dziewczyny też umiały angielski trochę bo trochę, ale umiały.- Harry dziewczyny się pytają jak się poznaliśmy...
-Em... nie możesz ty powiedzieć?- spytał.
-Dobijasz.- zaśmiałam się.
-Dowiemy się czegoś czy nie?- zbulwersowała się Roksana.
-Poznaliśmy się już drugiego dnia kiedy tam byłam. To czysty przypadek, fanki go dopadły, a że wtedy padało przygarnęłam go.
Czułam, że ktoś się cięgle na nas patrzy i miałam wrażenie, że nas znaleźli, że to już koniec będzie spokojnego pobytu w Polsce.
Nie umiałam się z nimi nagadać, ale przychodzi czas kiedy trzeba się po prostu pożegnać, wrócić do domu i odpocząć po podróży.
*W domu*
-Mamy spać w tym pokoju?- spytał Harry.
-No nigdzie indziej nie mam miejsca.- powiedziałam.
-Schizy w nim dostanę.- odparł.
Zaczęłam się z niego śmiać.
-Zapewniam cię, że nie jesteś pierwszą osobą, która to mówi przed tobą było dużo innych.
Nie, to nie możliwe, że Harry Styles jest ze mną w Polsce, nie umiem w to uwierzyć, to jest zbyt piękne żeby było prawdziwe, ale na prawdę to się dzieje. Harry Styles jest ze mną w mieszkaniu w którym się wychowałam, w moim rodzinnym mieście...
______________________
Czytasz = Komentarz x
Umówiłam się z dziewczynami o 17:00 pod Tesco. Wyszliśmy z mieszkania o w pół do, bo można powiedzieć, że jest kawałek. Podczas drogi opowiadałam Harry'emu o miejscach, które mijaliśmy.
-W takich momentach patrzysz ma życie innych ludzi, z innej perspektywy. Gdybym nadal tu mieszkała, gdybym nie wyjechała nadal byłabym nikim.- opowiedziałam.
-Co masz namyśli mówiąc nikim?- spytał Harry.
-Teraz czuję, że jestem spełniona i to tyle.- odparłam.
-Mówisz jakby to było coś złego.- stwierdził.
-A może to właśnie coś złego? Nie lubię o tym mówić.- oznajmiłam.
-Nerwus.- zaśmiał się szatyn. Weszłam mu "pod pachę" i się do niego w tuliłam a on pocałował mnie w czoło.
Chcąc szybko zmienić temat pokazałam chłopakowi gdzie chodziłam do szkoły podstawowej.
-U was jest tak dziwnie, inaczej niż u nas prawda?- spytał.
-Tak, sześć lat podstawówki, trzy lata gimnazjum i potem albo trzy lata Liceum albo cztery technikum.- odparłam.
To takie miłe uczucie spacerować z osobą, którą się kocha po twoim rodzinnym mieście. Uświadamiasz sobie ile musisz znaczyć dla tej osoby, że przyleciała z tobą tak daleko, a dla ciebie ona jest całym światem, a miłość do niej nie zna granic.
Gdy doszliśmy do głównej ulicy za szkołą usłyszałam, że mnie ktoś woła.
-Wiedziałam...- mruknęłam cicho.
Odwróciłam się i zobaczyłam swoje "true" przyjaciółki z pierwszej klasy gimnazjum. Pomachałam im i chciałam iść dalej, ale one musiały podejść. Od niechcenia się z nimi przywitałam, ale niestety musiałam z nimi jeszcze porozmawiać.
-Nie przedstawisz nas?- spytała Justyna.
Spojrzałam na Harry'ego, czułam się dziwnie i coraz bardziej się zastanawiam czy na prawdę przyjazd do Polski, na to moje zadupie był dobry.
-Harry...- urwałam zdanie i wywróciłam oczyma.- To Justyna i Karolina. Wam nie muszę go przedstawiać.
Harry był tak samo zdezorientowany jak ja. Szczerze to nie miałam nic im do powiedzenia. Mogły sobie po podziwiać Harry'ego bo przecież to takie "true directioners", chociaż bardziej były zdziwione, że on ze mną w takim małym zadupiu jest.
-Czemu one się na mnie tak dziwnie patrzyły?- zapytał Harry kiedy odeszliśmy.
-Bo to takie "True Directioners".- wywróciłam oczami.- Harry... ludzie cię tu rozpoznają a są tacy złośliwi, że będziemy mieć prasę na głowie.
-Nie bój się biedzie dobrze.- uśmiecha się do mnie lekko.
-Tu jest dużo takich dziewczyn, chociaż z tego co widzę, niektóry nie dowierzają, że ty to ty.
Chłopak tego nie skomentował, ponieważ widział mój wyraz twarzy.
Powoli zaczęliśmy się zbliżać do miejsca gdzie miałam spotkać się z dziewczynami.
-Dziwnie się czuje.- oznajmił Harry.
-Dlaczego?- zmarszczyłam brwi.
-Po tych dwóch obawiam się twoich koleżanek.
-Marta i Roksana są normalne.- stwierdziłam.
-Mam nadzieję.
Przeszliśmy dużą łąkę i wyszliśmy obok Tesco. Dzieliło nas tylko kilka kroków żeby wyjść na spotkanie z dziewczynami. Gdy doszliśmy na wyznaczone miejsce dziewczyn jeszcze nie było. Stanęliśmy z Harry'm z boku wejścia do sklepu.
-Długo będziemy czekać?- spytał mnie Harry.
-Nie, ale zauważ, że jesteśmy przed czasem.- odparłam.
Harry objął mnie w biodrach, pocałował mnie, oddałam pocałunek, pogłębiając go i tak się bawiliśmy naszymi językami.
-Dobra, dobra też cię kocham.- zaśmiałam się.
Zaczęłam się rozglądać za dziewczynami. Zauważyłam je kilka metrów od nas. Zastanawiam się dlaczego do nas nie podeszły.
Nie umiałam normalnie do nich podejść musiałam zacząć biec i rzucić się im na szyję.
-Laska straszysz.- oznajmiła Roksana.
-Też się cieszę, że cię widzę.- zaśmiałam się.- A tak w ogóle miałyście zamiar do nas podejść?
-Do was?- zmarszczyła brwi Marta. Nie umiałam się wysłowić. Po prostu popatrzyłam na Harry'ego na nie i znów na Harry'ego.
-No... Olivia się wsławia.- zaśmiał się cicho Harry.
-Cicho.- klepnęłam go w plecy.
-Czy to jest...- urwała w pół zdania Marta. Szeroko się uśmiechnęłam.
-Harry to jest Marta i Roksana, dziewczyny to jest Harry.
-Jak?-zapytała Roksana.
-Normalnie.- odpowiedziałam.
-Ale ty się z nim...całowałaś.- wow spostrzegawczość Marty.
-No tak, bo to w końcu mój chłopak.- pokazałam jej język.
Poszliśmy na ławkę żeby nie stać jak te ciule pod tesco - tam zaczęliśmy rozmawiać.
-Dlaczego nie napisałaś co u ciebie słychać?- spytała Marta.
-Właśnie, nawet nie dałaś znać, że wyjeżdżasz.- dodała Roksana.
Wypuściłam powietrze z ust.
-Przecież nie było z nami najlepiej ostatnimi czasy.- wzdycham.
-Było minęło, zapomnijmy.- powiedziała Roksana.
-Dokładnie, lepiej powiedz jak ty z nim... no...- zaśmiała się Marta.
-Jak się poznaliśmy?- nie mogłam pozwolić żeby mój chłopak siedział cały czas cicho, dziewczyny też umiały angielski trochę bo trochę, ale umiały.- Harry dziewczyny się pytają jak się poznaliśmy...
-Em... nie możesz ty powiedzieć?- spytał.
-Dobijasz.- zaśmiałam się.
-Dowiemy się czegoś czy nie?- zbulwersowała się Roksana.
-Poznaliśmy się już drugiego dnia kiedy tam byłam. To czysty przypadek, fanki go dopadły, a że wtedy padało przygarnęłam go.
Czułam, że ktoś się cięgle na nas patrzy i miałam wrażenie, że nas znaleźli, że to już koniec będzie spokojnego pobytu w Polsce.
Nie umiałam się z nimi nagadać, ale przychodzi czas kiedy trzeba się po prostu pożegnać, wrócić do domu i odpocząć po podróży.
*W domu*
-Mamy spać w tym pokoju?- spytał Harry.
-No nigdzie indziej nie mam miejsca.- powiedziałam.
-Schizy w nim dostanę.- odparł.
Zaczęłam się z niego śmiać.
-Zapewniam cię, że nie jesteś pierwszą osobą, która to mówi przed tobą było dużo innych.
Nie, to nie możliwe, że Harry Styles jest ze mną w Polsce, nie umiem w to uwierzyć, to jest zbyt piękne żeby było prawdziwe, ale na prawdę to się dzieje. Harry Styles jest ze mną w mieszkaniu w którym się wychowałam, w moim rodzinnym mieście...
______________________
Czytasz = Komentarz x
czwartek, 23 stycznia 2014
#35.`Niesamowite
31.08.2017, czwartek
Dzisiaj wreszcie od ponad miesiąca zobaczę się z rodziną. To niesamowite, nie umiem opisać co czuję. Wstaliśmy z Harry'm o dziesiątej czyli dwie godziny przed samolotem. Zjedliśmy razem śniadanie, a potem się umyliśmy. Potem jak najszybciej poszłam do garderoby żeby ubrać na siebie wybrane przeze wczoraj mnie ciuchy <Klik>.
-Widzę, że jesteś gotowa.- powiedział Harry.
-No można tak powiedzieć.- odparłam.
-Musimy za co najmniej pięć minut wyjechać, kierowca na nas czeka. - oznajmiłam.
Chłopak tak mnie poganiał, że zapomniałam o dokumentach i w ostatnim momencie się musiałam wracać.
-Zabiję cię kiedyś.- rzuciłam do Harry'ego.
-Też cię kocham.- i jak mam się na niego złościć? Zostało mi tylko go pocałować.
Oczywiście Harry i Olivia mieli wielkie wejście do samolotu gdyż w Londynie są ogromne korki i na lotnisku przyjechaliśmy dwadzieścia minut przed wylotem.
-My i to nasze szczęście.- powiedziałam zdyszana.
-Mieć pecha to mieć pecha.- zaśmiał się szatyn.
Usiadłam wygodnie w fotelu i czekałam aż wylecimy.
-Olivia...
-Tak?- powiedziałam.
-Kocham Cię.- oznajmił i pocałował moje ramię a ja mu odparłam.
- Ja ciebie też.
***
Podróż minęła stanowczo za szybko. Za nim się obejrzałam byliśmy już w Polsce na lotnisku. Olivia, bardzo inteligentnie od razu przestawiła się na Polski i do Harry'ego mówiła po Polsku.
-Olivia no weź, ja wiem, że to powietrze tak na ciebie działa, ale weź mów do mnie po angielsku.- on powinien melisę na uspokojenie pić.
-Przepraszam no.- powiedziałam.
Wpakowaliśmy się do taksówki, wtedy też postanowiłam poinformować moją mamę, że jestem w Polsce i za pond pół godziny powinnam być u nich w domu - nie wspominałam jej nadal nic o Harry'm, nadal nie jest świadoma, że "układam" sobie z kimś życie.
-Harry jak będziesz chciał to nie będziemy spać u mnie tylko pójdziemy do hotelu.
-Olivia!!!- wydarł się na mnie Harry, a ja uświadomiłam sobie, że znów nawijam do niego po Polsku.
-Kochanie, nie złość się. Przepraszam.- tak mi było głupio, a w lusterku widziałam jak kierowca się z nas śmiał.
-Oj kochanie kochanie. Powiedz mi co do mnie mówiłaś?
-Jak będziesz chciał to przeniesiemy się do hotelu.- powtórzyłam, tym razem zrozumiale dla niego.
-Ej, nie bierz mnie za nie wiadomo kogo, wystarczy mi, że będziesz ty.- mówiłam już, że on jest cudowny?
Gdy dojechaliśmy na miejsce moje serce zaczęło walić jak oszalałe, a Harry musiał sobie zrobić zdjęcie z kierowcą, który go rozpoznał - zapowiada się ciekawy urlop wspominając ile directioners tu mieszka, chociaż przecież to niemożliwe żeby pan Styles przyjechał na takie zadupie.
Stojąc i czekając na Harry'ego przypomniały mi się wszystkie lata spędzone na tym osiedlu.
-Za nim wejdziemy...- zaczęłam.
-Musisz?!- zaśmiał się Harry.
-Tak, a wiec słuchaj.- odparłam.
-Dobrze kochanie.- powiedział.
-A więc po pierwsze to jest dwupokojowe mieszkanie, mała łazienka i kuchnia, po drugie w moim pokoju można dostać schizy.- chłopak zaczął przewracać oczami na moje zrzędzenie.- I po trzecie jak się zgodziłeś tam spać to mam małe łóżko.
Nic innego go nie zdziwiło jak mój schizowy pokój.
-A czemu taki schizowy?-poraz 689526351562 się pyta.
-Jak wejdziesz na górę to się dowiesz.- zaśmiałam się.
Stanęliśmy przed drzwiami mojego starego mieszkania. Harry'ego czekały chyba ciężkie dni - będzie rozmawiał tylko ze mną, ewentualnie z moją ciocią jak do niej pojedziemy. Tak odbiegając od tematu to czekaliśmy pięć minut za nim ktoś łaskawie nam otworzy.
-Olivia?- to było dziwne, dzwoniłam do mojej mamy.
-Dzwoniłam przecież mamo.- powiedziałam.
-Myślałam, że sobie żartujesz.
-Nie cieszysz się, że mnie widzisz?- spytałam. Nie oczekiwałam na odpowiedź moja mama się na mnie wręcz rzuciła.
-Mamo, to jest Harry, mój chłopak.- oznajmiłam pokazując na Harry'ego stojącego za mną. oja mama za nie mówiła, bo jeżeli wchodzi choć raz w tygodniu do mojego pokoju to patrzy na Harry'ego.-Harry moja mama.
-Miło mi.- powiedział jednak moja mama nie błyszczy Angielskim.
-Miło mu.- przetłumaczyłam.
-Mi również.- co ja tłumacz?
-Jej też.
Weszliśmy do środka i po tym jak rozebraliśmy się z odzieży wierzchniej przeszyliśmy do pokoju dziennego gdzie był partner mojej mamy.
Nie wiedziałam jak się zachować, to niby moja rodzina, ale pierwszy raz byłam w domu z Harry'm, z chłopakiem, który w ogóle nie wie co się do niego mówi. Jednak miałam z tego wielką satysfakcję, bo moja mama patrzyła się na mnie i na tulącego się do mnie Harry'ego z dumą.
***
Niestety jak bardzo moja mama chciała poświęcić nam czas to musiała iść do pracy na szczęście tak jak Andrzej - tak wiem uwielbiam tego człowieka. Harry pierwszy raz ma okazję wejść do mojego pokoju.
-Harry tylko się nie przestrasz.- powiedziałam.
-Nie może być tragicznie.
Otwarłam drzwi i wpuściłam tam Harry'ego. Rozejrzał się do o koła po czym stwierdził.
-Nie spodziewałem się tylu moich twarzy, te plakaty tyle widziały.- zaśmiał się.
-Bardzo śmieszne.
-Pociesze cię, gorzej być nie mogło.- powiedział.
-Dziękuję bardzo.- pokazałam mu złośliwie język.
-A co masz zamiar robić?- spytał.
-Rozpakować się i może oblecieć swoje koleżanki.- odparłam.
- I ja mam iść z tobą?
-Nie, za mną.
Wzięłam szybki "prysznic", potem lekko się pomalowałam, a następnie ubrałam w to <Klik>. Gdy już byłam w pełni gotowa zadzwoniłam do Patrycji żeby się z nią spotkać, w końcu nie widziałam się z nimi dwa miesiące - tęskniłam za tą wariatką.
__________________
Czytasz = Komentarz xx
Dzisiaj wreszcie od ponad miesiąca zobaczę się z rodziną. To niesamowite, nie umiem opisać co czuję. Wstaliśmy z Harry'm o dziesiątej czyli dwie godziny przed samolotem. Zjedliśmy razem śniadanie, a potem się umyliśmy. Potem jak najszybciej poszłam do garderoby żeby ubrać na siebie wybrane przeze wczoraj mnie ciuchy <Klik>.
-Widzę, że jesteś gotowa.- powiedział Harry.
-No można tak powiedzieć.- odparłam.
-Musimy za co najmniej pięć minut wyjechać, kierowca na nas czeka. - oznajmiłam.
Chłopak tak mnie poganiał, że zapomniałam o dokumentach i w ostatnim momencie się musiałam wracać.
-Zabiję cię kiedyś.- rzuciłam do Harry'ego.
-Też cię kocham.- i jak mam się na niego złościć? Zostało mi tylko go pocałować.
Oczywiście Harry i Olivia mieli wielkie wejście do samolotu gdyż w Londynie są ogromne korki i na lotnisku przyjechaliśmy dwadzieścia minut przed wylotem.
-My i to nasze szczęście.- powiedziałam zdyszana.
-Mieć pecha to mieć pecha.- zaśmiał się szatyn.
Usiadłam wygodnie w fotelu i czekałam aż wylecimy.
-Olivia...
-Tak?- powiedziałam.
-Kocham Cię.- oznajmił i pocałował moje ramię a ja mu odparłam.
- Ja ciebie też.
***
Podróż minęła stanowczo za szybko. Za nim się obejrzałam byliśmy już w Polsce na lotnisku. Olivia, bardzo inteligentnie od razu przestawiła się na Polski i do Harry'ego mówiła po Polsku.
-Olivia no weź, ja wiem, że to powietrze tak na ciebie działa, ale weź mów do mnie po angielsku.- on powinien melisę na uspokojenie pić.
-Przepraszam no.- powiedziałam.
Wpakowaliśmy się do taksówki, wtedy też postanowiłam poinformować moją mamę, że jestem w Polsce i za pond pół godziny powinnam być u nich w domu - nie wspominałam jej nadal nic o Harry'm, nadal nie jest świadoma, że "układam" sobie z kimś życie.
-Harry jak będziesz chciał to nie będziemy spać u mnie tylko pójdziemy do hotelu.
-Olivia!!!- wydarł się na mnie Harry, a ja uświadomiłam sobie, że znów nawijam do niego po Polsku.
-Kochanie, nie złość się. Przepraszam.- tak mi było głupio, a w lusterku widziałam jak kierowca się z nas śmiał.
-Oj kochanie kochanie. Powiedz mi co do mnie mówiłaś?
-Jak będziesz chciał to przeniesiemy się do hotelu.- powtórzyłam, tym razem zrozumiale dla niego.
-Ej, nie bierz mnie za nie wiadomo kogo, wystarczy mi, że będziesz ty.- mówiłam już, że on jest cudowny?
Gdy dojechaliśmy na miejsce moje serce zaczęło walić jak oszalałe, a Harry musiał sobie zrobić zdjęcie z kierowcą, który go rozpoznał - zapowiada się ciekawy urlop wspominając ile directioners tu mieszka, chociaż przecież to niemożliwe żeby pan Styles przyjechał na takie zadupie.
Stojąc i czekając na Harry'ego przypomniały mi się wszystkie lata spędzone na tym osiedlu.
-Za nim wejdziemy...- zaczęłam.
-Musisz?!- zaśmiał się Harry.
-Tak, a wiec słuchaj.- odparłam.
-Dobrze kochanie.- powiedział.
-A więc po pierwsze to jest dwupokojowe mieszkanie, mała łazienka i kuchnia, po drugie w moim pokoju można dostać schizy.- chłopak zaczął przewracać oczami na moje zrzędzenie.- I po trzecie jak się zgodziłeś tam spać to mam małe łóżko.
Nic innego go nie zdziwiło jak mój schizowy pokój.
-A czemu taki schizowy?-poraz 689526351562 się pyta.
-Jak wejdziesz na górę to się dowiesz.- zaśmiałam się.
Stanęliśmy przed drzwiami mojego starego mieszkania. Harry'ego czekały chyba ciężkie dni - będzie rozmawiał tylko ze mną, ewentualnie z moją ciocią jak do niej pojedziemy. Tak odbiegając od tematu to czekaliśmy pięć minut za nim ktoś łaskawie nam otworzy.
-Olivia?- to było dziwne, dzwoniłam do mojej mamy.
-Dzwoniłam przecież mamo.- powiedziałam.
-Myślałam, że sobie żartujesz.
-Nie cieszysz się, że mnie widzisz?- spytałam. Nie oczekiwałam na odpowiedź moja mama się na mnie wręcz rzuciła.
-Mamo, to jest Harry, mój chłopak.- oznajmiłam pokazując na Harry'ego stojącego za mną. oja mama za nie mówiła, bo jeżeli wchodzi choć raz w tygodniu do mojego pokoju to patrzy na Harry'ego.-Harry moja mama.
-Miło mi.- powiedział jednak moja mama nie błyszczy Angielskim.
-Miło mu.- przetłumaczyłam.
-Mi również.- co ja tłumacz?
-Jej też.
Weszliśmy do środka i po tym jak rozebraliśmy się z odzieży wierzchniej przeszyliśmy do pokoju dziennego gdzie był partner mojej mamy.
Nie wiedziałam jak się zachować, to niby moja rodzina, ale pierwszy raz byłam w domu z Harry'm, z chłopakiem, który w ogóle nie wie co się do niego mówi. Jednak miałam z tego wielką satysfakcję, bo moja mama patrzyła się na mnie i na tulącego się do mnie Harry'ego z dumą.
***
Niestety jak bardzo moja mama chciała poświęcić nam czas to musiała iść do pracy na szczęście tak jak Andrzej - tak wiem uwielbiam tego człowieka. Harry pierwszy raz ma okazję wejść do mojego pokoju.
-Harry tylko się nie przestrasz.- powiedziałam.
-Nie może być tragicznie.
Otwarłam drzwi i wpuściłam tam Harry'ego. Rozejrzał się do o koła po czym stwierdził.
-Nie spodziewałem się tylu moich twarzy, te plakaty tyle widziały.- zaśmiał się.
-Bardzo śmieszne.
-Pociesze cię, gorzej być nie mogło.- powiedział.
-Dziękuję bardzo.- pokazałam mu złośliwie język.
-A co masz zamiar robić?- spytał.
-Rozpakować się i może oblecieć swoje koleżanki.- odparłam.
- I ja mam iść z tobą?
-Nie, za mną.
Wzięłam szybki "prysznic", potem lekko się pomalowałam, a następnie ubrałam w to <Klik>. Gdy już byłam w pełni gotowa zadzwoniłam do Patrycji żeby się z nią spotkać, w końcu nie widziałam się z nimi dwa miesiące - tęskniłam za tą wariatką.
__________________
Czytasz = Komentarz xx
sobota, 18 stycznia 2014
#34.` Lepiej grzeszyć i żałować, niż żałować, że się nie zgrzeszyło.
30.08.2017, Środa
Obudziło mnie trzaskanie mojego telefonu pod poduszką. Spojrzałam na niego i okazało się, że dzwoni David. Rzecz jasna ja jak to ja nie odebrałam. Pośpiesznie spojrzałam na zegarek sprawdzić ile snu mi zostało. Niestety nic nam nie zostało a wręcz przeciwnie pół godziny temu powinniśmy wstać. Jak poparzona zebrała się z łóżka, obudziłam Harry'ego i poleciałam na dół zobaczyć czy Marika wstała, jednak moja przyjaciółka również nie wstała na czas. Z tego powodu musiałam zrobić jej wjazd na pokój.
-Ej wstawaj za pół godziny masz być na lotnisku!- wydarłam się, a po chwili za kołdry wyszła Marika i...i... no właśnie i Anton. Zatkało mnie momentalnie.
-Ja przepraszam bardzo, ale za pół godziny musicie być co najmniej na odprawie a z tego co wiem są korki w mieście.- oznajmiłam.
Jak ich widziałam w łóżku tak nagle zaczęli biegać po pokoju z kąta w kąt. Postanowiłam, że nie będę im przeszkadzać tylko sama się przebiorę. Na szybko się umyłam i pomalowałam, następnie ubrałam na siebie to <Klik>, a potem wszyscy w czwórkę zeszliśmy na dół do samochodu.
Moja przyjaciółka była w niebo wzięta tym wszystkim, a ja nie umiałam uwierzyć, że nie będzie jej przy mnie. Przyjaźnimy się trzynaście lat, nie jedno razem przeżyłyśmy, jesteśmy bliżej niż nie jedne siostry i w dodatku znamy się bardziej niż łyse konie.
Gdy dojechaliśmy na miejsce trzeba było się pożegnać, a jak już wiadomo żegnanie nie jest moją mocną stroną.
-Tylko wiesz tam grzecznie...- zaśmiałam się.- Kocham Cię wariatko moja.
-Ja ciebie też. Chyba jeszcze kiedyś się spotkamy?- powiedziała.
-Mam nadzieję, chyba trzeba będzie odwiedzić Szwecję.- odparłam.
Przytuliłyśmy się i powiedziałam kilka słów na pożegnanie i każdy musiał iść w swoją stronę. Nie umiałam ukrywać swoich emocji i na samym wyjściu się popłakałam.
-Ej, kochanie to nie koniec świata, jeszcze nie raz się zobaczycie.- pocieszył mnie Harry.
-Wiem, ale to trudne.- oznajmiłam.
-Będzie dobrze.- odparł szatyn.
Cieszyłam się, że Harry był ze mną w takich chwilach.
-Kocham Cię.- powiedziałam.
-Hm... Ja ciebie bardziej.
Czy mam się na niego obrazić? Bo chyba tak.
-Harry? Harry? Chyba chcesz sobie nagrabić.- zaśmiałam się.
-Miałaś mnie pocałować.- cóż za skromność.
Pojechaliśmy do domu Harry'ego żeby mógł się spakować na jutro. Chłopak wiedział co ma zabrać więc nawet nie minęła godzina kiedy byliśmy z powrotem u mnie w mieszkaniu - praktycznie, bo nie praktycznie staliśmy w holu, ponieważ zatrzymał nas David.
-Czemu nie odbierasz ode mnie telefonu?- spytał.
-Bo mam taki kaprys.- odparłam miałam zamiar iść, ale nie umiałam powstrzymać się od dopowiedzenia kilku słów.- A ty jak i twoja przyjaciółeczka nie doprowadzicie do rozpadu naszego związku, nie weźmiecie nas na litość.
-Żeby nie było, że nie próbowałem Cię ostrzec.- on jest głupi czy głupi?
-Lecz się!- tylko tyle miałam do powiedzenia.
Boże dlaczego muszę to znosić? On jest głupi, chory umysłowo, nie zrównoważony psychicznie, idiota i chyba nie pocieszony tym, że nie wybrałam jego a Harry'ego.
-Może dokończymy to co przerwała nam Marika wczoraj?- zaproponował mój chłopak.
-Mówiłam Ci kiedyś, że jesteś straszny napaleniec?- zapytałam.
-Nie, ale na wszystko jest czas.- zaśmiał się.- To co przyjmiesz moją propozycje?
-Hm... tobie się nie odmawia.- odparłam.
Zaczęliśmy się całować. Po chwili Harry położył mnie na kanapie i zaczął rozbierać. To był jeden z tych delikatniejszych stosunków. Chłopak delikatnie pozbył się moich ubrań , całował mnie i dotykał. Nie robił nic na odwal, wchodził we mnie równie delikatnie jak pozostałe czynności. Po jakimś czasie zatrzymał się a ja mu kazałam położyć się po to żebym mogła mu "zrobić dobrze".
-Jesteś cudowna.- oznajmił chłopak.
-Ma się tą wprawę.- zaśmiałam się.- Tylko dzięki tobie.
Usiadłam na nim rozkroczem i zaczęłam się z nim całować. Nie wiem jak on to robi, ale jest coraz lepszy.
Niestety to co dobre szybko się kończy. Nasz cudowny stosunek przerwał dzwonek do drzwi.
-Kto znów?!- wydarłam się.
Wciągnęłam na siebie majtki i t-shirt Harry'ego. Poszłam otworzyć. Przed drzwiami stała Cornelia.
-Co się stało?- spytałam.
-Wiedzę, że nie w porę.- odparła zmierzając mnie wzrokiem.
-Jak już przerwałaś to mów co chcesz?- powiedziałam.
-Bo ty masz te takie kremowe szpilki? Chciałam zapytać czy najwyżej mogłabym je pożyczyć?
-Jasne, że możesz czekaj przyniosę ci je.- odparłam.
Weszłam do mieszkania po buty.
-Kto to ?- zapytał Harry.
-Cornelia, buty chce pożyczyć.- oznajmiłam.
Poleciałam na górę po buty a potem przekazałam je dziewczynie.
-Dzięki, jutro ci je oddam.
-Yh... jutro wyjeżdżam do Polski na jakiś czas.
-No spoko to jak wrócisz to będziesz je miała z powrotem.
Porozmawiałam z nią jeszcze chwilę i potem wróciłam do Harry'ego.
-To co wracamy do...?
-Nie, obiad trzeba zrobić.- pokazałam mu język.
Jak powiedziałam tak zrobiłam. Harry tylko zaczepiał mnie i całował w wolnej chwili. Nie rozgotowywałam się zbytnio. Wrzuciłam tylko kotleta na patelnie, do tego Harry upiekł ziemniaki - czyli szybki obiad.
Gdy zjedliśmy Harry zaproponował obejrzenie jakiegoś filmu a ja jak to ja nie umiem mu odmówić zgodziłam się.
Na sam koniec dnia wykąpałam się i dopakowałam jeszcze kilka potrzebnych rzeczy.
_____________________
Czytasz = Komentarz xx
Obudziło mnie trzaskanie mojego telefonu pod poduszką. Spojrzałam na niego i okazało się, że dzwoni David. Rzecz jasna ja jak to ja nie odebrałam. Pośpiesznie spojrzałam na zegarek sprawdzić ile snu mi zostało. Niestety nic nam nie zostało a wręcz przeciwnie pół godziny temu powinniśmy wstać. Jak poparzona zebrała się z łóżka, obudziłam Harry'ego i poleciałam na dół zobaczyć czy Marika wstała, jednak moja przyjaciółka również nie wstała na czas. Z tego powodu musiałam zrobić jej wjazd na pokój.
-Ej wstawaj za pół godziny masz być na lotnisku!- wydarłam się, a po chwili za kołdry wyszła Marika i...i... no właśnie i Anton. Zatkało mnie momentalnie.
-Ja przepraszam bardzo, ale za pół godziny musicie być co najmniej na odprawie a z tego co wiem są korki w mieście.- oznajmiłam.
Jak ich widziałam w łóżku tak nagle zaczęli biegać po pokoju z kąta w kąt. Postanowiłam, że nie będę im przeszkadzać tylko sama się przebiorę. Na szybko się umyłam i pomalowałam, następnie ubrałam na siebie to <Klik>, a potem wszyscy w czwórkę zeszliśmy na dół do samochodu.
Moja przyjaciółka była w niebo wzięta tym wszystkim, a ja nie umiałam uwierzyć, że nie będzie jej przy mnie. Przyjaźnimy się trzynaście lat, nie jedno razem przeżyłyśmy, jesteśmy bliżej niż nie jedne siostry i w dodatku znamy się bardziej niż łyse konie.
Gdy dojechaliśmy na miejsce trzeba było się pożegnać, a jak już wiadomo żegnanie nie jest moją mocną stroną.
-Tylko wiesz tam grzecznie...- zaśmiałam się.- Kocham Cię wariatko moja.
-Ja ciebie też. Chyba jeszcze kiedyś się spotkamy?- powiedziała.
-Mam nadzieję, chyba trzeba będzie odwiedzić Szwecję.- odparłam.
Przytuliłyśmy się i powiedziałam kilka słów na pożegnanie i każdy musiał iść w swoją stronę. Nie umiałam ukrywać swoich emocji i na samym wyjściu się popłakałam.
-Ej, kochanie to nie koniec świata, jeszcze nie raz się zobaczycie.- pocieszył mnie Harry.
-Wiem, ale to trudne.- oznajmiłam.
-Będzie dobrze.- odparł szatyn.
Cieszyłam się, że Harry był ze mną w takich chwilach.
-Kocham Cię.- powiedziałam.
-Hm... Ja ciebie bardziej.
Czy mam się na niego obrazić? Bo chyba tak.
-Harry? Harry? Chyba chcesz sobie nagrabić.- zaśmiałam się.
-Miałaś mnie pocałować.- cóż za skromność.
Pojechaliśmy do domu Harry'ego żeby mógł się spakować na jutro. Chłopak wiedział co ma zabrać więc nawet nie minęła godzina kiedy byliśmy z powrotem u mnie w mieszkaniu - praktycznie, bo nie praktycznie staliśmy w holu, ponieważ zatrzymał nas David.
-Czemu nie odbierasz ode mnie telefonu?- spytał.
-Bo mam taki kaprys.- odparłam miałam zamiar iść, ale nie umiałam powstrzymać się od dopowiedzenia kilku słów.- A ty jak i twoja przyjaciółeczka nie doprowadzicie do rozpadu naszego związku, nie weźmiecie nas na litość.
-Żeby nie było, że nie próbowałem Cię ostrzec.- on jest głupi czy głupi?
-Lecz się!- tylko tyle miałam do powiedzenia.
Boże dlaczego muszę to znosić? On jest głupi, chory umysłowo, nie zrównoważony psychicznie, idiota i chyba nie pocieszony tym, że nie wybrałam jego a Harry'ego.
-Może dokończymy to co przerwała nam Marika wczoraj?- zaproponował mój chłopak.
-Mówiłam Ci kiedyś, że jesteś straszny napaleniec?- zapytałam.
-Nie, ale na wszystko jest czas.- zaśmiał się.- To co przyjmiesz moją propozycje?
-Hm... tobie się nie odmawia.- odparłam.
Zaczęliśmy się całować. Po chwili Harry położył mnie na kanapie i zaczął rozbierać. To był jeden z tych delikatniejszych stosunków. Chłopak delikatnie pozbył się moich ubrań , całował mnie i dotykał. Nie robił nic na odwal, wchodził we mnie równie delikatnie jak pozostałe czynności. Po jakimś czasie zatrzymał się a ja mu kazałam położyć się po to żebym mogła mu "zrobić dobrze".
-Jesteś cudowna.- oznajmił chłopak.
-Ma się tą wprawę.- zaśmiałam się.- Tylko dzięki tobie.
Usiadłam na nim rozkroczem i zaczęłam się z nim całować. Nie wiem jak on to robi, ale jest coraz lepszy.
Niestety to co dobre szybko się kończy. Nasz cudowny stosunek przerwał dzwonek do drzwi.
-Kto znów?!- wydarłam się.
Wciągnęłam na siebie majtki i t-shirt Harry'ego. Poszłam otworzyć. Przed drzwiami stała Cornelia.
-Co się stało?- spytałam.
-Wiedzę, że nie w porę.- odparła zmierzając mnie wzrokiem.
-Jak już przerwałaś to mów co chcesz?- powiedziałam.
-Bo ty masz te takie kremowe szpilki? Chciałam zapytać czy najwyżej mogłabym je pożyczyć?
-Jasne, że możesz czekaj przyniosę ci je.- odparłam.
Weszłam do mieszkania po buty.
-Kto to ?- zapytał Harry.
-Cornelia, buty chce pożyczyć.- oznajmiłam.
Poleciałam na górę po buty a potem przekazałam je dziewczynie.
-Dzięki, jutro ci je oddam.
-Yh... jutro wyjeżdżam do Polski na jakiś czas.
-No spoko to jak wrócisz to będziesz je miała z powrotem.
Porozmawiałam z nią jeszcze chwilę i potem wróciłam do Harry'ego.
-To co wracamy do...?
-Nie, obiad trzeba zrobić.- pokazałam mu język.
Jak powiedziałam tak zrobiłam. Harry tylko zaczepiał mnie i całował w wolnej chwili. Nie rozgotowywałam się zbytnio. Wrzuciłam tylko kotleta na patelnie, do tego Harry upiekł ziemniaki - czyli szybki obiad.
Gdy zjedliśmy Harry zaproponował obejrzenie jakiegoś filmu a ja jak to ja nie umiem mu odmówić zgodziłam się.
Na sam koniec dnia wykąpałam się i dopakowałam jeszcze kilka potrzebnych rzeczy.
_____________________
Czytasz = Komentarz xx
piątek, 10 stycznia 2014
#33.` Żeby coś osiągnąć musisz walczyć, a nie od razu się poddać.
29.08.2017,wtorek
Przewróciłam się na drugi bok żeby móc przytulić Harry'ego, ale czekała na mnie niespodzianka w postaci braku Harry'ego. Wstałam i weszłam do łazienki myśląc, że może go tam znajdę jednak się pomyliłam. Postanowiłam, że zobaczę na dole. Zajrzałam do wszystkich pomieszczeń w tym pokoju Marki, której również nie było. Zostało mi tylko zadzwonić do mojego chłopaka. Poszłam do siebie do góry po telefon i wybrałam numer Harry'ego. Po chwili usłyszałam wibracje dochodzące ze stolika nocnego. Spojrzałam na niego a tam telefon Harry'ego i moje zdjęcie wyświetlające się.
-Boże co się dzieję z tymi ludźmi?- wymamrotałam pod nosem.
Martwiłam się trochę, ale pomyślałam, że jeżeli zostawił telefon to może by za niedługo.
Weszłam do łazienki, umyłam się i przebrałam się w to <Klik>. Następnie zeszłam na dół zrobić śniadanie, które potem zresztą zjadłam.
Minęła godzina a Harry'ego dalej nie było, już nie wiedziałam co mam robić. Londyn jest taki wielki żeby go poszukać. Nagle usłyszałam, że ktoś otwiera drzwi. Poleciałam jak poparzona myśląc, że to Harry i tym razem się nie pomyliłam .
-Gdzieś ty był?- wiem, bardzo miłe przywitanie.
-A budzi?- mówiłam.
-Odpowiedz a może ci dam.- zaśmiałam się.
-Musiałem coś załatwić.- oznajmił.
Podeszłam do niego i go pocałowałam.
-Następnym razem zabierz ze sobą telefon.- powiedziałam.
-Okej, po prostu zapomniałem.- odparł.
-No już okej.
Chłopak usiadł sobie w salonie, a ja mu podałam wcześniej zrobione przeze mnie śniadanie.
-Co byłeś załatwić jeżeli można wiedzieć?- zapytałam.
-Właśnie. Byłem pewien, że jak wrócę to będziesz spała i chciałem ci zrobić niespodziankę.
Chłopak wstał i poszedł do przedpokoju. Po chwili wrócił z kopertą.
-Wiem, wiem mówiłaś mi wczoraj, ale nie umiałem się powstrzymać.- już wiem wszystko.
-Harry zabić?- zapytałam.
-Wiem jak chciałaś się zobaczyć z mamą. Nie umiem patrzeć jak jesteś smutna.- jaki on słodki, ale to nie zmienia faktu, że bym go najchętniej udusiła.
-Facet, co ja z tobą mam?- zaśmiałam się.- Ale jeżeli jesteś już taki mądry to jedziesz ze mną.
Chłopak sięga do tylnej kieszeni i wciąga drugi bilet. Z radości się rzuciłam mu na szyję całując go namiętnie w usta.
-Kocham Cię i zrobię wszystko żeby było nam dobrze.- oznajmił chłopak. Znów się całowaliśmy tylko tym razem Harry się rozpędził i położył się ze mną na kanapie. W tym samym czasie do domu wróciła Marika.
-Oj przepraszam.- powiedziała dziewczyna. Harry szybko się ze mnie podniósł i stanął na sztywne nogi.
-Kobieto co się z tobą działo?- spytałam.
-eee...
-To ja pójdę na górę.- Harry, ten już wiedział co jest grane.
Zaczęłyśmy się śmiać z Mariką.
-To jak tam randka z Antonem?- spytałam kiwając brwiami w górę i w dół.
-Przyśpieszyliśmy trochę i poszliśmy o duży krok do przodu.- chyba dobrze zrozumiałam.
-Jesteście razem?
-Nie wiem nie pytał o to, ale hmm... spałam z nim?- co? o.O
-Jasne? Jaja se robisz?- powiedziałam.
-No nie, serio gadam.
-No to na co czekasz? Opowiadaj co i jak.
-No okej... A więc zjedliśmy kolację a potem wybraliśmy się na spacer. W połowie drogi drogi złapała nas okropna ulewa, przemokłam do suchej nitki. Anton zaproponował, że pójdziemy do jego apartamentu gdzie miałam się wysuszyć.- zapowiadało się nieźle.- Na miejscu Anton rzucił mi szlafrokiem, ręcznikiem i kazał wziąć mi prysznic.
-Marika to ty?- to było do niej nie podobne.- Szalejesz. Opowiadaj dalej!
-Posłuchałam go i poszłam. Gdy wyszłam rozmowa zaczęła nam się kleić a ja byłam coraz bliżej niego. Koniec końcem doszło do takiego etapu rozmowy,że zeszło na związki i jakoś tak wyszło, że zaczęliśmy się całować, potem rozbierać aż doszło do zbliżenia.- moja przyjaciółka i takie szaleństwo? To aż nie możliwe.
-To co z wami teraz?- zapytałam.
-No jutro wyjeżdżamy do Szwecji, nie wiem co tam będzie. To wszystko dzieje się tak szybko, ale ja go na prawdę kocham.- oznajmiła.
-Oj... Marika, Marika.
-A z wami co?- spytała.
-Po jutrze lecimy do Polski.- odparłam.
-Serio?
-Harry się uparł.
-To ja już widzę minę tych wszystkich dziewczyn z miasta.- zaśmiała się.- A zwłaszcza Klaudii, przecież Larry nadal jest prawdziwy, po mimo, że Lou planuje ślub.
-Tak a ja zapewne wpakowałam się w ustawkę. To będzie dobre, a Harry zobaczy jak żyłam.- powiedziałam.- Z jednej strony boję się trochę, przecież mam mu całą rodzinę przedstawić.
-Oj nie martw się, będzie dobrze. Przecież zawsze jest dobrze, bo to my te, które nigdy się nie poddają.
-Tyle lat, tyle łez, tyle nie przespanych nocy...- nie dokończyłam.
Naszą rozmowę przerwał dzwonek do drzwi. Marika poszła otworzyć - usłyszałam męski głos więc poszłam na górę do Harry'ego.
-Chyba trzeba się spakować.- powiedział szatyn.
-To chodź, tylko zauważ, że moje niektóre rzeczy są popakowane w kartony.- odparłam.
-Cii.- zaśmiał się.
Resztę dnia spędziliśmy w garderobie na śmianiu się, pływaniu w moich ciuchach i rozpakowywaniu ich, wydurnianiu się i pakowaniu. Jutro powtórka tylko u Hazzy w domu.
_______________________
Czytasz = Komentarz xx
Przewróciłam się na drugi bok żeby móc przytulić Harry'ego, ale czekała na mnie niespodzianka w postaci braku Harry'ego. Wstałam i weszłam do łazienki myśląc, że może go tam znajdę jednak się pomyliłam. Postanowiłam, że zobaczę na dole. Zajrzałam do wszystkich pomieszczeń w tym pokoju Marki, której również nie było. Zostało mi tylko zadzwonić do mojego chłopaka. Poszłam do siebie do góry po telefon i wybrałam numer Harry'ego. Po chwili usłyszałam wibracje dochodzące ze stolika nocnego. Spojrzałam na niego a tam telefon Harry'ego i moje zdjęcie wyświetlające się.
-Boże co się dzieję z tymi ludźmi?- wymamrotałam pod nosem.
Martwiłam się trochę, ale pomyślałam, że jeżeli zostawił telefon to może by za niedługo.
Weszłam do łazienki, umyłam się i przebrałam się w to <Klik>. Następnie zeszłam na dół zrobić śniadanie, które potem zresztą zjadłam.
Minęła godzina a Harry'ego dalej nie było, już nie wiedziałam co mam robić. Londyn jest taki wielki żeby go poszukać. Nagle usłyszałam, że ktoś otwiera drzwi. Poleciałam jak poparzona myśląc, że to Harry i tym razem się nie pomyliłam .
-Gdzieś ty był?- wiem, bardzo miłe przywitanie.
-A budzi?- mówiłam.
-Odpowiedz a może ci dam.- zaśmiałam się.
-Musiałem coś załatwić.- oznajmił.
Podeszłam do niego i go pocałowałam.
-Następnym razem zabierz ze sobą telefon.- powiedziałam.
-Okej, po prostu zapomniałem.- odparł.
-No już okej.
Chłopak usiadł sobie w salonie, a ja mu podałam wcześniej zrobione przeze mnie śniadanie.
-Co byłeś załatwić jeżeli można wiedzieć?- zapytałam.
-Właśnie. Byłem pewien, że jak wrócę to będziesz spała i chciałem ci zrobić niespodziankę.
Chłopak wstał i poszedł do przedpokoju. Po chwili wrócił z kopertą.
-Wiem, wiem mówiłaś mi wczoraj, ale nie umiałem się powstrzymać.- już wiem wszystko.
-Harry zabić?- zapytałam.
-Wiem jak chciałaś się zobaczyć z mamą. Nie umiem patrzeć jak jesteś smutna.- jaki on słodki, ale to nie zmienia faktu, że bym go najchętniej udusiła.
-Facet, co ja z tobą mam?- zaśmiałam się.- Ale jeżeli jesteś już taki mądry to jedziesz ze mną.
Chłopak sięga do tylnej kieszeni i wciąga drugi bilet. Z radości się rzuciłam mu na szyję całując go namiętnie w usta.
-Kocham Cię i zrobię wszystko żeby było nam dobrze.- oznajmił chłopak. Znów się całowaliśmy tylko tym razem Harry się rozpędził i położył się ze mną na kanapie. W tym samym czasie do domu wróciła Marika.
-Oj przepraszam.- powiedziała dziewczyna. Harry szybko się ze mnie podniósł i stanął na sztywne nogi.
-Kobieto co się z tobą działo?- spytałam.
-eee...
-To ja pójdę na górę.- Harry, ten już wiedział co jest grane.
Zaczęłyśmy się śmiać z Mariką.
-To jak tam randka z Antonem?- spytałam kiwając brwiami w górę i w dół.
-Przyśpieszyliśmy trochę i poszliśmy o duży krok do przodu.- chyba dobrze zrozumiałam.
-Jesteście razem?
-Nie wiem nie pytał o to, ale hmm... spałam z nim?- co? o.O
-Jasne? Jaja se robisz?- powiedziałam.
-No nie, serio gadam.
-No to na co czekasz? Opowiadaj co i jak.
-No okej... A więc zjedliśmy kolację a potem wybraliśmy się na spacer. W połowie drogi drogi złapała nas okropna ulewa, przemokłam do suchej nitki. Anton zaproponował, że pójdziemy do jego apartamentu gdzie miałam się wysuszyć.- zapowiadało się nieźle.- Na miejscu Anton rzucił mi szlafrokiem, ręcznikiem i kazał wziąć mi prysznic.
-Marika to ty?- to było do niej nie podobne.- Szalejesz. Opowiadaj dalej!
-Posłuchałam go i poszłam. Gdy wyszłam rozmowa zaczęła nam się kleić a ja byłam coraz bliżej niego. Koniec końcem doszło do takiego etapu rozmowy,że zeszło na związki i jakoś tak wyszło, że zaczęliśmy się całować, potem rozbierać aż doszło do zbliżenia.- moja przyjaciółka i takie szaleństwo? To aż nie możliwe.
-To co z wami teraz?- zapytałam.
-No jutro wyjeżdżamy do Szwecji, nie wiem co tam będzie. To wszystko dzieje się tak szybko, ale ja go na prawdę kocham.- oznajmiła.
-Oj... Marika, Marika.
-A z wami co?- spytała.
-Po jutrze lecimy do Polski.- odparłam.
-Serio?
-Harry się uparł.
-To ja już widzę minę tych wszystkich dziewczyn z miasta.- zaśmiała się.- A zwłaszcza Klaudii, przecież Larry nadal jest prawdziwy, po mimo, że Lou planuje ślub.
-Tak a ja zapewne wpakowałam się w ustawkę. To będzie dobre, a Harry zobaczy jak żyłam.- powiedziałam.- Z jednej strony boję się trochę, przecież mam mu całą rodzinę przedstawić.
-Oj nie martw się, będzie dobrze. Przecież zawsze jest dobrze, bo to my te, które nigdy się nie poddają.
-Tyle lat, tyle łez, tyle nie przespanych nocy...- nie dokończyłam.
Naszą rozmowę przerwał dzwonek do drzwi. Marika poszła otworzyć - usłyszałam męski głos więc poszłam na górę do Harry'ego.
-Chyba trzeba się spakować.- powiedział szatyn.
-To chodź, tylko zauważ, że moje niektóre rzeczy są popakowane w kartony.- odparłam.
-Cii.- zaśmiał się.
Resztę dnia spędziliśmy w garderobie na śmianiu się, pływaniu w moich ciuchach i rozpakowywaniu ich, wydurnianiu się i pakowaniu. Jutro powtórka tylko u Hazzy w domu.
_______________________
Czytasz = Komentarz xx
czwartek, 2 stycznia 2014
#32.(...)Następnego dnia będziesz ze mną, będzie się obok mnie budziła...
28.08.2017, Poniedziałek
Marika zaczyna się pakować, a ja nie wiem gdzie mam się podziać. Z Harry'm plątamy się po domu, z kąta w kąt bo nie wiem co mam robić. Za oknem ulewa. Może jak przestanie padać pójdziemy się gdzieś przejść.
-Olivia!- wydarła się za mną Marika.
-Ile ona będzie się jeszcze tak darła?- spytał Harry.
-Nie wiem.- odparłam.
Weszłam do jej pokoju chaos coś co podchodzi pod armagedon.
-Co znów?- zapytałam od nie chcenia.
-Anton do mnie zadzwonił.- oznajmiła.
-I co?
-Umówił się ze mną?
-A co z Niall'em?
-To nie ma sensu. Nie byliśmy nawet razem.- nie będę tego komentować.
-Kiedy idziesz na tą randkę?
-O dwudziestej umówiliśmy się w parku.- powiedziała.
-To powodzenia. Dobra pakuj się, ja wracam do Hazzy.- odparłam.
Wróciłam do siebie, do Harry'ego.
-Co chciała?- spytał.
-Ma swoje problemy.- zaśmiałam się.
-Cała Marika. Kochanie skoro już tak pada to może się wykąpiemy razem?- zaproponował.
-Ty i te twoje fantazje.
-Idziemy czy nie?- ah... on se taki niecierpliwy.
-No idziemy, idziemy.
-I takiej odpowiedzi oczekiwałem.
Zamknęliśmy się w łazience na trzy spusty. Harry zabrał się za przygotowywanie wody, a ja w tym czasie się rozbierałam.
-Może Ci pomogę?- zaproponował.
-Kochanie, poradzę sobie mam swoje rączki.- zaśmiałam się i weszłam do wanny bo byłam już naga.
-Ja bym nie pogardził taką pomocą.- powiedział śmiejąc się. Chłopak podszedł do wanny a ja namiętnie się z nim całując pozbyłam się jego ubrań.
-Każda kąpiel powinna tak wyglądać.- oznajmił wchodząc do wanny.
Siedzieliśmy na przeciwko siebie, nasze nogi były splecione a w ręku mieliśmy kieliszki z czerwonym winem.
-Chcesz tutaj sama mieszkać?- a ten znów swoje.
-Tak, czemu nie?- zapytałam.
-Nie ma nikogo, masz tu pusto, byłabyś bez nikogo.- odparł.
-No trudno, zdarza się.- powiedział.- Będziesz do mnie przyjeżdżał.
-Olivia, nie daj się dużej na mawiać.- uwielbiam ten jego proszący ton.
-Ulży ci jak się zgodzę?- zapytałam całkiem poważnie.
-Tak, będę pewniejszy.- o co mu chodzi?
-Czego?
-Że następnego dnia będziesz ze mną, będzie się obok mnie budziła, że nic nie stanie między nami.- to było takie słodkie.- Chcę żebyś była bezpieczna.
Nie umiałam mu odmówić, już za bardzo nalegał.
-Harry, no dobrze zamieszkamy razem.
Chłopak mnie przytulił i zaczęliśmy się całować.
Po godzinnej kąpieli, otuliliśmy się ręcznikami i poszliśmy się położyć. Oglądaliśmy jakiś daremny film, chyba był taki nudny, że u spał mi chłopaka. Z tego powodu, że on spał poszłam pomóc Marice w przygotowaniach do randki. Coś mi się wydaje, że zapowiada się powtórka z rozrywki (czt. Ja i Harry).
***
Harry się obudził po kilku godzinach. Marika się szykuje do randki z Antonem, a ja z moim chłopakiem co? Grzejemy dupę w salonie przed telewizorem.
-Tak dla odmiany może gdzieś byśmy wyszli?- spytałam.
-W taką pogodę? Jakoś mi się nie widzi.- powiedział
-Przestało padać, a choćby nawet to z cukru nie jesteśmy.- odparłam.
-Wolałbym coś innego.- zaśmiał się.
- O nie, nie, nie!! Była kąpiel, a co za dużo to niezdrowo.- oznajmiłam, pokazując mu język.
-No ej...
-Nie ej tylko idziemy. Zresztą jak nie chcesz to idę sama.
-No niech ci będzie.- uwielbiam takie rozmowy.
Poszliśmy na górę się ubrać. Olivia oczywiście dylemat ten co zawsze nie wiedziałam co mam wybrać, ale ma wspaniałego chłopaka, który jej pomógł. Harry wybrał mi to <Klik>.
Gdy byłam już gotowa wyszliśmy z domu i zaczęliśmy kierować się w stronę parku - tam gdzie się poznaliśmy.
-Kiedy się do mnie wprowadzisz?- zapytał.
-Marika wyjeżdża po jutrze, wtedy będę o tym myśleć.- oznajmiłam.
-Ale chyba nie chcesz się wycofać?
-Obiecałam? Obiecałam, słowa dotrzymam. Chyba, że ty...- nie dokończyłam.
-Nawet nie zaczynaj.- zatrzymaliśmy się.- Kocham Cię no.
-Ja ciebie też kocham, ale wiesz.- powiedziałam.
Tę o to cudowną chwilę przerwał mój telefon - dokładnie dzwoniła do mnie moja mama.
-Przepraszam, Harry.- niestety musiałam odebrać.- Słucham?
-Cześć, córuś.- wow nie ma to jak słyszeć głos matki po kilku tygodniach.- Co tam u ciebie?
-A jakoś leci, rozwijam się.- zachichotałam.- A u was?
-Pracujemy, więcej nas nie ma w domu niż jesteśmy.- powiedziała.- Pusto bez ciebie.
-Oj, mamo musicie się przyzwyczaić.- odparłam.
-Ciężko nam to przychodzi. Wszyscy o ciebie pytają. - boże mało brakowało i bym się popłakała.- Nie wybierasz się do Polski?
-Mamuś, jak bardzo bym chciała to nie wiem czy się uda, na razie nie mam nic zaplanowanego, ale chodzi o ten nieszczęsny bilet.- oznajmiłam.
-Wiem, wiem.
Bardzo bym chciała lecieć choć na kilka dni do Polski, ale najpierw muszę zacząć zarabiać - na razie nie mogę na coś takiego liczyć.
Nie rozmawiałam z moją mamą za długo gdyż nie chciałam jej naciągać na rachunek, minuta rozmowy kosztuje około czterech złotych.
-Stało się coś?- spytał Harry.
-Nic się nie stało. To moja mama po prostu za mną tęskni i chciałaby żeby przyjechała do Polski.- oznajmiłam.
-Co jej powiedziałaś?
-Na razie nie mogę, mam ograniczone środki na kącie.- powiedziałam.
-A jakbym...- ja już wiem co mu po głowie chodzi.
-Nie, Harry nie zgadzam się.
-Dlaczego?- zapytał.
-Zapomnij o tym.- odparłam.
-Najpierw powiedz mi dlaczego.- jak on nalega.
-Eh... bo za dużo tego. Mam z tobą zamieszkać, to wszystko co dla mnie zrobiłeś przez ten okres, nie mogę wiecznie na tobie polegać.
-Olivia no!- normalnie jak do osła.
-Nie i to jest moje ostatnie słowo w tej sprawie.
Chłopak już potem nie odzywał się w tej sprawie. Pospacerowaliśmy trochę po parku, a potem wróciliśmy do domu.
-Dalej będziesz się na mnie złościła?- zapytał.
-Nie umiem być na ciebie zła, ale nie zaczynaj więcej ze mną.- powiedziałam.
-Ale kochanie no!- cóż za upierdliwy człowiek.
-Harry!- wydarłam się.
-Oj nie złość się.- odparł i wciągnął mnie na siebie. Zaczęliśmy się całować. Chłopak trochę się rozpędził i chciał mnie rozebrać.
-Stop, stop, stop.
-Olivia proszę.
-Nie tym razem.- powiedziałam.
Ciężko było mi odmówić, ale niestety są pewne sprawy u kobiet, które mnie ograniczają.
Nie wiedzieliśmy co mamy robić więc po dłuższej namowie chłopaka zgodziłam się na spakowanie części moich rzeczy.
__________________
Czytasz = Komentarz xx
Marika zaczyna się pakować, a ja nie wiem gdzie mam się podziać. Z Harry'm plątamy się po domu, z kąta w kąt bo nie wiem co mam robić. Za oknem ulewa. Może jak przestanie padać pójdziemy się gdzieś przejść.
-Olivia!- wydarła się za mną Marika.
-Ile ona będzie się jeszcze tak darła?- spytał Harry.
-Nie wiem.- odparłam.
Weszłam do jej pokoju chaos coś co podchodzi pod armagedon.
-Co znów?- zapytałam od nie chcenia.
-Anton do mnie zadzwonił.- oznajmiła.
-I co?
-Umówił się ze mną?
-A co z Niall'em?
-To nie ma sensu. Nie byliśmy nawet razem.- nie będę tego komentować.
-Kiedy idziesz na tą randkę?
-O dwudziestej umówiliśmy się w parku.- powiedziała.
-To powodzenia. Dobra pakuj się, ja wracam do Hazzy.- odparłam.
Wróciłam do siebie, do Harry'ego.
-Co chciała?- spytał.
-Ma swoje problemy.- zaśmiałam się.
-Cała Marika. Kochanie skoro już tak pada to może się wykąpiemy razem?- zaproponował.
-Ty i te twoje fantazje.
-Idziemy czy nie?- ah... on se taki niecierpliwy.
-No idziemy, idziemy.
-I takiej odpowiedzi oczekiwałem.
Zamknęliśmy się w łazience na trzy spusty. Harry zabrał się za przygotowywanie wody, a ja w tym czasie się rozbierałam.
-Może Ci pomogę?- zaproponował.
-Kochanie, poradzę sobie mam swoje rączki.- zaśmiałam się i weszłam do wanny bo byłam już naga.
-Ja bym nie pogardził taką pomocą.- powiedział śmiejąc się. Chłopak podszedł do wanny a ja namiętnie się z nim całując pozbyłam się jego ubrań.
-Każda kąpiel powinna tak wyglądać.- oznajmił wchodząc do wanny.
Siedzieliśmy na przeciwko siebie, nasze nogi były splecione a w ręku mieliśmy kieliszki z czerwonym winem.
-Chcesz tutaj sama mieszkać?- a ten znów swoje.
-Tak, czemu nie?- zapytałam.
-Nie ma nikogo, masz tu pusto, byłabyś bez nikogo.- odparł.
-No trudno, zdarza się.- powiedział.- Będziesz do mnie przyjeżdżał.
-Olivia, nie daj się dużej na mawiać.- uwielbiam ten jego proszący ton.
-Ulży ci jak się zgodzę?- zapytałam całkiem poważnie.
-Tak, będę pewniejszy.- o co mu chodzi?
-Czego?
-Że następnego dnia będziesz ze mną, będzie się obok mnie budziła, że nic nie stanie między nami.- to było takie słodkie.- Chcę żebyś była bezpieczna.
Nie umiałam mu odmówić, już za bardzo nalegał.
-Harry, no dobrze zamieszkamy razem.
Chłopak mnie przytulił i zaczęliśmy się całować.
Po godzinnej kąpieli, otuliliśmy się ręcznikami i poszliśmy się położyć. Oglądaliśmy jakiś daremny film, chyba był taki nudny, że u spał mi chłopaka. Z tego powodu, że on spał poszłam pomóc Marice w przygotowaniach do randki. Coś mi się wydaje, że zapowiada się powtórka z rozrywki (czt. Ja i Harry).
***
Harry się obudził po kilku godzinach. Marika się szykuje do randki z Antonem, a ja z moim chłopakiem co? Grzejemy dupę w salonie przed telewizorem.
-Tak dla odmiany może gdzieś byśmy wyszli?- spytałam.
-W taką pogodę? Jakoś mi się nie widzi.- powiedział
-Przestało padać, a choćby nawet to z cukru nie jesteśmy.- odparłam.
-Wolałbym coś innego.- zaśmiał się.
- O nie, nie, nie!! Była kąpiel, a co za dużo to niezdrowo.- oznajmiłam, pokazując mu język.
-No ej...
-Nie ej tylko idziemy. Zresztą jak nie chcesz to idę sama.
-No niech ci będzie.- uwielbiam takie rozmowy.
Poszliśmy na górę się ubrać. Olivia oczywiście dylemat ten co zawsze nie wiedziałam co mam wybrać, ale ma wspaniałego chłopaka, który jej pomógł. Harry wybrał mi to <Klik>.
Gdy byłam już gotowa wyszliśmy z domu i zaczęliśmy kierować się w stronę parku - tam gdzie się poznaliśmy.
-Kiedy się do mnie wprowadzisz?- zapytał.
-Marika wyjeżdża po jutrze, wtedy będę o tym myśleć.- oznajmiłam.
-Ale chyba nie chcesz się wycofać?
-Obiecałam? Obiecałam, słowa dotrzymam. Chyba, że ty...- nie dokończyłam.
-Nawet nie zaczynaj.- zatrzymaliśmy się.- Kocham Cię no.
-Ja ciebie też kocham, ale wiesz.- powiedziałam.
Tę o to cudowną chwilę przerwał mój telefon - dokładnie dzwoniła do mnie moja mama.
-Przepraszam, Harry.- niestety musiałam odebrać.- Słucham?
-Cześć, córuś.- wow nie ma to jak słyszeć głos matki po kilku tygodniach.- Co tam u ciebie?
-A jakoś leci, rozwijam się.- zachichotałam.- A u was?
-Pracujemy, więcej nas nie ma w domu niż jesteśmy.- powiedziała.- Pusto bez ciebie.
-Oj, mamo musicie się przyzwyczaić.- odparłam.
-Ciężko nam to przychodzi. Wszyscy o ciebie pytają. - boże mało brakowało i bym się popłakała.- Nie wybierasz się do Polski?
-Mamuś, jak bardzo bym chciała to nie wiem czy się uda, na razie nie mam nic zaplanowanego, ale chodzi o ten nieszczęsny bilet.- oznajmiłam.
-Wiem, wiem.
Bardzo bym chciała lecieć choć na kilka dni do Polski, ale najpierw muszę zacząć zarabiać - na razie nie mogę na coś takiego liczyć.
Nie rozmawiałam z moją mamą za długo gdyż nie chciałam jej naciągać na rachunek, minuta rozmowy kosztuje około czterech złotych.
-Stało się coś?- spytał Harry.
-Nic się nie stało. To moja mama po prostu za mną tęskni i chciałaby żeby przyjechała do Polski.- oznajmiłam.
-Co jej powiedziałaś?
-Na razie nie mogę, mam ograniczone środki na kącie.- powiedziałam.
-A jakbym...- ja już wiem co mu po głowie chodzi.
-Nie, Harry nie zgadzam się.
-Dlaczego?- zapytał.
-Zapomnij o tym.- odparłam.
-Najpierw powiedz mi dlaczego.- jak on nalega.
-Eh... bo za dużo tego. Mam z tobą zamieszkać, to wszystko co dla mnie zrobiłeś przez ten okres, nie mogę wiecznie na tobie polegać.
-Olivia no!- normalnie jak do osła.
-Nie i to jest moje ostatnie słowo w tej sprawie.
Chłopak już potem nie odzywał się w tej sprawie. Pospacerowaliśmy trochę po parku, a potem wróciliśmy do domu.
-Dalej będziesz się na mnie złościła?- zapytał.
-Nie umiem być na ciebie zła, ale nie zaczynaj więcej ze mną.- powiedziałam.
-Ale kochanie no!- cóż za upierdliwy człowiek.
-Harry!- wydarłam się.
-Oj nie złość się.- odparł i wciągnął mnie na siebie. Zaczęliśmy się całować. Chłopak trochę się rozpędził i chciał mnie rozebrać.
-Stop, stop, stop.
-Olivia proszę.
-Nie tym razem.- powiedziałam.
Ciężko było mi odmówić, ale niestety są pewne sprawy u kobiet, które mnie ograniczają.
Nie wiedzieliśmy co mamy robić więc po dłuższej namowie chłopaka zgodziłam się na spakowanie części moich rzeczy.
__________________
Czytasz = Komentarz xx
niedziela, 22 grudnia 2013
#31.`Mogę być debilem, ale zakochanym w tobie po uszy.
Chłopaki wrócili po piętnastu minutach. Poszliśmy z Harry'm do mnie na górę żebym się przebrała. Wciągnęłam na siebie to <Klik>.
Po jakimś czasie usłyszałam dzwonek do drzwi, zeszliśmy z Harry'm na dół. Była to reszta naszej ekipy.
- Cześć.- przywitałam się.
-No heej.- odparli.
-Widzę, że był już szybki numerek.- zaśmiał się Louis.
-Ah... ty zabawny.- powiedziałam.
Poszła z Mariką po przekąski, a w tym samym czasie Harry włączył muzykę.
-Nadia, pomożesz?- spytałam.
-Jasne.
Dziewczyna wzięła ode mnie tacę z ciastem.
-Piwo, drink?- zapytała Marika.
-Piwo.- Niall i Harry.
-Piwo.- Zayn i Louis.
-Liam?- Marika.
-Drink.
-Dziewczyny?
-Obojętne.
Siedzieliśmy, rozmawialiśmy i głośno się śmialiśmy. Doszła do mnie również Kornelia więc była większa beka.
-Może byśmy poszaleli?- zaproponował Niall.
-Sex grupowy.- Louis, a Eleanor walnęła go w ramie.
-Dajcie se dzisiaj spokój. Bawmy się po prostu.- powiedziałam.- A w ogóle jeszcze parapetówki nie miałyśmy i też trzeba z klasą pożegnać Marikę.
Poleciałam wlecieć muzę na full i porwałam Hazzę. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Zostawiłam Harry'ego i poszłam otworzyć. Okazało się, że to David.
-Hej, co cię sprowadza?- spytałam.
-Chciałem z tobą porozmawiać.- odparł.
-To nieodpowiednia chwila.- powiedziałam.
-Daj mi pięć minut.- nalegał.
-Olivia długo jeszcze?!-zawołał Harry.
-Zaraz wracam.- wydarłam się.- Czego ty chcesz?
-No Olivia!- tym razem Zayn.
-Widzę, że na prawdę nie masz czasu, kiedy indziej ci powiem.- to było dziwne, był zdenerwowany i widać było, że to coś ważnego, ale jak nie to nie.
Wróciłam do swojej grupy, miałam zamiar dalej lepiej się bawić.
-Kto to był?- zapytał Harry.
-David.- odpowiedziała. Harry zrobi się zdenerwowany, a jego mina mnie przeraziła.- Co jest?
-Muszę ci coś powiedzieć.- oznajmił.
Pociągnęłam go na balkon. Na prawdę się przestraszyłam, Harry wyglądał na zdenerwowanego.
-Co chcesz mi powiedzieć?- spytałam.
-Co on od ciebie chciał?- pytaniem na pytanie, ambitnie.
-Chciał mi coś powiedzieć, ale nie wiem co bo mnie wołaliście.- opowiedziałam.
-Chyba wiem co...- co kuźwa?
-David zna Vanessę, myślisz dlaczego wtedy dostałem po twarzy od niego? Bo myślał, że jestem z tobą i zdradzam Vanessę.- jeszcze jakieś tajemnice.
-Miałeś zamiar mi to powiedzieć? Eh... dobra nie ważne. Co w końcu chcesz mi powiedzieć?
Harry spuścił głowę i wychylił głowę za barierkę. Byłam nerwowa i z całej tej nie pewności się popłakałam.
-Muszę ci w końcu powiedzieć, lepiej żebyś się ode mnie dowiedziała niż od niego...- to było dziwne.
-Nie rozumiem... znudziłam ci się?
-Olivia, proszę cię daj mi powiedzieć.
-No to słucham.- powiedziałam.
-Vanessa była moją narzeczoną.- myślałam, że się przesłyszałam.
-Słucham? Co ty do mnie mówisz?
-Oświadczyłem się jej dwa miesiące przed tym kiedy poznałem ciebie, wszystkie przygotowania do ślubu ruszyły piorunem, zostały rozesłane zaproszenia, zamówiona sala, kupione ciuchy. Miało być pięknie, ale wszystko miało odbyć się po cichu nikt nie mógł się dowiedzieć o ślubie.- miałam uczucie, że ktoś wbija mi nóż w plecy, a za razem miałam wyrzuty sumienia, że rozjebałam czyjeś przyszłe małżeństwo. Nie odezwałam się tylko pobiegłam do siebie do pokoju. Usiadłam na łóżku i myślałam o tym co on mi powiedział. Po chwili usłyszałam, że Harry do mnie przyszedł.
-Nie miałeś zamiaru mi powiedzieć prawda?- spytałam.
-Twoja reakcja była by taka sama.- odparł.
-Mogłeś od razu, nie niszczyłbym ci życia.- powiedziałam.- Nie pakowałabym się w związek, który zniszczył inny.
-Nie rozumiesz, że dzięki tobie uświadomiłem sobie co znaczy miłość i gdyby nie ty za kilka dni brałbym ślub i żył w małżeństwie jak za karę... poznając ciebie zdałem sobie sprawę, że nie mogę być z Vanessą, bo ona traktuje mnie jak zabawkę.- oznajmił.
-Powinieneś mi powiedzieć.
-Wiem, przepraszam.- powiedział.-Wybacz, proszę.
-Jesteś skończonym debilem, wiesz?- zaśmiałam się.
-Mogę być debilem, ale zakochanym w tobie po uszy.- po tych słowach zaczęliśmy się całować, a z dołu usłyszałam You&I.
-Te zakochańce, chodźcie lepiej bo...- Zayn nam wszedł, ale jak zobaczył nas całujących się przerwał w pół zdania.- Przepraszam.
-Harry chodź.- powiedziałam.
-No nie macie wyjścia, Niall już się przystawia do pizzy.- zaśmiał się brunet.
Zeszliśmy na dół. Oni zdążyli zjeść dwie pizze, na szczęście zostały dla nas jeszcze dwie.
-Co się stało?- spytała Marika.
-Nie ważne.- odparł Harry.
Usiedliśmy przy jednym stole i zaczęliśmy jeść. Zabawa była w najlepsze, było trochę łez i dużo śmiechu. Rozmawialiśmy, tańczyliśmy to było typowa domówka.
___________
Czytasz = Komentarz xx
czwartek, 28 listopada 2013
#30.`...ale nie da się przecież zatrzymać czasu...
27.08.2017, niedziela
Obudził mnie Harry, który zaczął całować mnie po szyi.
-Harry, ty napaleńcu.- powiedziałam zaspanym głosem.
-Jesteś pewna tego co mówisz?- spytał.
-Tak.- odparłam.
Chłopak zaczął mnie łaskotać.
-Dooobra, zmieniłam zdanie. - oznajmiłam.
-To się cieszę.- zaśmiał się.
Wstałam od niechcenia i poszła się umyć. Gdy byłam gotowa postanowiłam się ubrać. Miała dylemat, ale się w końcu zdecydowałam na to <Klik>.
-Możemy iść na dół?- spytał Harry.
-Tak.- chłopak podszedł do mnie i zaczął mnie całować, chłopak trochę się chyba rozpędził bo złapał za tyłek i chciał przenieść na łóżko.
-Kochanie już dobrze.- powiedziałam.
-No dobra.
Zeszliśmy na dół. Mama Harry'ego przygotowała dla nas wielkie śniadanie.
-O której wyjeżdżacie?- spytał ojczym Harry'ego.
-Po śniadaniu.- odparł Harry.- Mamy trochę do załatwienia.
Tak dobrze mi się tu było, ale niestety trzeba wracać do szarej rzeczywistości.
-Olivia, liczę, że jeszcze nas kiedyś odwiedzisz.- powiedziała mama Harry'ego.
-Oczywiście, z wielką chęcią.- odparła.
Gdy zjedliśmy poszliśmy się spakować, a potem z Harry'm znieśliśmy bagaże na dół.
-Miło było mi panią poznać.- oznajmiłam.
-Mi ciebie również. Cieszę się, że mój Harry ma taką wspaniałą dziewczynę.- przytuliłam ją i uroniłam kilka łez.
-Dziękuję.
Pożegnałam się jeszcze z ojczymem Harry'ego i Gemmą, a potem poszłam do samochodu. Harry rzecz jasna również się ze wszystkimi pożegnał. Po chwili wyjechaliśmy.
-Wszystko jest okej?- spytał Harry.
-Tak, zamyśliłam się trochę.- odparłam.
-Nad czym?
-Wszystko dzieję się tak szybko, niedawno byłeś z Vanessą teraz jesteś ze mną.- zamilkłam.
-Olivia, ty jesteś dla mnie najważniejsza, ty nie jesteś taka jak ona. Nie możesz się do niej porównywać.- powiedział.
-Nie lepiej z ty poczekać?
-Ale co ci zależy? Zresztą nie mogę cię do niczego zmusić.
-Chcę spróbować, ale się boje.- wreszcie to powiedziałam.
-Ja wiem, bo ja też się boję, ale kiedy nie jesteśmy razem mam wrażenie, że życie nie ma sensu i robię wszystko żeby być z tobą.- urocze.
-Wiem, też tak mam, ale na prawdę tego chcesz?- spytałam.
-Raz się żyje. Dopóki nie spróbujemy to nie dowiemy się czy to na prawdę to...- odparł.
Nie byłam tego pewna chciałam go uszczęśliwić, ale bałam się tego. Dalszą część naszej rozmowy przerwał mi mój telefon.
-Słucham?- powiedziałam.
-Hej.- Marika.
-Coś się stało?- spytałam.
-Taak.- oznajmiła dumnie.- Poznałam Antona Edwalda.
-Kogo?
-No tego z Melo, z 2013 roku.- to już wszystko wiem.
-Gratulacje.
-Jest jeszcze coś...- to już mnie przeraziło.
-Słucham.
-Dostałam się na studia w Szwecji, prawdopodobnie wyjadę tam.- co?!
-Jak to?
-Do domu w Polsce przyszedł list z uniwersytetu na który chciałam się dostać. Chcą mnie tam przyjąć.-wiedziałam, że tak będzie.
-Porozmawiamy jak wrócę.- oznajmiłam.
-Okej.
-Pa.
Zabić to za mało- no, ale to jej życie, nic robi z nim co chcę, nie zabronię jej wyjechać.
-Kto to był??- zapytał Harry.
-Marika.- odparłam przewracając oczami.
-Coś się stało?
-Tak. Przeprowadza się do Szwecji.
***
Dojechaliśmy na miejsce poprosiłam Harry'ego żebyśmy pojechali do mnie. W domu była Marika z Niall'em.
-Wiesz, że mamy do pogadania?- powiedziałam/
-Mam wyjść?- Niall.
-Tak, Harry zostaje a ty masz wyjść.
Blondyn wstał i chciał wyjść.
-Niall idioto siadaj.!!- wrzasnęłam.
-Słucham?- Marika.
-Ja się pytam co z tobą ?- oznajmiłam.
-Z początkiem września przenoszę się do Sztokholmu.
-Wiem, zdążyłam się domyśleć...
-Chciałam ci coś zaproponować.- oznajmiła.
-Pamiętasz ile planowałyśmy żeby zamieszkać razem?- zapytała.
-I co?
-Może tam byś my sobie ułożyły życie?- chyba ją nieźle popieściło.
-Marika, zawsze miałyśmy dwa światy, ja byłam w świecie One Direction, a ty w świecie Demi, Danny'ego, Antona i Justin'a. Wolałaś Szwecję, ja zawsze marzyłam o Angli, tak zostało do dzisiaj... tu jest moje miejsce tu obok Harry'ego.- aż mi łzy poleciały.- Widocznie twoje miejsce czeka na ciebie w Szwecji, tak już zostanie do końca życia.
Harry mocno mnie przytulił i pocałował w czoło. Mówiąc o tych dwóch światach uświadomiłam sobie coś.
-Harry chodź ze mną na górę.- powiedziałam Harry'emu na ucho.
Wstaliśmy i poszliśmy do mnie.
-Co chcesz mi powiedzieć?- spytał.
-Jeżeli bardzo ci zależy na tym żebyśmy zamieszkali razem to nic nam na drodze nie stoi.
-Na prawdę?- nie uwierzył.
-Tak.
-Czyli się do mnie wprowadzisz.
-Tak.
-Kiedy?
-Gdy Marika się wyprowadzi.- oznajmiłam.
-Jedziesz dzisiaj do mnie na noc?- zapytał.
-Jasne, chodź na dół pożegnamy się i będziemy się zbierać.
Wróciliśmy na dół.
-My jedziemy.- oznajmiłam.
-Nigdzie was nie puszczam.- odparła Marika.
-Słucham?- powiedziałam.
-Nadia, Liam, Zayn, Perrie, Louis i Eleanor mają przyjechać do nas.
-Więc nie macie wyboru.- dodał Niall.
-Co ty na to Harry?- spytałam.
-Jezu, jedna noc was nie zbawi.- od tego momentu Maria to Harry.
-Mam tu jakieś zadnie?- Harry.- Od kilku minut próbuję wam powiedzieć, że wasz rozmowa jest bez sensu bo zostajemy.
Zaczęłam się śmiać.
-Jeszcze się nie przyzwyczaiłeś?- zapytał Niall.
-Ciii... nie gadaj tyle tylko chodź ze mną na dół do samochodu.- odparł Harry.
Zostawili nas same. Teraz czekała nas ciężka rozmowa. Wszystko idzie według mnie stanowczo za szybko, ale nie da się przecież zatrzymać czasu...
________________
Czytasz = Komentarz xx
-Harry, ty napaleńcu.- powiedziałam zaspanym głosem.
-Jesteś pewna tego co mówisz?- spytał.
-Tak.- odparłam.
Chłopak zaczął mnie łaskotać.
-Dooobra, zmieniłam zdanie. - oznajmiłam.
-To się cieszę.- zaśmiał się.
Wstałam od niechcenia i poszła się umyć. Gdy byłam gotowa postanowiłam się ubrać. Miała dylemat, ale się w końcu zdecydowałam na to <Klik>.
-Możemy iść na dół?- spytał Harry.
-Tak.- chłopak podszedł do mnie i zaczął mnie całować, chłopak trochę się chyba rozpędził bo złapał za tyłek i chciał przenieść na łóżko.
-Kochanie już dobrze.- powiedziałam.
-No dobra.
Zeszliśmy na dół. Mama Harry'ego przygotowała dla nas wielkie śniadanie.
-O której wyjeżdżacie?- spytał ojczym Harry'ego.
-Po śniadaniu.- odparł Harry.- Mamy trochę do załatwienia.
Tak dobrze mi się tu było, ale niestety trzeba wracać do szarej rzeczywistości.
-Olivia, liczę, że jeszcze nas kiedyś odwiedzisz.- powiedziała mama Harry'ego.
-Oczywiście, z wielką chęcią.- odparła.
Gdy zjedliśmy poszliśmy się spakować, a potem z Harry'm znieśliśmy bagaże na dół.
-Miło było mi panią poznać.- oznajmiłam.
-Mi ciebie również. Cieszę się, że mój Harry ma taką wspaniałą dziewczynę.- przytuliłam ją i uroniłam kilka łez.
-Dziękuję.
Pożegnałam się jeszcze z ojczymem Harry'ego i Gemmą, a potem poszłam do samochodu. Harry rzecz jasna również się ze wszystkimi pożegnał. Po chwili wyjechaliśmy.
-Wszystko jest okej?- spytał Harry.
-Tak, zamyśliłam się trochę.- odparłam.
-Nad czym?
-Wszystko dzieję się tak szybko, niedawno byłeś z Vanessą teraz jesteś ze mną.- zamilkłam.
-Olivia, ty jesteś dla mnie najważniejsza, ty nie jesteś taka jak ona. Nie możesz się do niej porównywać.- powiedział.
-Nie lepiej z ty poczekać?
-Ale co ci zależy? Zresztą nie mogę cię do niczego zmusić.
-Chcę spróbować, ale się boje.- wreszcie to powiedziałam.
-Ja wiem, bo ja też się boję, ale kiedy nie jesteśmy razem mam wrażenie, że życie nie ma sensu i robię wszystko żeby być z tobą.- urocze.
-Wiem, też tak mam, ale na prawdę tego chcesz?- spytałam.
-Raz się żyje. Dopóki nie spróbujemy to nie dowiemy się czy to na prawdę to...- odparł.
Nie byłam tego pewna chciałam go uszczęśliwić, ale bałam się tego. Dalszą część naszej rozmowy przerwał mi mój telefon.
-Słucham?- powiedziałam.
-Hej.- Marika.
-Coś się stało?- spytałam.
-Taak.- oznajmiła dumnie.- Poznałam Antona Edwalda.
-Kogo?
-No tego z Melo, z 2013 roku.- to już wszystko wiem.
-Gratulacje.
-Jest jeszcze coś...- to już mnie przeraziło.
-Słucham.
-Dostałam się na studia w Szwecji, prawdopodobnie wyjadę tam.- co?!
-Jak to?
-Do domu w Polsce przyszedł list z uniwersytetu na który chciałam się dostać. Chcą mnie tam przyjąć.-wiedziałam, że tak będzie.
-Porozmawiamy jak wrócę.- oznajmiłam.
-Okej.
-Pa.
Zabić to za mało- no, ale to jej życie, nic robi z nim co chcę, nie zabronię jej wyjechać.
-Kto to był??- zapytał Harry.
-Marika.- odparłam przewracając oczami.
-Coś się stało?
-Tak. Przeprowadza się do Szwecji.
***
Dojechaliśmy na miejsce poprosiłam Harry'ego żebyśmy pojechali do mnie. W domu była Marika z Niall'em.
-Wiesz, że mamy do pogadania?- powiedziałam/
-Mam wyjść?- Niall.
-Tak, Harry zostaje a ty masz wyjść.
Blondyn wstał i chciał wyjść.
-Niall idioto siadaj.!!- wrzasnęłam.
-Słucham?- Marika.
-Ja się pytam co z tobą ?- oznajmiłam.
-Z początkiem września przenoszę się do Sztokholmu.
-Wiem, zdążyłam się domyśleć...
-Chciałam ci coś zaproponować.- oznajmiła.
-Pamiętasz ile planowałyśmy żeby zamieszkać razem?- zapytała.
-I co?
-Może tam byś my sobie ułożyły życie?- chyba ją nieźle popieściło.
-Marika, zawsze miałyśmy dwa światy, ja byłam w świecie One Direction, a ty w świecie Demi, Danny'ego, Antona i Justin'a. Wolałaś Szwecję, ja zawsze marzyłam o Angli, tak zostało do dzisiaj... tu jest moje miejsce tu obok Harry'ego.- aż mi łzy poleciały.- Widocznie twoje miejsce czeka na ciebie w Szwecji, tak już zostanie do końca życia.
Harry mocno mnie przytulił i pocałował w czoło. Mówiąc o tych dwóch światach uświadomiłam sobie coś.
-Harry chodź ze mną na górę.- powiedziałam Harry'emu na ucho.
Wstaliśmy i poszliśmy do mnie.
-Co chcesz mi powiedzieć?- spytał.
-Jeżeli bardzo ci zależy na tym żebyśmy zamieszkali razem to nic nam na drodze nie stoi.
-Na prawdę?- nie uwierzył.
-Tak.
-Czyli się do mnie wprowadzisz.
-Tak.
-Kiedy?
-Gdy Marika się wyprowadzi.- oznajmiłam.
-Jedziesz dzisiaj do mnie na noc?- zapytał.
-Jasne, chodź na dół pożegnamy się i będziemy się zbierać.
Wróciliśmy na dół.
-My jedziemy.- oznajmiłam.
-Nigdzie was nie puszczam.- odparła Marika.
-Słucham?- powiedziałam.
-Nadia, Liam, Zayn, Perrie, Louis i Eleanor mają przyjechać do nas.
-Więc nie macie wyboru.- dodał Niall.
-Co ty na to Harry?- spytałam.
-Jezu, jedna noc was nie zbawi.- od tego momentu Maria to Harry.
-Mam tu jakieś zadnie?- Harry.- Od kilku minut próbuję wam powiedzieć, że wasz rozmowa jest bez sensu bo zostajemy.
Zaczęłam się śmiać.
-Jeszcze się nie przyzwyczaiłeś?- zapytał Niall.
-Ciii... nie gadaj tyle tylko chodź ze mną na dół do samochodu.- odparł Harry.
Zostawili nas same. Teraz czekała nas ciężka rozmowa. Wszystko idzie według mnie stanowczo za szybko, ale nie da się przecież zatrzymać czasu...
________________
Czytasz = Komentarz xx
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



.gif)
.gif)

.gif)
