Dojechaliśmy do dzielnicy gdzie mieszka moja babcia. Mieliśmy jeszcze trochę do przejścia. Ludzie a raczej nastolatki nigdy nie spodziewały się takiej osobowości w takim miejscu więc mogę nawet powiedzieć, było tylko czasem słychać "Patrz on jest podobny do Harry'ego z One Direction".Harry też starał się zachowywać się jak normalna osoba...
-Harry wywołujemy sensacje.-zaśmiałam się.
-Dlaczego?- spytał mnie marszcząc brwi.
-Mam wrażenie, że ludzie się na nas patrzą.- westchnęłam.
-Ale nikt nie podchodzi, to znaczy, że ludzie nie za bardzo wierzą, że ja to ja.- wzruszył niewinnie ramionami.- Mam nadzieję jednak, że prasa nie dowie się od kogoś z ekipy gdzie jestem.
-Ja też mam taką nadzieję skarbie.
Gdy doszliśmy do domu mojej babci ona już na nas czekała, a właściwie na mnie bo Harry'ego się nikt nie spodziewał.
-A może kochanie ja potem wpadnę po ciebie...-spojrzał na mnie z błagającym uśmiechem.
-Harry dawno nie dostałeś ode mnie.- zachichotałam.- Tak nie musisz się odzywać więc nie wiem o co ci chodzi.
Pociągnęłam go za rękę w stronę drzwi wejściowych, z mojej twarzy nie schodził szeroki uśmiech. Zadzwoniłam dzwonkiem i nie minęła chwila kiedy otwarła mi moja babcia.
-Czeeeeść.- powiedziałam na przywitanie swoim piskliwym głosem. Podeszłam do niej i ją przytuliłam mocno.
-Dzień dobry.- mruknęła. Zamurowało ją chyba trochę gdy zobaczyła Harry'ego.
-em... Babciu to jest Harry.- przegryzłam nerwowo wargę.
Moja babcia nie odezwała się słowem tylko zaprosiła nas do środka. Miałam złe przeczucia.
Weszliśmy do salonu gdzie był wystrojony stół tak jakby babcia się spodziewała gości, normalnie siedziało się w kuchni. Przywitałam się z siedzącym tam moim dziadkiem i przedstawiłam mu Harry'emu, jemu bardzo się nie spodobało, że mam chłopaka, jego mina mówiła wszystko.
-Dlaczego tak szybko uciekłaś z Anglii?- zapytała babcia.
-Nie uciekłam.- mruknęłam trochę zbulwersowana.-Po prostu chciałam Harry'emu przedstawić rodzinę i pokazać trochę Polski.
-To może mi coś o was powiesz? Ile się znacie? Ile jesteście razem...-wywróciłam oczyma delikatnie. Nie mogę im powiedzieć prawdy, ale w sumie nie mam jak kłamać.
-Znamy się prawie dwa miesiące, a tak oficjalnie jesteśmy razem od niedawna.- wzruszyłam ramionami i wtuliłam się w bok Harry'ego.
Przerażało mnie jak długo jestem z Harry'm to były tylko jakieś 3 tygodnie może więcej, ale ja myślałam, że trochę dłużej.
-A gdzie się poznaliście?- zapytał mój dziadek. Stan majątkowy też chcecie znać? Boże nienawidzę takich ludzi co mi się wpieprzają w życie, ale u mnie to normalne w rodzinie.
-Harry potrzebował pomocy a ja byłam taka dobra więc mu pomogłam...- nie powiem przecież, że "obcego" chłopaka wzięłam do domu.
W oczekiwaniu na przyjazd mojego taty spokojnie rozmawialiśmy. Oczywiście Harry siedział i ani słowem nie odezwał się, nie umiał nic po polsku a moja babcia ani słowem po Angielsku.
-Babciu może póki ich nie ma, to wezmę Harry'ego i Vanessę na spacer.-uśmiechnęłam się słodko. Harry, gdy usłyszał imię mojej kuzynki aż zadrżał.
-Ej misiek, to tylko moja kuzynka... na świecie nie żyje tylko jedna dziewczyna o tym imieniu.- szepnęłam mu na ucho.
-Wiem, wiem kochanie, ale to imię tak na mnie działa.- odparł i obioł mnie ramieniem.
Wzięłam Harry'ego za rękę i podreptaliśmy razem na górę. Zapukałam do drzwi i weszliśmy do środka, przywitałam się ze wszystkimi po czym poszłam do pokoju Vanessy. Dziewczyna momentalnie zamarła kiedy zobaczyła chłopaka. Faktycznie ona była fanką One Direction więc dziwne, żeby nie znała Harry'ego, a jej szok wynikał z tego, że nigdy się go nie spodziewała w jej domu.
-Ale...- nie umiała wydusić słowa z siebie.
-Przyjechałam przedstawić mojego chłopaka mojej ukochanej kuzynce.-To jest Ha...
-Harry!- krzyknęłam i rzuciła się na Harry'ego. Cicho zachichotałam.
-Mówiłam ci, że mi się uda.- wtuliłam się w bok Harry'ego, kiedy dziewczyna się od niego dosunęła.
-Ale jak? Ostatnio płakałaś, że on ma dziewczynę...- uniosła brew.
-Ale moja kochana to było ostatnio. Każdy wagon da się odczepić, zwłaszcza kiedy dwie osoby się kochają.
Czasem się cieszę, że Harry nie rozumie co ja mówię po Polsku. Przyjazd do Polski to dla Harry'ego ciche dni póki nie pozna tej części rodziny która zna Angielski, a podobno mój kuzyn tu jest, który zna lepiej angielski niż polski - już sobie to wyobrażam.
Namówiliśmy Vanessę na spacer, niestety jej dziesięcioletnia siostra się musiała do nas przyłączyć. Dużo nie rozumiała za bardzo bo staraliśmy się rozmawiać trochę po angielsku, aby Harry nie siedział cicho ciągle.
Koło 15 wróciliśmy do domu, ponieważ przyjechał mój tata. Mój tata nawet nie spodziewał się mnie, nikt go nie uprzedził.
-Dzień dobry.- mruknęłam od drzwi.
Wszyscy się ze mną przywitali, razem z moją młodszą siostrą. Przedstawiłam wszystkim Harry'ego. Ogólnie Harry był pierwszym chłopakiem jakiego przedstawiałam rodzinie, po prostu wcześniejszego nie zdążyli poznać.
Mój kochany tatuś dołączyć do klubu "trudnych pytań" - irytuje mnie to jak ktoś zadaje 516319275 nie potrzebnych pytań. Jednak wszyscy zapomnieli o One Direction i nie spodziewali się tego, że chłopak, który siedzi obok mnie jest wielką gwiazdą.
-Harry, a ty czym się zajmujesz?- zapytał mój tata. Tak tak mój chłopak na pewno zrozumie co on do niego mówi.
Przetłumaczyłam chłopakowi pytanie, on mi odpowiedział i znów musiałam tłumaczyć...nie to nie miało sensu.
-em... Harry obecnie ma wolne od pracy, normalnie jeździ po całym świecie i koncertuje z chłopakami z zespołu, teraz jest w trakcie nagrywania 6 płyty.
Totalnie wszystkich zatkało i nie wiedzieli co mają powiedzieć. Modliłam się żeby ten dzień się już skończył.
Nie miałam zamiaru tam dłużej siedzieć, wróciliśmy szybko do domu a jeszcze czekała nas wycieczka do drugiej babci...
_________________________________
Czytasz = Komentarz x
niedziela, 28 września 2014
.
Przepraszam za moja nie obecność, przez ostatnie pół roku brakowało mi weny i nie wiedziałam co mam pisać dalej, ale teraz wracam do was z nowymi pomysłami i dalszymi rozdziałami, mam nadzieję, że wam się będzie podobać i będzie was tak dużo jak było was kiedyś.
sobota, 22 marca 2014
#37.`Mój problem
1.09.2017, piątek
-Kochanie, zachowujesz się jak mała rozhisteryzowana dziewczynka.- mruknęłam po tym jak Harry stwierdził, że boi się spać w moim pokoju, przez liczną kolekcje plakatów na ścianie.
-Czyli jak mam na imię? Harolda?- zaśmiał się.
-Jeżeli tak to co robisz w moim łóżku?- spytałam.
-Za pewne mam zamiar spać.- odparł.
-Ale ty jesteś dziewczyną więc nie powinieneś.- zachichotałam.- Przepraszam powinnaś.
Chłopak wybuchnął śmiechem i wciągnął mnie na siebie.
-Kochanie jesteś bardzo zabawna.- ah... Harry i te jego głębokie przemyślenia.
-Sam powiedziałeś, że jesteś Harolda, a ja ci w spodnie nie patrzę.- oznajmiłam.
-Co do tego to nie jestem pewny...- zaśmiał się.
-Ten stojący pyton w twoich bokserkach mówi sam za siebie.
Zaczęliśmy się całować, znów mu uległam. Niestety nie trwało to długo, usłyszałam, że ktoś przekręca zamek w drzwiach.
-Wiedziałam, że tak będzie.- powiedziałam.
Harry został w pokoju twierdząc, że idzie spać, ja poszłam przywitać się z osobą, która przyszła.
-Cześć.- rzuciłam po wyjściu z pokoju.
-Co wy? Jeszcze nie śpicie?- zapytała moja mam. Jak dla mnie bardzo miłe przywitanie.
-Harry właśnie zasnął, a ja przyszłam do ciebie.
Usiadłyśmy sobie w kuchni jak kiedyś i sobie rozmawiałyśmy.
-Pusto tu, odkąd cię nie ma.- oznajmiła moja mama a ja nie wiedziałam co mam jej powiedzieć.
-Ale sobie radzicie.- powiedziałam.
-Tak, ale widać, że ty też sobie radzisz.- odparła.
-Mówiłam, że mi się uda.
-Jesteś szczęśliwa, a Harry jest idealny.- powiedziała.
-Mamo jestem spełniona.- mruknęłam.
-Cieszę się, że udało ci się coś osiągnąć.
-Gdyby nie wasza pomoc...
Można tak godzinami gadać, ale w końcu trzeba położyć się spać obok swojego chłopaka.
***
02.09.2017, Sobota
Gdzieś o godzinie dziewiątej obudził mnie Harry, który łaził po pokoju i się trzaskał.
-Czego szukasz?- zapytałam.
-Ładowarki.- odparł Harry.
-W walizce jej na pewno nie znajdziesz.- oznajmiłam.
Podniosłam się i poszłam podać Harry'emu ładowarkę, która była w mojej torebce.
-Zginął byś beze mnie.- zaśmiałam się.
-Być może. Odkąd cię poznałem jestem strasznie rozkojarzony.- oznajmił.
-Dlaczego? Co jest twoim problemem?- zapytałam.
-Ty nim jesteś.- bardzo chciałam się powstrzymać od komentarza, ale nie umiałam.
-Podobno z problemami najlepiej się przespać.
Chłopak pokiwał brwiami w górę i w dół.
-A tak serio, to do niczego nie dojdzie bo za ścianą jest para bardzo dorosłych ludzi.- powiedziałam.
-Aż takim napaleńcem nie jestem.- odparł.
-Tak, wiem dlatego cię kocham.- oznajmiłam wskakując na niego.
Zrobiło mi się nagle gorąco. Nie zwlekałam długo i wyszłam na balkon. Oparłam się o barierkę i podziwiałam swoje stare miasto. Po chwili poczułam, że Harry obejmuje mnie w tali i kładzie głowę na moim ramieniu. Pocałowałam go w policzek. Nagle chłopak mnie podniósł i odwrócił do siebie.
-Rozumiem, że masz zamiar mi coś powiedzieć.- stwierdziłam.
-Chcę powiedzieć coś co powtarzam od początku naszego związku.- powiedział.
-Czyli?- zapytałam.
-Jesteś piękna.- mruknął.
-Chyba nie chcesz się kłócić.- odparłam.
-Mówię prawdę.- oznajmił.
-Yhym...
-Jesteś najpiękniejszą, najlepszą dziewczyną jaką znam i mojego zdania nie zmienię.- mruknął.
Owinęłam szyję chłopaka i zaczęliśmy się całować. Staliśmy tak dłuższą chwilę.
-To jakie plany na dzisiaj?- zapytał Harry.
-Hm... Proponuje odwiedziny moich dziadków.- odparłam.
-Mam się bać?- zaśmiał się.
-Niby czego? No może są trochę straszni, ale nie ma tak źle.- mruknęłam.
-No okej.- westchnął.
-To najpierw małe śniadanie a potem pojedziemy.- oznajmiłam.
Na początek jak zaplanowałam zjedliśmy przygotowane przez moją mamę śniadanie.
-Wybieracie się gdzieś dzisiaj?- zapytała moja mam.
-Jedna babcia druga babcia...- oznajmiłam.
-A do ojca się nie wybierasz?- zmarszczyła brwi.
-Zadzwonię do babci i może tam przyjedzie tam.- oznajmiłam.
Po śniadaniu umyłam się i ubrałam w to <Klik>, potem razem z Harry'm byliśmy gotowi do wyjścia.
-Co powiesz na przejażdżkę autobusem?- zapytałam Harry'ego.
-Nie mam chyba wyjścia, nie?- odparł.
Wyszliśmy z domu i poszliśmy na przystanek.
-Mam nadzieję, że już rozumiesz dlaczego przeprowadziłam się do Londynu.- powiedziałam.
-Właśnie nie, to małe miasto, taki spokój.- odparłam.
-Spokój kochanie to ty miałeś w Holmes Chapel. Tutaj ja bym dalej nie pociągnęła, na pierwszy rzut oka wydaje się, że wszystko jest idealne, a tak na prawdę wszyscy by stąd uciekli. Ty nie widzisz tego menelstwa pod bramą, a ja bałam się wieczorami wychodzić z domu żeby ktoś mnie nie zgwałcił.- opowiedziałam.
Harry pocałował mnie a ja go mocno przytuliłam. Nagle poczułam mocny dyskomfort i miałam wrażenie, że ktoś się na nas gapi. Oderwałam się od Harry'ego i zaczęłam się rozglądać, zobaczyłam na przystanku grupkę ludzi w moim wieku i młodszych rozmawiających o nas i gapiących się. Już sobie wyobrażałam jak ten miły urlop w Polsce, zapomniałam, że tu było tyle directioners.
______________________
Czytasz = Komentarz x
-Kochanie, zachowujesz się jak mała rozhisteryzowana dziewczynka.- mruknęłam po tym jak Harry stwierdził, że boi się spać w moim pokoju, przez liczną kolekcje plakatów na ścianie.
-Czyli jak mam na imię? Harolda?- zaśmiał się.
-Jeżeli tak to co robisz w moim łóżku?- spytałam.
-Za pewne mam zamiar spać.- odparł.
-Ale ty jesteś dziewczyną więc nie powinieneś.- zachichotałam.- Przepraszam powinnaś.
Chłopak wybuchnął śmiechem i wciągnął mnie na siebie.
-Kochanie jesteś bardzo zabawna.- ah... Harry i te jego głębokie przemyślenia.
-Sam powiedziałeś, że jesteś Harolda, a ja ci w spodnie nie patrzę.- oznajmiłam.
-Co do tego to nie jestem pewny...- zaśmiał się.
-Ten stojący pyton w twoich bokserkach mówi sam za siebie.
Zaczęliśmy się całować, znów mu uległam. Niestety nie trwało to długo, usłyszałam, że ktoś przekręca zamek w drzwiach.
-Wiedziałam, że tak będzie.- powiedziałam.
Harry został w pokoju twierdząc, że idzie spać, ja poszłam przywitać się z osobą, która przyszła.
-Cześć.- rzuciłam po wyjściu z pokoju.
-Co wy? Jeszcze nie śpicie?- zapytała moja mam. Jak dla mnie bardzo miłe przywitanie.
-Harry właśnie zasnął, a ja przyszłam do ciebie.
Usiadłyśmy sobie w kuchni jak kiedyś i sobie rozmawiałyśmy.
-Pusto tu, odkąd cię nie ma.- oznajmiła moja mama a ja nie wiedziałam co mam jej powiedzieć.
-Ale sobie radzicie.- powiedziałam.
-Tak, ale widać, że ty też sobie radzisz.- odparła.
-Mówiłam, że mi się uda.
-Jesteś szczęśliwa, a Harry jest idealny.- powiedziała.
-Mamo jestem spełniona.- mruknęłam.
-Cieszę się, że udało ci się coś osiągnąć.
-Gdyby nie wasza pomoc...
Można tak godzinami gadać, ale w końcu trzeba położyć się spać obok swojego chłopaka.
***
02.09.2017, Sobota
Gdzieś o godzinie dziewiątej obudził mnie Harry, który łaził po pokoju i się trzaskał.
-Czego szukasz?- zapytałam.
-Ładowarki.- odparł Harry.
-W walizce jej na pewno nie znajdziesz.- oznajmiłam.
Podniosłam się i poszłam podać Harry'emu ładowarkę, która była w mojej torebce.
-Zginął byś beze mnie.- zaśmiałam się.
-Być może. Odkąd cię poznałem jestem strasznie rozkojarzony.- oznajmił.
-Dlaczego? Co jest twoim problemem?- zapytałam.
-Ty nim jesteś.- bardzo chciałam się powstrzymać od komentarza, ale nie umiałam.
-Podobno z problemami najlepiej się przespać.
Chłopak pokiwał brwiami w górę i w dół.
-A tak serio, to do niczego nie dojdzie bo za ścianą jest para bardzo dorosłych ludzi.- powiedziałam.
-Aż takim napaleńcem nie jestem.- odparł.
-Tak, wiem dlatego cię kocham.- oznajmiłam wskakując na niego.
Zrobiło mi się nagle gorąco. Nie zwlekałam długo i wyszłam na balkon. Oparłam się o barierkę i podziwiałam swoje stare miasto. Po chwili poczułam, że Harry obejmuje mnie w tali i kładzie głowę na moim ramieniu. Pocałowałam go w policzek. Nagle chłopak mnie podniósł i odwrócił do siebie.
-Rozumiem, że masz zamiar mi coś powiedzieć.- stwierdziłam.
-Chcę powiedzieć coś co powtarzam od początku naszego związku.- powiedział.
-Czyli?- zapytałam.
-Jesteś piękna.- mruknął.
-Chyba nie chcesz się kłócić.- odparłam.
-Mówię prawdę.- oznajmił.
-Yhym...
-Jesteś najpiękniejszą, najlepszą dziewczyną jaką znam i mojego zdania nie zmienię.- mruknął.
Owinęłam szyję chłopaka i zaczęliśmy się całować. Staliśmy tak dłuższą chwilę.
-To jakie plany na dzisiaj?- zapytał Harry.
-Hm... Proponuje odwiedziny moich dziadków.- odparłam.
-Mam się bać?- zaśmiał się.
-Niby czego? No może są trochę straszni, ale nie ma tak źle.- mruknęłam.
-No okej.- westchnął.
-To najpierw małe śniadanie a potem pojedziemy.- oznajmiłam.
Na początek jak zaplanowałam zjedliśmy przygotowane przez moją mamę śniadanie.
-Wybieracie się gdzieś dzisiaj?- zapytała moja mam.
-Jedna babcia druga babcia...- oznajmiłam.
-A do ojca się nie wybierasz?- zmarszczyła brwi.
-Zadzwonię do babci i może tam przyjedzie tam.- oznajmiłam.
Po śniadaniu umyłam się i ubrałam w to <Klik>, potem razem z Harry'm byliśmy gotowi do wyjścia.
-Co powiesz na przejażdżkę autobusem?- zapytałam Harry'ego.
-Nie mam chyba wyjścia, nie?- odparł.
Wyszliśmy z domu i poszliśmy na przystanek.
-Mam nadzieję, że już rozumiesz dlaczego przeprowadziłam się do Londynu.- powiedziałam.
-Właśnie nie, to małe miasto, taki spokój.- odparłam.
-Spokój kochanie to ty miałeś w Holmes Chapel. Tutaj ja bym dalej nie pociągnęła, na pierwszy rzut oka wydaje się, że wszystko jest idealne, a tak na prawdę wszyscy by stąd uciekli. Ty nie widzisz tego menelstwa pod bramą, a ja bałam się wieczorami wychodzić z domu żeby ktoś mnie nie zgwałcił.- opowiedziałam.
Harry pocałował mnie a ja go mocno przytuliłam. Nagle poczułam mocny dyskomfort i miałam wrażenie, że ktoś się na nas gapi. Oderwałam się od Harry'ego i zaczęłam się rozglądać, zobaczyłam na przystanku grupkę ludzi w moim wieku i młodszych rozmawiających o nas i gapiących się. Już sobie wyobrażałam jak ten miły urlop w Polsce, zapomniałam, że tu było tyle directioners.
______________________
Czytasz = Komentarz x
piątek, 7 marca 2014
#36.`Wohoo
01.09.2017, Piątek
Umówiłam się z dziewczynami o 17:00 pod Tesco. Wyszliśmy z mieszkania o w pół do, bo można powiedzieć, że jest kawałek. Podczas drogi opowiadałam Harry'emu o miejscach, które mijaliśmy.
-W takich momentach patrzysz ma życie innych ludzi, z innej perspektywy. Gdybym nadal tu mieszkała, gdybym nie wyjechała nadal byłabym nikim.- opowiedziałam.
-Co masz namyśli mówiąc nikim?- spytał Harry.
-Teraz czuję, że jestem spełniona i to tyle.- odparłam.
-Mówisz jakby to było coś złego.- stwierdził.
-A może to właśnie coś złego? Nie lubię o tym mówić.- oznajmiłam.
-Nerwus.- zaśmiał się szatyn. Weszłam mu "pod pachę" i się do niego w tuliłam a on pocałował mnie w czoło.
Chcąc szybko zmienić temat pokazałam chłopakowi gdzie chodziłam do szkoły podstawowej.
-U was jest tak dziwnie, inaczej niż u nas prawda?- spytał.
-Tak, sześć lat podstawówki, trzy lata gimnazjum i potem albo trzy lata Liceum albo cztery technikum.- odparłam.
To takie miłe uczucie spacerować z osobą, którą się kocha po twoim rodzinnym mieście. Uświadamiasz sobie ile musisz znaczyć dla tej osoby, że przyleciała z tobą tak daleko, a dla ciebie ona jest całym światem, a miłość do niej nie zna granic.
Gdy doszliśmy do głównej ulicy za szkołą usłyszałam, że mnie ktoś woła.
-Wiedziałam...- mruknęłam cicho.
Odwróciłam się i zobaczyłam swoje "true" przyjaciółki z pierwszej klasy gimnazjum. Pomachałam im i chciałam iść dalej, ale one musiały podejść. Od niechcenia się z nimi przywitałam, ale niestety musiałam z nimi jeszcze porozmawiać.
-Nie przedstawisz nas?- spytała Justyna.
Spojrzałam na Harry'ego, czułam się dziwnie i coraz bardziej się zastanawiam czy na prawdę przyjazd do Polski, na to moje zadupie był dobry.
-Harry...- urwałam zdanie i wywróciłam oczyma.- To Justyna i Karolina. Wam nie muszę go przedstawiać.
Harry był tak samo zdezorientowany jak ja. Szczerze to nie miałam nic im do powiedzenia. Mogły sobie po podziwiać Harry'ego bo przecież to takie "true directioners", chociaż bardziej były zdziwione, że on ze mną w takim małym zadupiu jest.
-Czemu one się na mnie tak dziwnie patrzyły?- zapytał Harry kiedy odeszliśmy.
-Bo to takie "True Directioners".- wywróciłam oczami.- Harry... ludzie cię tu rozpoznają a są tacy złośliwi, że będziemy mieć prasę na głowie.
-Nie bój się biedzie dobrze.- uśmiecha się do mnie lekko.
-Tu jest dużo takich dziewczyn, chociaż z tego co widzę, niektóry nie dowierzają, że ty to ty.
Chłopak tego nie skomentował, ponieważ widział mój wyraz twarzy.
Powoli zaczęliśmy się zbliżać do miejsca gdzie miałam spotkać się z dziewczynami.
-Dziwnie się czuje.- oznajmił Harry.
-Dlaczego?- zmarszczyłam brwi.
-Po tych dwóch obawiam się twoich koleżanek.
-Marta i Roksana są normalne.- stwierdziłam.
-Mam nadzieję.
Przeszliśmy dużą łąkę i wyszliśmy obok Tesco. Dzieliło nas tylko kilka kroków żeby wyjść na spotkanie z dziewczynami. Gdy doszliśmy na wyznaczone miejsce dziewczyn jeszcze nie było. Stanęliśmy z Harry'm z boku wejścia do sklepu.
-Długo będziemy czekać?- spytał mnie Harry.
-Nie, ale zauważ, że jesteśmy przed czasem.- odparłam.
Harry objął mnie w biodrach, pocałował mnie, oddałam pocałunek, pogłębiając go i tak się bawiliśmy naszymi językami.
-Dobra, dobra też cię kocham.- zaśmiałam się.
Zaczęłam się rozglądać za dziewczynami. Zauważyłam je kilka metrów od nas. Zastanawiam się dlaczego do nas nie podeszły.
Nie umiałam normalnie do nich podejść musiałam zacząć biec i rzucić się im na szyję.
-Laska straszysz.- oznajmiła Roksana.
-Też się cieszę, że cię widzę.- zaśmiałam się.- A tak w ogóle miałyście zamiar do nas podejść?
-Do was?- zmarszczyła brwi Marta. Nie umiałam się wysłowić. Po prostu popatrzyłam na Harry'ego na nie i znów na Harry'ego.
-No... Olivia się wsławia.- zaśmiał się cicho Harry.
-Cicho.- klepnęłam go w plecy.
-Czy to jest...- urwała w pół zdania Marta. Szeroko się uśmiechnęłam.
-Harry to jest Marta i Roksana, dziewczyny to jest Harry.
-Jak?-zapytała Roksana.
-Normalnie.- odpowiedziałam.
-Ale ty się z nim...całowałaś.- wow spostrzegawczość Marty.
-No tak, bo to w końcu mój chłopak.- pokazałam jej język.
Poszliśmy na ławkę żeby nie stać jak te ciule pod tesco - tam zaczęliśmy rozmawiać.
-Dlaczego nie napisałaś co u ciebie słychać?- spytała Marta.
-Właśnie, nawet nie dałaś znać, że wyjeżdżasz.- dodała Roksana.
Wypuściłam powietrze z ust.
-Przecież nie było z nami najlepiej ostatnimi czasy.- wzdycham.
-Było minęło, zapomnijmy.- powiedziała Roksana.
-Dokładnie, lepiej powiedz jak ty z nim... no...- zaśmiała się Marta.
-Jak się poznaliśmy?- nie mogłam pozwolić żeby mój chłopak siedział cały czas cicho, dziewczyny też umiały angielski trochę bo trochę, ale umiały.- Harry dziewczyny się pytają jak się poznaliśmy...
-Em... nie możesz ty powiedzieć?- spytał.
-Dobijasz.- zaśmiałam się.
-Dowiemy się czegoś czy nie?- zbulwersowała się Roksana.
-Poznaliśmy się już drugiego dnia kiedy tam byłam. To czysty przypadek, fanki go dopadły, a że wtedy padało przygarnęłam go.
Czułam, że ktoś się cięgle na nas patrzy i miałam wrażenie, że nas znaleźli, że to już koniec będzie spokojnego pobytu w Polsce.
Nie umiałam się z nimi nagadać, ale przychodzi czas kiedy trzeba się po prostu pożegnać, wrócić do domu i odpocząć po podróży.
*W domu*
-Mamy spać w tym pokoju?- spytał Harry.
-No nigdzie indziej nie mam miejsca.- powiedziałam.
-Schizy w nim dostanę.- odparł.
Zaczęłam się z niego śmiać.
-Zapewniam cię, że nie jesteś pierwszą osobą, która to mówi przed tobą było dużo innych.
Nie, to nie możliwe, że Harry Styles jest ze mną w Polsce, nie umiem w to uwierzyć, to jest zbyt piękne żeby było prawdziwe, ale na prawdę to się dzieje. Harry Styles jest ze mną w mieszkaniu w którym się wychowałam, w moim rodzinnym mieście...
______________________
Czytasz = Komentarz x
Umówiłam się z dziewczynami o 17:00 pod Tesco. Wyszliśmy z mieszkania o w pół do, bo można powiedzieć, że jest kawałek. Podczas drogi opowiadałam Harry'emu o miejscach, które mijaliśmy.
-W takich momentach patrzysz ma życie innych ludzi, z innej perspektywy. Gdybym nadal tu mieszkała, gdybym nie wyjechała nadal byłabym nikim.- opowiedziałam.
-Co masz namyśli mówiąc nikim?- spytał Harry.
-Teraz czuję, że jestem spełniona i to tyle.- odparłam.
-Mówisz jakby to było coś złego.- stwierdził.
-A może to właśnie coś złego? Nie lubię o tym mówić.- oznajmiłam.
-Nerwus.- zaśmiał się szatyn. Weszłam mu "pod pachę" i się do niego w tuliłam a on pocałował mnie w czoło.
Chcąc szybko zmienić temat pokazałam chłopakowi gdzie chodziłam do szkoły podstawowej.
-U was jest tak dziwnie, inaczej niż u nas prawda?- spytał.
-Tak, sześć lat podstawówki, trzy lata gimnazjum i potem albo trzy lata Liceum albo cztery technikum.- odparłam.
To takie miłe uczucie spacerować z osobą, którą się kocha po twoim rodzinnym mieście. Uświadamiasz sobie ile musisz znaczyć dla tej osoby, że przyleciała z tobą tak daleko, a dla ciebie ona jest całym światem, a miłość do niej nie zna granic.
Gdy doszliśmy do głównej ulicy za szkołą usłyszałam, że mnie ktoś woła.
-Wiedziałam...- mruknęłam cicho.
Odwróciłam się i zobaczyłam swoje "true" przyjaciółki z pierwszej klasy gimnazjum. Pomachałam im i chciałam iść dalej, ale one musiały podejść. Od niechcenia się z nimi przywitałam, ale niestety musiałam z nimi jeszcze porozmawiać.
-Nie przedstawisz nas?- spytała Justyna.
Spojrzałam na Harry'ego, czułam się dziwnie i coraz bardziej się zastanawiam czy na prawdę przyjazd do Polski, na to moje zadupie był dobry.
-Harry...- urwałam zdanie i wywróciłam oczyma.- To Justyna i Karolina. Wam nie muszę go przedstawiać.
Harry był tak samo zdezorientowany jak ja. Szczerze to nie miałam nic im do powiedzenia. Mogły sobie po podziwiać Harry'ego bo przecież to takie "true directioners", chociaż bardziej były zdziwione, że on ze mną w takim małym zadupiu jest.
-Czemu one się na mnie tak dziwnie patrzyły?- zapytał Harry kiedy odeszliśmy.
-Bo to takie "True Directioners".- wywróciłam oczami.- Harry... ludzie cię tu rozpoznają a są tacy złośliwi, że będziemy mieć prasę na głowie.
-Nie bój się biedzie dobrze.- uśmiecha się do mnie lekko.
-Tu jest dużo takich dziewczyn, chociaż z tego co widzę, niektóry nie dowierzają, że ty to ty.
Chłopak tego nie skomentował, ponieważ widział mój wyraz twarzy.
Powoli zaczęliśmy się zbliżać do miejsca gdzie miałam spotkać się z dziewczynami.
-Dziwnie się czuje.- oznajmił Harry.
-Dlaczego?- zmarszczyłam brwi.
-Po tych dwóch obawiam się twoich koleżanek.
-Marta i Roksana są normalne.- stwierdziłam.
-Mam nadzieję.
Przeszliśmy dużą łąkę i wyszliśmy obok Tesco. Dzieliło nas tylko kilka kroków żeby wyjść na spotkanie z dziewczynami. Gdy doszliśmy na wyznaczone miejsce dziewczyn jeszcze nie było. Stanęliśmy z Harry'm z boku wejścia do sklepu.
-Długo będziemy czekać?- spytał mnie Harry.
-Nie, ale zauważ, że jesteśmy przed czasem.- odparłam.
Harry objął mnie w biodrach, pocałował mnie, oddałam pocałunek, pogłębiając go i tak się bawiliśmy naszymi językami.
-Dobra, dobra też cię kocham.- zaśmiałam się.
Zaczęłam się rozglądać za dziewczynami. Zauważyłam je kilka metrów od nas. Zastanawiam się dlaczego do nas nie podeszły.
Nie umiałam normalnie do nich podejść musiałam zacząć biec i rzucić się im na szyję.
-Laska straszysz.- oznajmiła Roksana.
-Też się cieszę, że cię widzę.- zaśmiałam się.- A tak w ogóle miałyście zamiar do nas podejść?
-Do was?- zmarszczyła brwi Marta. Nie umiałam się wysłowić. Po prostu popatrzyłam na Harry'ego na nie i znów na Harry'ego.
-No... Olivia się wsławia.- zaśmiał się cicho Harry.
-Cicho.- klepnęłam go w plecy.
-Czy to jest...- urwała w pół zdania Marta. Szeroko się uśmiechnęłam.
-Harry to jest Marta i Roksana, dziewczyny to jest Harry.
-Jak?-zapytała Roksana.
-Normalnie.- odpowiedziałam.
-Ale ty się z nim...całowałaś.- wow spostrzegawczość Marty.
-No tak, bo to w końcu mój chłopak.- pokazałam jej język.
Poszliśmy na ławkę żeby nie stać jak te ciule pod tesco - tam zaczęliśmy rozmawiać.
-Dlaczego nie napisałaś co u ciebie słychać?- spytała Marta.
-Właśnie, nawet nie dałaś znać, że wyjeżdżasz.- dodała Roksana.
Wypuściłam powietrze z ust.
-Przecież nie było z nami najlepiej ostatnimi czasy.- wzdycham.
-Było minęło, zapomnijmy.- powiedziała Roksana.
-Dokładnie, lepiej powiedz jak ty z nim... no...- zaśmiała się Marta.
-Jak się poznaliśmy?- nie mogłam pozwolić żeby mój chłopak siedział cały czas cicho, dziewczyny też umiały angielski trochę bo trochę, ale umiały.- Harry dziewczyny się pytają jak się poznaliśmy...
-Em... nie możesz ty powiedzieć?- spytał.
-Dobijasz.- zaśmiałam się.
-Dowiemy się czegoś czy nie?- zbulwersowała się Roksana.
-Poznaliśmy się już drugiego dnia kiedy tam byłam. To czysty przypadek, fanki go dopadły, a że wtedy padało przygarnęłam go.
Czułam, że ktoś się cięgle na nas patrzy i miałam wrażenie, że nas znaleźli, że to już koniec będzie spokojnego pobytu w Polsce.
Nie umiałam się z nimi nagadać, ale przychodzi czas kiedy trzeba się po prostu pożegnać, wrócić do domu i odpocząć po podróży.
*W domu*
-Mamy spać w tym pokoju?- spytał Harry.
-No nigdzie indziej nie mam miejsca.- powiedziałam.
-Schizy w nim dostanę.- odparł.
Zaczęłam się z niego śmiać.
-Zapewniam cię, że nie jesteś pierwszą osobą, która to mówi przed tobą było dużo innych.
Nie, to nie możliwe, że Harry Styles jest ze mną w Polsce, nie umiem w to uwierzyć, to jest zbyt piękne żeby było prawdziwe, ale na prawdę to się dzieje. Harry Styles jest ze mną w mieszkaniu w którym się wychowałam, w moim rodzinnym mieście...
______________________
Czytasz = Komentarz x
czwartek, 23 stycznia 2014
#35.`Niesamowite
31.08.2017, czwartek
Dzisiaj wreszcie od ponad miesiąca zobaczę się z rodziną. To niesamowite, nie umiem opisać co czuję. Wstaliśmy z Harry'm o dziesiątej czyli dwie godziny przed samolotem. Zjedliśmy razem śniadanie, a potem się umyliśmy. Potem jak najszybciej poszłam do garderoby żeby ubrać na siebie wybrane przeze wczoraj mnie ciuchy <Klik>.
-Widzę, że jesteś gotowa.- powiedział Harry.
-No można tak powiedzieć.- odparłam.
-Musimy za co najmniej pięć minut wyjechać, kierowca na nas czeka. - oznajmiłam.
Chłopak tak mnie poganiał, że zapomniałam o dokumentach i w ostatnim momencie się musiałam wracać.
-Zabiję cię kiedyś.- rzuciłam do Harry'ego.
-Też cię kocham.- i jak mam się na niego złościć? Zostało mi tylko go pocałować.
Oczywiście Harry i Olivia mieli wielkie wejście do samolotu gdyż w Londynie są ogromne korki i na lotnisku przyjechaliśmy dwadzieścia minut przed wylotem.
-My i to nasze szczęście.- powiedziałam zdyszana.
-Mieć pecha to mieć pecha.- zaśmiał się szatyn.
Usiadłam wygodnie w fotelu i czekałam aż wylecimy.
-Olivia...
-Tak?- powiedziałam.
-Kocham Cię.- oznajmił i pocałował moje ramię a ja mu odparłam.
- Ja ciebie też.
***
Podróż minęła stanowczo za szybko. Za nim się obejrzałam byliśmy już w Polsce na lotnisku. Olivia, bardzo inteligentnie od razu przestawiła się na Polski i do Harry'ego mówiła po Polsku.
-Olivia no weź, ja wiem, że to powietrze tak na ciebie działa, ale weź mów do mnie po angielsku.- on powinien melisę na uspokojenie pić.
-Przepraszam no.- powiedziałam.
Wpakowaliśmy się do taksówki, wtedy też postanowiłam poinformować moją mamę, że jestem w Polsce i za pond pół godziny powinnam być u nich w domu - nie wspominałam jej nadal nic o Harry'm, nadal nie jest świadoma, że "układam" sobie z kimś życie.
-Harry jak będziesz chciał to nie będziemy spać u mnie tylko pójdziemy do hotelu.
-Olivia!!!- wydarł się na mnie Harry, a ja uświadomiłam sobie, że znów nawijam do niego po Polsku.
-Kochanie, nie złość się. Przepraszam.- tak mi było głupio, a w lusterku widziałam jak kierowca się z nas śmiał.
-Oj kochanie kochanie. Powiedz mi co do mnie mówiłaś?
-Jak będziesz chciał to przeniesiemy się do hotelu.- powtórzyłam, tym razem zrozumiale dla niego.
-Ej, nie bierz mnie za nie wiadomo kogo, wystarczy mi, że będziesz ty.- mówiłam już, że on jest cudowny?
Gdy dojechaliśmy na miejsce moje serce zaczęło walić jak oszalałe, a Harry musiał sobie zrobić zdjęcie z kierowcą, który go rozpoznał - zapowiada się ciekawy urlop wspominając ile directioners tu mieszka, chociaż przecież to niemożliwe żeby pan Styles przyjechał na takie zadupie.
Stojąc i czekając na Harry'ego przypomniały mi się wszystkie lata spędzone na tym osiedlu.
-Za nim wejdziemy...- zaczęłam.
-Musisz?!- zaśmiał się Harry.
-Tak, a wiec słuchaj.- odparłam.
-Dobrze kochanie.- powiedział.
-A więc po pierwsze to jest dwupokojowe mieszkanie, mała łazienka i kuchnia, po drugie w moim pokoju można dostać schizy.- chłopak zaczął przewracać oczami na moje zrzędzenie.- I po trzecie jak się zgodziłeś tam spać to mam małe łóżko.
Nic innego go nie zdziwiło jak mój schizowy pokój.
-A czemu taki schizowy?-poraz 689526351562 się pyta.
-Jak wejdziesz na górę to się dowiesz.- zaśmiałam się.
Stanęliśmy przed drzwiami mojego starego mieszkania. Harry'ego czekały chyba ciężkie dni - będzie rozmawiał tylko ze mną, ewentualnie z moją ciocią jak do niej pojedziemy. Tak odbiegając od tematu to czekaliśmy pięć minut za nim ktoś łaskawie nam otworzy.
-Olivia?- to było dziwne, dzwoniłam do mojej mamy.
-Dzwoniłam przecież mamo.- powiedziałam.
-Myślałam, że sobie żartujesz.
-Nie cieszysz się, że mnie widzisz?- spytałam. Nie oczekiwałam na odpowiedź moja mama się na mnie wręcz rzuciła.
-Mamo, to jest Harry, mój chłopak.- oznajmiłam pokazując na Harry'ego stojącego za mną. oja mama za nie mówiła, bo jeżeli wchodzi choć raz w tygodniu do mojego pokoju to patrzy na Harry'ego.-Harry moja mama.
-Miło mi.- powiedział jednak moja mama nie błyszczy Angielskim.
-Miło mu.- przetłumaczyłam.
-Mi również.- co ja tłumacz?
-Jej też.
Weszliśmy do środka i po tym jak rozebraliśmy się z odzieży wierzchniej przeszyliśmy do pokoju dziennego gdzie był partner mojej mamy.
Nie wiedziałam jak się zachować, to niby moja rodzina, ale pierwszy raz byłam w domu z Harry'm, z chłopakiem, który w ogóle nie wie co się do niego mówi. Jednak miałam z tego wielką satysfakcję, bo moja mama patrzyła się na mnie i na tulącego się do mnie Harry'ego z dumą.
***
Niestety jak bardzo moja mama chciała poświęcić nam czas to musiała iść do pracy na szczęście tak jak Andrzej - tak wiem uwielbiam tego człowieka. Harry pierwszy raz ma okazję wejść do mojego pokoju.
-Harry tylko się nie przestrasz.- powiedziałam.
-Nie może być tragicznie.
Otwarłam drzwi i wpuściłam tam Harry'ego. Rozejrzał się do o koła po czym stwierdził.
-Nie spodziewałem się tylu moich twarzy, te plakaty tyle widziały.- zaśmiał się.
-Bardzo śmieszne.
-Pociesze cię, gorzej być nie mogło.- powiedział.
-Dziękuję bardzo.- pokazałam mu złośliwie język.
-A co masz zamiar robić?- spytał.
-Rozpakować się i może oblecieć swoje koleżanki.- odparłam.
- I ja mam iść z tobą?
-Nie, za mną.
Wzięłam szybki "prysznic", potem lekko się pomalowałam, a następnie ubrałam w to <Klik>. Gdy już byłam w pełni gotowa zadzwoniłam do Patrycji żeby się z nią spotkać, w końcu nie widziałam się z nimi dwa miesiące - tęskniłam za tą wariatką.
__________________
Czytasz = Komentarz xx
Dzisiaj wreszcie od ponad miesiąca zobaczę się z rodziną. To niesamowite, nie umiem opisać co czuję. Wstaliśmy z Harry'm o dziesiątej czyli dwie godziny przed samolotem. Zjedliśmy razem śniadanie, a potem się umyliśmy. Potem jak najszybciej poszłam do garderoby żeby ubrać na siebie wybrane przeze wczoraj mnie ciuchy <Klik>.
-Widzę, że jesteś gotowa.- powiedział Harry.
-No można tak powiedzieć.- odparłam.
-Musimy za co najmniej pięć minut wyjechać, kierowca na nas czeka. - oznajmiłam.
Chłopak tak mnie poganiał, że zapomniałam o dokumentach i w ostatnim momencie się musiałam wracać.
-Zabiję cię kiedyś.- rzuciłam do Harry'ego.
-Też cię kocham.- i jak mam się na niego złościć? Zostało mi tylko go pocałować.
Oczywiście Harry i Olivia mieli wielkie wejście do samolotu gdyż w Londynie są ogromne korki i na lotnisku przyjechaliśmy dwadzieścia minut przed wylotem.
-My i to nasze szczęście.- powiedziałam zdyszana.
-Mieć pecha to mieć pecha.- zaśmiał się szatyn.
Usiadłam wygodnie w fotelu i czekałam aż wylecimy.
-Olivia...
-Tak?- powiedziałam.
-Kocham Cię.- oznajmił i pocałował moje ramię a ja mu odparłam.
- Ja ciebie też.
***
Podróż minęła stanowczo za szybko. Za nim się obejrzałam byliśmy już w Polsce na lotnisku. Olivia, bardzo inteligentnie od razu przestawiła się na Polski i do Harry'ego mówiła po Polsku.
-Olivia no weź, ja wiem, że to powietrze tak na ciebie działa, ale weź mów do mnie po angielsku.- on powinien melisę na uspokojenie pić.
-Przepraszam no.- powiedziałam.
Wpakowaliśmy się do taksówki, wtedy też postanowiłam poinformować moją mamę, że jestem w Polsce i za pond pół godziny powinnam być u nich w domu - nie wspominałam jej nadal nic o Harry'm, nadal nie jest świadoma, że "układam" sobie z kimś życie.
-Harry jak będziesz chciał to nie będziemy spać u mnie tylko pójdziemy do hotelu.
-Olivia!!!- wydarł się na mnie Harry, a ja uświadomiłam sobie, że znów nawijam do niego po Polsku.
-Kochanie, nie złość się. Przepraszam.- tak mi było głupio, a w lusterku widziałam jak kierowca się z nas śmiał.
-Oj kochanie kochanie. Powiedz mi co do mnie mówiłaś?
-Jak będziesz chciał to przeniesiemy się do hotelu.- powtórzyłam, tym razem zrozumiale dla niego.
-Ej, nie bierz mnie za nie wiadomo kogo, wystarczy mi, że będziesz ty.- mówiłam już, że on jest cudowny?
Gdy dojechaliśmy na miejsce moje serce zaczęło walić jak oszalałe, a Harry musiał sobie zrobić zdjęcie z kierowcą, który go rozpoznał - zapowiada się ciekawy urlop wspominając ile directioners tu mieszka, chociaż przecież to niemożliwe żeby pan Styles przyjechał na takie zadupie.
Stojąc i czekając na Harry'ego przypomniały mi się wszystkie lata spędzone na tym osiedlu.
-Za nim wejdziemy...- zaczęłam.
-Musisz?!- zaśmiał się Harry.
-Tak, a wiec słuchaj.- odparłam.
-Dobrze kochanie.- powiedział.
-A więc po pierwsze to jest dwupokojowe mieszkanie, mała łazienka i kuchnia, po drugie w moim pokoju można dostać schizy.- chłopak zaczął przewracać oczami na moje zrzędzenie.- I po trzecie jak się zgodziłeś tam spać to mam małe łóżko.
Nic innego go nie zdziwiło jak mój schizowy pokój.
-A czemu taki schizowy?-poraz 689526351562 się pyta.
-Jak wejdziesz na górę to się dowiesz.- zaśmiałam się.
Stanęliśmy przed drzwiami mojego starego mieszkania. Harry'ego czekały chyba ciężkie dni - będzie rozmawiał tylko ze mną, ewentualnie z moją ciocią jak do niej pojedziemy. Tak odbiegając od tematu to czekaliśmy pięć minut za nim ktoś łaskawie nam otworzy.
-Olivia?- to było dziwne, dzwoniłam do mojej mamy.
-Dzwoniłam przecież mamo.- powiedziałam.
-Myślałam, że sobie żartujesz.
-Nie cieszysz się, że mnie widzisz?- spytałam. Nie oczekiwałam na odpowiedź moja mama się na mnie wręcz rzuciła.
-Mamo, to jest Harry, mój chłopak.- oznajmiłam pokazując na Harry'ego stojącego za mną. oja mama za nie mówiła, bo jeżeli wchodzi choć raz w tygodniu do mojego pokoju to patrzy na Harry'ego.-Harry moja mama.
-Miło mi.- powiedział jednak moja mama nie błyszczy Angielskim.
-Miło mu.- przetłumaczyłam.
-Mi również.- co ja tłumacz?
-Jej też.
Weszliśmy do środka i po tym jak rozebraliśmy się z odzieży wierzchniej przeszyliśmy do pokoju dziennego gdzie był partner mojej mamy.
Nie wiedziałam jak się zachować, to niby moja rodzina, ale pierwszy raz byłam w domu z Harry'm, z chłopakiem, który w ogóle nie wie co się do niego mówi. Jednak miałam z tego wielką satysfakcję, bo moja mama patrzyła się na mnie i na tulącego się do mnie Harry'ego z dumą.
***
Niestety jak bardzo moja mama chciała poświęcić nam czas to musiała iść do pracy na szczęście tak jak Andrzej - tak wiem uwielbiam tego człowieka. Harry pierwszy raz ma okazję wejść do mojego pokoju.
-Harry tylko się nie przestrasz.- powiedziałam.
-Nie może być tragicznie.
Otwarłam drzwi i wpuściłam tam Harry'ego. Rozejrzał się do o koła po czym stwierdził.
-Nie spodziewałem się tylu moich twarzy, te plakaty tyle widziały.- zaśmiał się.
-Bardzo śmieszne.
-Pociesze cię, gorzej być nie mogło.- powiedział.
-Dziękuję bardzo.- pokazałam mu złośliwie język.
-A co masz zamiar robić?- spytał.
-Rozpakować się i może oblecieć swoje koleżanki.- odparłam.
- I ja mam iść z tobą?
-Nie, za mną.
Wzięłam szybki "prysznic", potem lekko się pomalowałam, a następnie ubrałam w to <Klik>. Gdy już byłam w pełni gotowa zadzwoniłam do Patrycji żeby się z nią spotkać, w końcu nie widziałam się z nimi dwa miesiące - tęskniłam za tą wariatką.
__________________
Czytasz = Komentarz xx
sobota, 18 stycznia 2014
#34.` Lepiej grzeszyć i żałować, niż żałować, że się nie zgrzeszyło.
30.08.2017, Środa
Obudziło mnie trzaskanie mojego telefonu pod poduszką. Spojrzałam na niego i okazało się, że dzwoni David. Rzecz jasna ja jak to ja nie odebrałam. Pośpiesznie spojrzałam na zegarek sprawdzić ile snu mi zostało. Niestety nic nam nie zostało a wręcz przeciwnie pół godziny temu powinniśmy wstać. Jak poparzona zebrała się z łóżka, obudziłam Harry'ego i poleciałam na dół zobaczyć czy Marika wstała, jednak moja przyjaciółka również nie wstała na czas. Z tego powodu musiałam zrobić jej wjazd na pokój.
-Ej wstawaj za pół godziny masz być na lotnisku!- wydarłam się, a po chwili za kołdry wyszła Marika i...i... no właśnie i Anton. Zatkało mnie momentalnie.
-Ja przepraszam bardzo, ale za pół godziny musicie być co najmniej na odprawie a z tego co wiem są korki w mieście.- oznajmiłam.
Jak ich widziałam w łóżku tak nagle zaczęli biegać po pokoju z kąta w kąt. Postanowiłam, że nie będę im przeszkadzać tylko sama się przebiorę. Na szybko się umyłam i pomalowałam, następnie ubrałam na siebie to <Klik>, a potem wszyscy w czwórkę zeszliśmy na dół do samochodu.
Moja przyjaciółka była w niebo wzięta tym wszystkim, a ja nie umiałam uwierzyć, że nie będzie jej przy mnie. Przyjaźnimy się trzynaście lat, nie jedno razem przeżyłyśmy, jesteśmy bliżej niż nie jedne siostry i w dodatku znamy się bardziej niż łyse konie.
Gdy dojechaliśmy na miejsce trzeba było się pożegnać, a jak już wiadomo żegnanie nie jest moją mocną stroną.
-Tylko wiesz tam grzecznie...- zaśmiałam się.- Kocham Cię wariatko moja.
-Ja ciebie też. Chyba jeszcze kiedyś się spotkamy?- powiedziała.
-Mam nadzieję, chyba trzeba będzie odwiedzić Szwecję.- odparłam.
Przytuliłyśmy się i powiedziałam kilka słów na pożegnanie i każdy musiał iść w swoją stronę. Nie umiałam ukrywać swoich emocji i na samym wyjściu się popłakałam.
-Ej, kochanie to nie koniec świata, jeszcze nie raz się zobaczycie.- pocieszył mnie Harry.
-Wiem, ale to trudne.- oznajmiłam.
-Będzie dobrze.- odparł szatyn.
Cieszyłam się, że Harry był ze mną w takich chwilach.
-Kocham Cię.- powiedziałam.
-Hm... Ja ciebie bardziej.
Czy mam się na niego obrazić? Bo chyba tak.
-Harry? Harry? Chyba chcesz sobie nagrabić.- zaśmiałam się.
-Miałaś mnie pocałować.- cóż za skromność.
Pojechaliśmy do domu Harry'ego żeby mógł się spakować na jutro. Chłopak wiedział co ma zabrać więc nawet nie minęła godzina kiedy byliśmy z powrotem u mnie w mieszkaniu - praktycznie, bo nie praktycznie staliśmy w holu, ponieważ zatrzymał nas David.
-Czemu nie odbierasz ode mnie telefonu?- spytał.
-Bo mam taki kaprys.- odparłam miałam zamiar iść, ale nie umiałam powstrzymać się od dopowiedzenia kilku słów.- A ty jak i twoja przyjaciółeczka nie doprowadzicie do rozpadu naszego związku, nie weźmiecie nas na litość.
-Żeby nie było, że nie próbowałem Cię ostrzec.- on jest głupi czy głupi?
-Lecz się!- tylko tyle miałam do powiedzenia.
Boże dlaczego muszę to znosić? On jest głupi, chory umysłowo, nie zrównoważony psychicznie, idiota i chyba nie pocieszony tym, że nie wybrałam jego a Harry'ego.
-Może dokończymy to co przerwała nam Marika wczoraj?- zaproponował mój chłopak.
-Mówiłam Ci kiedyś, że jesteś straszny napaleniec?- zapytałam.
-Nie, ale na wszystko jest czas.- zaśmiał się.- To co przyjmiesz moją propozycje?
-Hm... tobie się nie odmawia.- odparłam.
Zaczęliśmy się całować. Po chwili Harry położył mnie na kanapie i zaczął rozbierać. To był jeden z tych delikatniejszych stosunków. Chłopak delikatnie pozbył się moich ubrań , całował mnie i dotykał. Nie robił nic na odwal, wchodził we mnie równie delikatnie jak pozostałe czynności. Po jakimś czasie zatrzymał się a ja mu kazałam położyć się po to żebym mogła mu "zrobić dobrze".
-Jesteś cudowna.- oznajmił chłopak.
-Ma się tą wprawę.- zaśmiałam się.- Tylko dzięki tobie.
Usiadłam na nim rozkroczem i zaczęłam się z nim całować. Nie wiem jak on to robi, ale jest coraz lepszy.
Niestety to co dobre szybko się kończy. Nasz cudowny stosunek przerwał dzwonek do drzwi.
-Kto znów?!- wydarłam się.
Wciągnęłam na siebie majtki i t-shirt Harry'ego. Poszłam otworzyć. Przed drzwiami stała Cornelia.
-Co się stało?- spytałam.
-Wiedzę, że nie w porę.- odparła zmierzając mnie wzrokiem.
-Jak już przerwałaś to mów co chcesz?- powiedziałam.
-Bo ty masz te takie kremowe szpilki? Chciałam zapytać czy najwyżej mogłabym je pożyczyć?
-Jasne, że możesz czekaj przyniosę ci je.- odparłam.
Weszłam do mieszkania po buty.
-Kto to ?- zapytał Harry.
-Cornelia, buty chce pożyczyć.- oznajmiłam.
Poleciałam na górę po buty a potem przekazałam je dziewczynie.
-Dzięki, jutro ci je oddam.
-Yh... jutro wyjeżdżam do Polski na jakiś czas.
-No spoko to jak wrócisz to będziesz je miała z powrotem.
Porozmawiałam z nią jeszcze chwilę i potem wróciłam do Harry'ego.
-To co wracamy do...?
-Nie, obiad trzeba zrobić.- pokazałam mu język.
Jak powiedziałam tak zrobiłam. Harry tylko zaczepiał mnie i całował w wolnej chwili. Nie rozgotowywałam się zbytnio. Wrzuciłam tylko kotleta na patelnie, do tego Harry upiekł ziemniaki - czyli szybki obiad.
Gdy zjedliśmy Harry zaproponował obejrzenie jakiegoś filmu a ja jak to ja nie umiem mu odmówić zgodziłam się.
Na sam koniec dnia wykąpałam się i dopakowałam jeszcze kilka potrzebnych rzeczy.
_____________________
Czytasz = Komentarz xx
Obudziło mnie trzaskanie mojego telefonu pod poduszką. Spojrzałam na niego i okazało się, że dzwoni David. Rzecz jasna ja jak to ja nie odebrałam. Pośpiesznie spojrzałam na zegarek sprawdzić ile snu mi zostało. Niestety nic nam nie zostało a wręcz przeciwnie pół godziny temu powinniśmy wstać. Jak poparzona zebrała się z łóżka, obudziłam Harry'ego i poleciałam na dół zobaczyć czy Marika wstała, jednak moja przyjaciółka również nie wstała na czas. Z tego powodu musiałam zrobić jej wjazd na pokój.
-Ej wstawaj za pół godziny masz być na lotnisku!- wydarłam się, a po chwili za kołdry wyszła Marika i...i... no właśnie i Anton. Zatkało mnie momentalnie.
-Ja przepraszam bardzo, ale za pół godziny musicie być co najmniej na odprawie a z tego co wiem są korki w mieście.- oznajmiłam.
Jak ich widziałam w łóżku tak nagle zaczęli biegać po pokoju z kąta w kąt. Postanowiłam, że nie będę im przeszkadzać tylko sama się przebiorę. Na szybko się umyłam i pomalowałam, następnie ubrałam na siebie to <Klik>, a potem wszyscy w czwórkę zeszliśmy na dół do samochodu.
Moja przyjaciółka była w niebo wzięta tym wszystkim, a ja nie umiałam uwierzyć, że nie będzie jej przy mnie. Przyjaźnimy się trzynaście lat, nie jedno razem przeżyłyśmy, jesteśmy bliżej niż nie jedne siostry i w dodatku znamy się bardziej niż łyse konie.
Gdy dojechaliśmy na miejsce trzeba było się pożegnać, a jak już wiadomo żegnanie nie jest moją mocną stroną.
-Tylko wiesz tam grzecznie...- zaśmiałam się.- Kocham Cię wariatko moja.
-Ja ciebie też. Chyba jeszcze kiedyś się spotkamy?- powiedziała.
-Mam nadzieję, chyba trzeba będzie odwiedzić Szwecję.- odparłam.
Przytuliłyśmy się i powiedziałam kilka słów na pożegnanie i każdy musiał iść w swoją stronę. Nie umiałam ukrywać swoich emocji i na samym wyjściu się popłakałam.
-Ej, kochanie to nie koniec świata, jeszcze nie raz się zobaczycie.- pocieszył mnie Harry.
-Wiem, ale to trudne.- oznajmiłam.
-Będzie dobrze.- odparł szatyn.
Cieszyłam się, że Harry był ze mną w takich chwilach.
-Kocham Cię.- powiedziałam.
-Hm... Ja ciebie bardziej.
Czy mam się na niego obrazić? Bo chyba tak.
-Harry? Harry? Chyba chcesz sobie nagrabić.- zaśmiałam się.
-Miałaś mnie pocałować.- cóż za skromność.
Pojechaliśmy do domu Harry'ego żeby mógł się spakować na jutro. Chłopak wiedział co ma zabrać więc nawet nie minęła godzina kiedy byliśmy z powrotem u mnie w mieszkaniu - praktycznie, bo nie praktycznie staliśmy w holu, ponieważ zatrzymał nas David.
-Czemu nie odbierasz ode mnie telefonu?- spytał.
-Bo mam taki kaprys.- odparłam miałam zamiar iść, ale nie umiałam powstrzymać się od dopowiedzenia kilku słów.- A ty jak i twoja przyjaciółeczka nie doprowadzicie do rozpadu naszego związku, nie weźmiecie nas na litość.
-Żeby nie było, że nie próbowałem Cię ostrzec.- on jest głupi czy głupi?
-Lecz się!- tylko tyle miałam do powiedzenia.
Boże dlaczego muszę to znosić? On jest głupi, chory umysłowo, nie zrównoważony psychicznie, idiota i chyba nie pocieszony tym, że nie wybrałam jego a Harry'ego.
-Może dokończymy to co przerwała nam Marika wczoraj?- zaproponował mój chłopak.
-Mówiłam Ci kiedyś, że jesteś straszny napaleniec?- zapytałam.
-Nie, ale na wszystko jest czas.- zaśmiał się.- To co przyjmiesz moją propozycje?
-Hm... tobie się nie odmawia.- odparłam.
Zaczęliśmy się całować. Po chwili Harry położył mnie na kanapie i zaczął rozbierać. To był jeden z tych delikatniejszych stosunków. Chłopak delikatnie pozbył się moich ubrań , całował mnie i dotykał. Nie robił nic na odwal, wchodził we mnie równie delikatnie jak pozostałe czynności. Po jakimś czasie zatrzymał się a ja mu kazałam położyć się po to żebym mogła mu "zrobić dobrze".
-Jesteś cudowna.- oznajmił chłopak.
-Ma się tą wprawę.- zaśmiałam się.- Tylko dzięki tobie.
Usiadłam na nim rozkroczem i zaczęłam się z nim całować. Nie wiem jak on to robi, ale jest coraz lepszy.
Niestety to co dobre szybko się kończy. Nasz cudowny stosunek przerwał dzwonek do drzwi.
-Kto znów?!- wydarłam się.
Wciągnęłam na siebie majtki i t-shirt Harry'ego. Poszłam otworzyć. Przed drzwiami stała Cornelia.
-Co się stało?- spytałam.
-Wiedzę, że nie w porę.- odparła zmierzając mnie wzrokiem.
-Jak już przerwałaś to mów co chcesz?- powiedziałam.
-Bo ty masz te takie kremowe szpilki? Chciałam zapytać czy najwyżej mogłabym je pożyczyć?
-Jasne, że możesz czekaj przyniosę ci je.- odparłam.
Weszłam do mieszkania po buty.
-Kto to ?- zapytał Harry.
-Cornelia, buty chce pożyczyć.- oznajmiłam.
Poleciałam na górę po buty a potem przekazałam je dziewczynie.
-Dzięki, jutro ci je oddam.
-Yh... jutro wyjeżdżam do Polski na jakiś czas.
-No spoko to jak wrócisz to będziesz je miała z powrotem.
Porozmawiałam z nią jeszcze chwilę i potem wróciłam do Harry'ego.
-To co wracamy do...?
-Nie, obiad trzeba zrobić.- pokazałam mu język.
Jak powiedziałam tak zrobiłam. Harry tylko zaczepiał mnie i całował w wolnej chwili. Nie rozgotowywałam się zbytnio. Wrzuciłam tylko kotleta na patelnie, do tego Harry upiekł ziemniaki - czyli szybki obiad.
Gdy zjedliśmy Harry zaproponował obejrzenie jakiegoś filmu a ja jak to ja nie umiem mu odmówić zgodziłam się.
Na sam koniec dnia wykąpałam się i dopakowałam jeszcze kilka potrzebnych rzeczy.
_____________________
Czytasz = Komentarz xx
piątek, 10 stycznia 2014
#33.` Żeby coś osiągnąć musisz walczyć, a nie od razu się poddać.
29.08.2017,wtorek
Przewróciłam się na drugi bok żeby móc przytulić Harry'ego, ale czekała na mnie niespodzianka w postaci braku Harry'ego. Wstałam i weszłam do łazienki myśląc, że może go tam znajdę jednak się pomyliłam. Postanowiłam, że zobaczę na dole. Zajrzałam do wszystkich pomieszczeń w tym pokoju Marki, której również nie było. Zostało mi tylko zadzwonić do mojego chłopaka. Poszłam do siebie do góry po telefon i wybrałam numer Harry'ego. Po chwili usłyszałam wibracje dochodzące ze stolika nocnego. Spojrzałam na niego a tam telefon Harry'ego i moje zdjęcie wyświetlające się.
-Boże co się dzieję z tymi ludźmi?- wymamrotałam pod nosem.
Martwiłam się trochę, ale pomyślałam, że jeżeli zostawił telefon to może by za niedługo.
Weszłam do łazienki, umyłam się i przebrałam się w to <Klik>. Następnie zeszłam na dół zrobić śniadanie, które potem zresztą zjadłam.
Minęła godzina a Harry'ego dalej nie było, już nie wiedziałam co mam robić. Londyn jest taki wielki żeby go poszukać. Nagle usłyszałam, że ktoś otwiera drzwi. Poleciałam jak poparzona myśląc, że to Harry i tym razem się nie pomyliłam .
-Gdzieś ty był?- wiem, bardzo miłe przywitanie.
-A budzi?- mówiłam.
-Odpowiedz a może ci dam.- zaśmiałam się.
-Musiałem coś załatwić.- oznajmił.
Podeszłam do niego i go pocałowałam.
-Następnym razem zabierz ze sobą telefon.- powiedziałam.
-Okej, po prostu zapomniałem.- odparł.
-No już okej.
Chłopak usiadł sobie w salonie, a ja mu podałam wcześniej zrobione przeze mnie śniadanie.
-Co byłeś załatwić jeżeli można wiedzieć?- zapytałam.
-Właśnie. Byłem pewien, że jak wrócę to będziesz spała i chciałem ci zrobić niespodziankę.
Chłopak wstał i poszedł do przedpokoju. Po chwili wrócił z kopertą.
-Wiem, wiem mówiłaś mi wczoraj, ale nie umiałem się powstrzymać.- już wiem wszystko.
-Harry zabić?- zapytałam.
-Wiem jak chciałaś się zobaczyć z mamą. Nie umiem patrzeć jak jesteś smutna.- jaki on słodki, ale to nie zmienia faktu, że bym go najchętniej udusiła.
-Facet, co ja z tobą mam?- zaśmiałam się.- Ale jeżeli jesteś już taki mądry to jedziesz ze mną.
Chłopak sięga do tylnej kieszeni i wciąga drugi bilet. Z radości się rzuciłam mu na szyję całując go namiętnie w usta.
-Kocham Cię i zrobię wszystko żeby było nam dobrze.- oznajmił chłopak. Znów się całowaliśmy tylko tym razem Harry się rozpędził i położył się ze mną na kanapie. W tym samym czasie do domu wróciła Marika.
-Oj przepraszam.- powiedziała dziewczyna. Harry szybko się ze mnie podniósł i stanął na sztywne nogi.
-Kobieto co się z tobą działo?- spytałam.
-eee...
-To ja pójdę na górę.- Harry, ten już wiedział co jest grane.
Zaczęłyśmy się śmiać z Mariką.
-To jak tam randka z Antonem?- spytałam kiwając brwiami w górę i w dół.
-Przyśpieszyliśmy trochę i poszliśmy o duży krok do przodu.- chyba dobrze zrozumiałam.
-Jesteście razem?
-Nie wiem nie pytał o to, ale hmm... spałam z nim?- co? o.O
-Jasne? Jaja se robisz?- powiedziałam.
-No nie, serio gadam.
-No to na co czekasz? Opowiadaj co i jak.
-No okej... A więc zjedliśmy kolację a potem wybraliśmy się na spacer. W połowie drogi drogi złapała nas okropna ulewa, przemokłam do suchej nitki. Anton zaproponował, że pójdziemy do jego apartamentu gdzie miałam się wysuszyć.- zapowiadało się nieźle.- Na miejscu Anton rzucił mi szlafrokiem, ręcznikiem i kazał wziąć mi prysznic.
-Marika to ty?- to było do niej nie podobne.- Szalejesz. Opowiadaj dalej!
-Posłuchałam go i poszłam. Gdy wyszłam rozmowa zaczęła nam się kleić a ja byłam coraz bliżej niego. Koniec końcem doszło do takiego etapu rozmowy,że zeszło na związki i jakoś tak wyszło, że zaczęliśmy się całować, potem rozbierać aż doszło do zbliżenia.- moja przyjaciółka i takie szaleństwo? To aż nie możliwe.
-To co z wami teraz?- zapytałam.
-No jutro wyjeżdżamy do Szwecji, nie wiem co tam będzie. To wszystko dzieje się tak szybko, ale ja go na prawdę kocham.- oznajmiła.
-Oj... Marika, Marika.
-A z wami co?- spytała.
-Po jutrze lecimy do Polski.- odparłam.
-Serio?
-Harry się uparł.
-To ja już widzę minę tych wszystkich dziewczyn z miasta.- zaśmiała się.- A zwłaszcza Klaudii, przecież Larry nadal jest prawdziwy, po mimo, że Lou planuje ślub.
-Tak a ja zapewne wpakowałam się w ustawkę. To będzie dobre, a Harry zobaczy jak żyłam.- powiedziałam.- Z jednej strony boję się trochę, przecież mam mu całą rodzinę przedstawić.
-Oj nie martw się, będzie dobrze. Przecież zawsze jest dobrze, bo to my te, które nigdy się nie poddają.
-Tyle lat, tyle łez, tyle nie przespanych nocy...- nie dokończyłam.
Naszą rozmowę przerwał dzwonek do drzwi. Marika poszła otworzyć - usłyszałam męski głos więc poszłam na górę do Harry'ego.
-Chyba trzeba się spakować.- powiedział szatyn.
-To chodź, tylko zauważ, że moje niektóre rzeczy są popakowane w kartony.- odparłam.
-Cii.- zaśmiał się.
Resztę dnia spędziliśmy w garderobie na śmianiu się, pływaniu w moich ciuchach i rozpakowywaniu ich, wydurnianiu się i pakowaniu. Jutro powtórka tylko u Hazzy w domu.
_______________________
Czytasz = Komentarz xx
Przewróciłam się na drugi bok żeby móc przytulić Harry'ego, ale czekała na mnie niespodzianka w postaci braku Harry'ego. Wstałam i weszłam do łazienki myśląc, że może go tam znajdę jednak się pomyliłam. Postanowiłam, że zobaczę na dole. Zajrzałam do wszystkich pomieszczeń w tym pokoju Marki, której również nie było. Zostało mi tylko zadzwonić do mojego chłopaka. Poszłam do siebie do góry po telefon i wybrałam numer Harry'ego. Po chwili usłyszałam wibracje dochodzące ze stolika nocnego. Spojrzałam na niego a tam telefon Harry'ego i moje zdjęcie wyświetlające się.
-Boże co się dzieję z tymi ludźmi?- wymamrotałam pod nosem.
Martwiłam się trochę, ale pomyślałam, że jeżeli zostawił telefon to może by za niedługo.
Weszłam do łazienki, umyłam się i przebrałam się w to <Klik>. Następnie zeszłam na dół zrobić śniadanie, które potem zresztą zjadłam.
Minęła godzina a Harry'ego dalej nie było, już nie wiedziałam co mam robić. Londyn jest taki wielki żeby go poszukać. Nagle usłyszałam, że ktoś otwiera drzwi. Poleciałam jak poparzona myśląc, że to Harry i tym razem się nie pomyliłam .
-Gdzieś ty był?- wiem, bardzo miłe przywitanie.
-A budzi?- mówiłam.
-Odpowiedz a może ci dam.- zaśmiałam się.
-Musiałem coś załatwić.- oznajmił.
Podeszłam do niego i go pocałowałam.
-Następnym razem zabierz ze sobą telefon.- powiedziałam.
-Okej, po prostu zapomniałem.- odparł.
-No już okej.
Chłopak usiadł sobie w salonie, a ja mu podałam wcześniej zrobione przeze mnie śniadanie.
-Co byłeś załatwić jeżeli można wiedzieć?- zapytałam.
-Właśnie. Byłem pewien, że jak wrócę to będziesz spała i chciałem ci zrobić niespodziankę.
Chłopak wstał i poszedł do przedpokoju. Po chwili wrócił z kopertą.
-Wiem, wiem mówiłaś mi wczoraj, ale nie umiałem się powstrzymać.- już wiem wszystko.
-Harry zabić?- zapytałam.
-Wiem jak chciałaś się zobaczyć z mamą. Nie umiem patrzeć jak jesteś smutna.- jaki on słodki, ale to nie zmienia faktu, że bym go najchętniej udusiła.
-Facet, co ja z tobą mam?- zaśmiałam się.- Ale jeżeli jesteś już taki mądry to jedziesz ze mną.
Chłopak sięga do tylnej kieszeni i wciąga drugi bilet. Z radości się rzuciłam mu na szyję całując go namiętnie w usta.
-Kocham Cię i zrobię wszystko żeby było nam dobrze.- oznajmił chłopak. Znów się całowaliśmy tylko tym razem Harry się rozpędził i położył się ze mną na kanapie. W tym samym czasie do domu wróciła Marika.
-Oj przepraszam.- powiedziała dziewczyna. Harry szybko się ze mnie podniósł i stanął na sztywne nogi.
-Kobieto co się z tobą działo?- spytałam.
-eee...
-To ja pójdę na górę.- Harry, ten już wiedział co jest grane.
Zaczęłyśmy się śmiać z Mariką.
-To jak tam randka z Antonem?- spytałam kiwając brwiami w górę i w dół.
-Przyśpieszyliśmy trochę i poszliśmy o duży krok do przodu.- chyba dobrze zrozumiałam.
-Jesteście razem?
-Nie wiem nie pytał o to, ale hmm... spałam z nim?- co? o.O
-Jasne? Jaja se robisz?- powiedziałam.
-No nie, serio gadam.
-No to na co czekasz? Opowiadaj co i jak.
-No okej... A więc zjedliśmy kolację a potem wybraliśmy się na spacer. W połowie drogi drogi złapała nas okropna ulewa, przemokłam do suchej nitki. Anton zaproponował, że pójdziemy do jego apartamentu gdzie miałam się wysuszyć.- zapowiadało się nieźle.- Na miejscu Anton rzucił mi szlafrokiem, ręcznikiem i kazał wziąć mi prysznic.
-Marika to ty?- to było do niej nie podobne.- Szalejesz. Opowiadaj dalej!
-Posłuchałam go i poszłam. Gdy wyszłam rozmowa zaczęła nam się kleić a ja byłam coraz bliżej niego. Koniec końcem doszło do takiego etapu rozmowy,że zeszło na związki i jakoś tak wyszło, że zaczęliśmy się całować, potem rozbierać aż doszło do zbliżenia.- moja przyjaciółka i takie szaleństwo? To aż nie możliwe.
-To co z wami teraz?- zapytałam.
-No jutro wyjeżdżamy do Szwecji, nie wiem co tam będzie. To wszystko dzieje się tak szybko, ale ja go na prawdę kocham.- oznajmiła.
-Oj... Marika, Marika.
-A z wami co?- spytała.
-Po jutrze lecimy do Polski.- odparłam.
-Serio?
-Harry się uparł.
-To ja już widzę minę tych wszystkich dziewczyn z miasta.- zaśmiała się.- A zwłaszcza Klaudii, przecież Larry nadal jest prawdziwy, po mimo, że Lou planuje ślub.
-Tak a ja zapewne wpakowałam się w ustawkę. To będzie dobre, a Harry zobaczy jak żyłam.- powiedziałam.- Z jednej strony boję się trochę, przecież mam mu całą rodzinę przedstawić.
-Oj nie martw się, będzie dobrze. Przecież zawsze jest dobrze, bo to my te, które nigdy się nie poddają.
-Tyle lat, tyle łez, tyle nie przespanych nocy...- nie dokończyłam.
Naszą rozmowę przerwał dzwonek do drzwi. Marika poszła otworzyć - usłyszałam męski głos więc poszłam na górę do Harry'ego.
-Chyba trzeba się spakować.- powiedział szatyn.
-To chodź, tylko zauważ, że moje niektóre rzeczy są popakowane w kartony.- odparłam.
-Cii.- zaśmiał się.
Resztę dnia spędziliśmy w garderobie na śmianiu się, pływaniu w moich ciuchach i rozpakowywaniu ich, wydurnianiu się i pakowaniu. Jutro powtórka tylko u Hazzy w domu.
_______________________
Czytasz = Komentarz xx
czwartek, 2 stycznia 2014
#32.(...)Następnego dnia będziesz ze mną, będzie się obok mnie budziła...
28.08.2017, Poniedziałek
Marika zaczyna się pakować, a ja nie wiem gdzie mam się podziać. Z Harry'm plątamy się po domu, z kąta w kąt bo nie wiem co mam robić. Za oknem ulewa. Może jak przestanie padać pójdziemy się gdzieś przejść.
-Olivia!- wydarła się za mną Marika.
-Ile ona będzie się jeszcze tak darła?- spytał Harry.
-Nie wiem.- odparłam.
Weszłam do jej pokoju chaos coś co podchodzi pod armagedon.
-Co znów?- zapytałam od nie chcenia.
-Anton do mnie zadzwonił.- oznajmiła.
-I co?
-Umówił się ze mną?
-A co z Niall'em?
-To nie ma sensu. Nie byliśmy nawet razem.- nie będę tego komentować.
-Kiedy idziesz na tą randkę?
-O dwudziestej umówiliśmy się w parku.- powiedziała.
-To powodzenia. Dobra pakuj się, ja wracam do Hazzy.- odparłam.
Wróciłam do siebie, do Harry'ego.
-Co chciała?- spytał.
-Ma swoje problemy.- zaśmiałam się.
-Cała Marika. Kochanie skoro już tak pada to może się wykąpiemy razem?- zaproponował.
-Ty i te twoje fantazje.
-Idziemy czy nie?- ah... on se taki niecierpliwy.
-No idziemy, idziemy.
-I takiej odpowiedzi oczekiwałem.
Zamknęliśmy się w łazience na trzy spusty. Harry zabrał się za przygotowywanie wody, a ja w tym czasie się rozbierałam.
-Może Ci pomogę?- zaproponował.
-Kochanie, poradzę sobie mam swoje rączki.- zaśmiałam się i weszłam do wanny bo byłam już naga.
-Ja bym nie pogardził taką pomocą.- powiedział śmiejąc się. Chłopak podszedł do wanny a ja namiętnie się z nim całując pozbyłam się jego ubrań.
-Każda kąpiel powinna tak wyglądać.- oznajmił wchodząc do wanny.
Siedzieliśmy na przeciwko siebie, nasze nogi były splecione a w ręku mieliśmy kieliszki z czerwonym winem.
-Chcesz tutaj sama mieszkać?- a ten znów swoje.
-Tak, czemu nie?- zapytałam.
-Nie ma nikogo, masz tu pusto, byłabyś bez nikogo.- odparł.
-No trudno, zdarza się.- powiedział.- Będziesz do mnie przyjeżdżał.
-Olivia, nie daj się dużej na mawiać.- uwielbiam ten jego proszący ton.
-Ulży ci jak się zgodzę?- zapytałam całkiem poważnie.
-Tak, będę pewniejszy.- o co mu chodzi?
-Czego?
-Że następnego dnia będziesz ze mną, będzie się obok mnie budziła, że nic nie stanie między nami.- to było takie słodkie.- Chcę żebyś była bezpieczna.
Nie umiałam mu odmówić, już za bardzo nalegał.
-Harry, no dobrze zamieszkamy razem.
Chłopak mnie przytulił i zaczęliśmy się całować.
Po godzinnej kąpieli, otuliliśmy się ręcznikami i poszliśmy się położyć. Oglądaliśmy jakiś daremny film, chyba był taki nudny, że u spał mi chłopaka. Z tego powodu, że on spał poszłam pomóc Marice w przygotowaniach do randki. Coś mi się wydaje, że zapowiada się powtórka z rozrywki (czt. Ja i Harry).
***
Harry się obudził po kilku godzinach. Marika się szykuje do randki z Antonem, a ja z moim chłopakiem co? Grzejemy dupę w salonie przed telewizorem.
-Tak dla odmiany może gdzieś byśmy wyszli?- spytałam.
-W taką pogodę? Jakoś mi się nie widzi.- powiedział
-Przestało padać, a choćby nawet to z cukru nie jesteśmy.- odparłam.
-Wolałbym coś innego.- zaśmiał się.
- O nie, nie, nie!! Była kąpiel, a co za dużo to niezdrowo.- oznajmiłam, pokazując mu język.
-No ej...
-Nie ej tylko idziemy. Zresztą jak nie chcesz to idę sama.
-No niech ci będzie.- uwielbiam takie rozmowy.
Poszliśmy na górę się ubrać. Olivia oczywiście dylemat ten co zawsze nie wiedziałam co mam wybrać, ale ma wspaniałego chłopaka, który jej pomógł. Harry wybrał mi to <Klik>.
Gdy byłam już gotowa wyszliśmy z domu i zaczęliśmy kierować się w stronę parku - tam gdzie się poznaliśmy.
-Kiedy się do mnie wprowadzisz?- zapytał.
-Marika wyjeżdża po jutrze, wtedy będę o tym myśleć.- oznajmiłam.
-Ale chyba nie chcesz się wycofać?
-Obiecałam? Obiecałam, słowa dotrzymam. Chyba, że ty...- nie dokończyłam.
-Nawet nie zaczynaj.- zatrzymaliśmy się.- Kocham Cię no.
-Ja ciebie też kocham, ale wiesz.- powiedziałam.
Tę o to cudowną chwilę przerwał mój telefon - dokładnie dzwoniła do mnie moja mama.
-Przepraszam, Harry.- niestety musiałam odebrać.- Słucham?
-Cześć, córuś.- wow nie ma to jak słyszeć głos matki po kilku tygodniach.- Co tam u ciebie?
-A jakoś leci, rozwijam się.- zachichotałam.- A u was?
-Pracujemy, więcej nas nie ma w domu niż jesteśmy.- powiedziała.- Pusto bez ciebie.
-Oj, mamo musicie się przyzwyczaić.- odparłam.
-Ciężko nam to przychodzi. Wszyscy o ciebie pytają. - boże mało brakowało i bym się popłakała.- Nie wybierasz się do Polski?
-Mamuś, jak bardzo bym chciała to nie wiem czy się uda, na razie nie mam nic zaplanowanego, ale chodzi o ten nieszczęsny bilet.- oznajmiłam.
-Wiem, wiem.
Bardzo bym chciała lecieć choć na kilka dni do Polski, ale najpierw muszę zacząć zarabiać - na razie nie mogę na coś takiego liczyć.
Nie rozmawiałam z moją mamą za długo gdyż nie chciałam jej naciągać na rachunek, minuta rozmowy kosztuje około czterech złotych.
-Stało się coś?- spytał Harry.
-Nic się nie stało. To moja mama po prostu za mną tęskni i chciałaby żeby przyjechała do Polski.- oznajmiłam.
-Co jej powiedziałaś?
-Na razie nie mogę, mam ograniczone środki na kącie.- powiedziałam.
-A jakbym...- ja już wiem co mu po głowie chodzi.
-Nie, Harry nie zgadzam się.
-Dlaczego?- zapytał.
-Zapomnij o tym.- odparłam.
-Najpierw powiedz mi dlaczego.- jak on nalega.
-Eh... bo za dużo tego. Mam z tobą zamieszkać, to wszystko co dla mnie zrobiłeś przez ten okres, nie mogę wiecznie na tobie polegać.
-Olivia no!- normalnie jak do osła.
-Nie i to jest moje ostatnie słowo w tej sprawie.
Chłopak już potem nie odzywał się w tej sprawie. Pospacerowaliśmy trochę po parku, a potem wróciliśmy do domu.
-Dalej będziesz się na mnie złościła?- zapytał.
-Nie umiem być na ciebie zła, ale nie zaczynaj więcej ze mną.- powiedziałam.
-Ale kochanie no!- cóż za upierdliwy człowiek.
-Harry!- wydarłam się.
-Oj nie złość się.- odparł i wciągnął mnie na siebie. Zaczęliśmy się całować. Chłopak trochę się rozpędził i chciał mnie rozebrać.
-Stop, stop, stop.
-Olivia proszę.
-Nie tym razem.- powiedziałam.
Ciężko było mi odmówić, ale niestety są pewne sprawy u kobiet, które mnie ograniczają.
Nie wiedzieliśmy co mamy robić więc po dłuższej namowie chłopaka zgodziłam się na spakowanie części moich rzeczy.
__________________
Czytasz = Komentarz xx
Marika zaczyna się pakować, a ja nie wiem gdzie mam się podziać. Z Harry'm plątamy się po domu, z kąta w kąt bo nie wiem co mam robić. Za oknem ulewa. Może jak przestanie padać pójdziemy się gdzieś przejść.
-Olivia!- wydarła się za mną Marika.
-Ile ona będzie się jeszcze tak darła?- spytał Harry.
-Nie wiem.- odparłam.
Weszłam do jej pokoju chaos coś co podchodzi pod armagedon.
-Co znów?- zapytałam od nie chcenia.
-Anton do mnie zadzwonił.- oznajmiła.
-I co?
-Umówił się ze mną?
-A co z Niall'em?
-To nie ma sensu. Nie byliśmy nawet razem.- nie będę tego komentować.
-Kiedy idziesz na tą randkę?
-O dwudziestej umówiliśmy się w parku.- powiedziała.
-To powodzenia. Dobra pakuj się, ja wracam do Hazzy.- odparłam.
Wróciłam do siebie, do Harry'ego.
-Co chciała?- spytał.
-Ma swoje problemy.- zaśmiałam się.
-Cała Marika. Kochanie skoro już tak pada to może się wykąpiemy razem?- zaproponował.
-Ty i te twoje fantazje.
-Idziemy czy nie?- ah... on se taki niecierpliwy.
-No idziemy, idziemy.
-I takiej odpowiedzi oczekiwałem.
Zamknęliśmy się w łazience na trzy spusty. Harry zabrał się za przygotowywanie wody, a ja w tym czasie się rozbierałam.
-Może Ci pomogę?- zaproponował.
-Kochanie, poradzę sobie mam swoje rączki.- zaśmiałam się i weszłam do wanny bo byłam już naga.
-Ja bym nie pogardził taką pomocą.- powiedział śmiejąc się. Chłopak podszedł do wanny a ja namiętnie się z nim całując pozbyłam się jego ubrań.
-Każda kąpiel powinna tak wyglądać.- oznajmił wchodząc do wanny.
Siedzieliśmy na przeciwko siebie, nasze nogi były splecione a w ręku mieliśmy kieliszki z czerwonym winem.
-Chcesz tutaj sama mieszkać?- a ten znów swoje.
-Tak, czemu nie?- zapytałam.
-Nie ma nikogo, masz tu pusto, byłabyś bez nikogo.- odparł.
-No trudno, zdarza się.- powiedział.- Będziesz do mnie przyjeżdżał.
-Olivia, nie daj się dużej na mawiać.- uwielbiam ten jego proszący ton.
-Ulży ci jak się zgodzę?- zapytałam całkiem poważnie.
-Tak, będę pewniejszy.- o co mu chodzi?
-Czego?
-Że następnego dnia będziesz ze mną, będzie się obok mnie budziła, że nic nie stanie między nami.- to było takie słodkie.- Chcę żebyś była bezpieczna.
Nie umiałam mu odmówić, już za bardzo nalegał.
-Harry, no dobrze zamieszkamy razem.
Chłopak mnie przytulił i zaczęliśmy się całować.
Po godzinnej kąpieli, otuliliśmy się ręcznikami i poszliśmy się położyć. Oglądaliśmy jakiś daremny film, chyba był taki nudny, że u spał mi chłopaka. Z tego powodu, że on spał poszłam pomóc Marice w przygotowaniach do randki. Coś mi się wydaje, że zapowiada się powtórka z rozrywki (czt. Ja i Harry).
***
Harry się obudził po kilku godzinach. Marika się szykuje do randki z Antonem, a ja z moim chłopakiem co? Grzejemy dupę w salonie przed telewizorem.
-Tak dla odmiany może gdzieś byśmy wyszli?- spytałam.
-W taką pogodę? Jakoś mi się nie widzi.- powiedział
-Przestało padać, a choćby nawet to z cukru nie jesteśmy.- odparłam.
-Wolałbym coś innego.- zaśmiał się.
- O nie, nie, nie!! Była kąpiel, a co za dużo to niezdrowo.- oznajmiłam, pokazując mu język.
-No ej...
-Nie ej tylko idziemy. Zresztą jak nie chcesz to idę sama.
-No niech ci będzie.- uwielbiam takie rozmowy.
Poszliśmy na górę się ubrać. Olivia oczywiście dylemat ten co zawsze nie wiedziałam co mam wybrać, ale ma wspaniałego chłopaka, który jej pomógł. Harry wybrał mi to <Klik>.
Gdy byłam już gotowa wyszliśmy z domu i zaczęliśmy kierować się w stronę parku - tam gdzie się poznaliśmy.
-Kiedy się do mnie wprowadzisz?- zapytał.
-Marika wyjeżdża po jutrze, wtedy będę o tym myśleć.- oznajmiłam.
-Ale chyba nie chcesz się wycofać?
-Obiecałam? Obiecałam, słowa dotrzymam. Chyba, że ty...- nie dokończyłam.
-Nawet nie zaczynaj.- zatrzymaliśmy się.- Kocham Cię no.
-Ja ciebie też kocham, ale wiesz.- powiedziałam.
Tę o to cudowną chwilę przerwał mój telefon - dokładnie dzwoniła do mnie moja mama.
-Przepraszam, Harry.- niestety musiałam odebrać.- Słucham?
-Cześć, córuś.- wow nie ma to jak słyszeć głos matki po kilku tygodniach.- Co tam u ciebie?
-A jakoś leci, rozwijam się.- zachichotałam.- A u was?
-Pracujemy, więcej nas nie ma w domu niż jesteśmy.- powiedziała.- Pusto bez ciebie.
-Oj, mamo musicie się przyzwyczaić.- odparłam.
-Ciężko nam to przychodzi. Wszyscy o ciebie pytają. - boże mało brakowało i bym się popłakała.- Nie wybierasz się do Polski?
-Mamuś, jak bardzo bym chciała to nie wiem czy się uda, na razie nie mam nic zaplanowanego, ale chodzi o ten nieszczęsny bilet.- oznajmiłam.
-Wiem, wiem.
Bardzo bym chciała lecieć choć na kilka dni do Polski, ale najpierw muszę zacząć zarabiać - na razie nie mogę na coś takiego liczyć.
Nie rozmawiałam z moją mamą za długo gdyż nie chciałam jej naciągać na rachunek, minuta rozmowy kosztuje około czterech złotych.
-Stało się coś?- spytał Harry.
-Nic się nie stało. To moja mama po prostu za mną tęskni i chciałaby żeby przyjechała do Polski.- oznajmiłam.
-Co jej powiedziałaś?
-Na razie nie mogę, mam ograniczone środki na kącie.- powiedziałam.
-A jakbym...- ja już wiem co mu po głowie chodzi.
-Nie, Harry nie zgadzam się.
-Dlaczego?- zapytał.
-Zapomnij o tym.- odparłam.
-Najpierw powiedz mi dlaczego.- jak on nalega.
-Eh... bo za dużo tego. Mam z tobą zamieszkać, to wszystko co dla mnie zrobiłeś przez ten okres, nie mogę wiecznie na tobie polegać.
-Olivia no!- normalnie jak do osła.
-Nie i to jest moje ostatnie słowo w tej sprawie.
Chłopak już potem nie odzywał się w tej sprawie. Pospacerowaliśmy trochę po parku, a potem wróciliśmy do domu.
-Dalej będziesz się na mnie złościła?- zapytał.
-Nie umiem być na ciebie zła, ale nie zaczynaj więcej ze mną.- powiedziałam.
-Ale kochanie no!- cóż za upierdliwy człowiek.
-Harry!- wydarłam się.
-Oj nie złość się.- odparł i wciągnął mnie na siebie. Zaczęliśmy się całować. Chłopak trochę się rozpędził i chciał mnie rozebrać.
-Stop, stop, stop.
-Olivia proszę.
-Nie tym razem.- powiedziałam.
Ciężko było mi odmówić, ale niestety są pewne sprawy u kobiet, które mnie ograniczają.
Nie wiedzieliśmy co mamy robić więc po dłuższej namowie chłopaka zgodziłam się na spakowanie części moich rzeczy.
__________________
Czytasz = Komentarz xx
niedziela, 22 grudnia 2013
#31.`Mogę być debilem, ale zakochanym w tobie po uszy.
Chłopaki wrócili po piętnastu minutach. Poszliśmy z Harry'm do mnie na górę żebym się przebrała. Wciągnęłam na siebie to <Klik>.
Po jakimś czasie usłyszałam dzwonek do drzwi, zeszliśmy z Harry'm na dół. Była to reszta naszej ekipy.
- Cześć.- przywitałam się.
-No heej.- odparli.
-Widzę, że był już szybki numerek.- zaśmiał się Louis.
-Ah... ty zabawny.- powiedziałam.
Poszła z Mariką po przekąski, a w tym samym czasie Harry włączył muzykę.
-Nadia, pomożesz?- spytałam.
-Jasne.
Dziewczyna wzięła ode mnie tacę z ciastem.
-Piwo, drink?- zapytała Marika.
-Piwo.- Niall i Harry.
-Piwo.- Zayn i Louis.
-Liam?- Marika.
-Drink.
-Dziewczyny?
-Obojętne.
Siedzieliśmy, rozmawialiśmy i głośno się śmialiśmy. Doszła do mnie również Kornelia więc była większa beka.
-Może byśmy poszaleli?- zaproponował Niall.
-Sex grupowy.- Louis, a Eleanor walnęła go w ramie.
-Dajcie se dzisiaj spokój. Bawmy się po prostu.- powiedziałam.- A w ogóle jeszcze parapetówki nie miałyśmy i też trzeba z klasą pożegnać Marikę.
Poleciałam wlecieć muzę na full i porwałam Hazzę. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Zostawiłam Harry'ego i poszłam otworzyć. Okazało się, że to David.
-Hej, co cię sprowadza?- spytałam.
-Chciałem z tobą porozmawiać.- odparł.
-To nieodpowiednia chwila.- powiedziałam.
-Daj mi pięć minut.- nalegał.
-Olivia długo jeszcze?!-zawołał Harry.
-Zaraz wracam.- wydarłam się.- Czego ty chcesz?
-No Olivia!- tym razem Zayn.
-Widzę, że na prawdę nie masz czasu, kiedy indziej ci powiem.- to było dziwne, był zdenerwowany i widać było, że to coś ważnego, ale jak nie to nie.
Wróciłam do swojej grupy, miałam zamiar dalej lepiej się bawić.
-Kto to był?- zapytał Harry.
-David.- odpowiedziała. Harry zrobi się zdenerwowany, a jego mina mnie przeraziła.- Co jest?
-Muszę ci coś powiedzieć.- oznajmił.
Pociągnęłam go na balkon. Na prawdę się przestraszyłam, Harry wyglądał na zdenerwowanego.
-Co chcesz mi powiedzieć?- spytałam.
-Co on od ciebie chciał?- pytaniem na pytanie, ambitnie.
-Chciał mi coś powiedzieć, ale nie wiem co bo mnie wołaliście.- opowiedziałam.
-Chyba wiem co...- co kuźwa?
-David zna Vanessę, myślisz dlaczego wtedy dostałem po twarzy od niego? Bo myślał, że jestem z tobą i zdradzam Vanessę.- jeszcze jakieś tajemnice.
-Miałeś zamiar mi to powiedzieć? Eh... dobra nie ważne. Co w końcu chcesz mi powiedzieć?
Harry spuścił głowę i wychylił głowę za barierkę. Byłam nerwowa i z całej tej nie pewności się popłakałam.
-Muszę ci w końcu powiedzieć, lepiej żebyś się ode mnie dowiedziała niż od niego...- to było dziwne.
-Nie rozumiem... znudziłam ci się?
-Olivia, proszę cię daj mi powiedzieć.
-No to słucham.- powiedziałam.
-Vanessa była moją narzeczoną.- myślałam, że się przesłyszałam.
-Słucham? Co ty do mnie mówisz?
-Oświadczyłem się jej dwa miesiące przed tym kiedy poznałem ciebie, wszystkie przygotowania do ślubu ruszyły piorunem, zostały rozesłane zaproszenia, zamówiona sala, kupione ciuchy. Miało być pięknie, ale wszystko miało odbyć się po cichu nikt nie mógł się dowiedzieć o ślubie.- miałam uczucie, że ktoś wbija mi nóż w plecy, a za razem miałam wyrzuty sumienia, że rozjebałam czyjeś przyszłe małżeństwo. Nie odezwałam się tylko pobiegłam do siebie do pokoju. Usiadłam na łóżku i myślałam o tym co on mi powiedział. Po chwili usłyszałam, że Harry do mnie przyszedł.
-Nie miałeś zamiaru mi powiedzieć prawda?- spytałam.
-Twoja reakcja była by taka sama.- odparł.
-Mogłeś od razu, nie niszczyłbym ci życia.- powiedziałam.- Nie pakowałabym się w związek, który zniszczył inny.
-Nie rozumiesz, że dzięki tobie uświadomiłem sobie co znaczy miłość i gdyby nie ty za kilka dni brałbym ślub i żył w małżeństwie jak za karę... poznając ciebie zdałem sobie sprawę, że nie mogę być z Vanessą, bo ona traktuje mnie jak zabawkę.- oznajmił.
-Powinieneś mi powiedzieć.
-Wiem, przepraszam.- powiedział.-Wybacz, proszę.
-Jesteś skończonym debilem, wiesz?- zaśmiałam się.
-Mogę być debilem, ale zakochanym w tobie po uszy.- po tych słowach zaczęliśmy się całować, a z dołu usłyszałam You&I.
-Te zakochańce, chodźcie lepiej bo...- Zayn nam wszedł, ale jak zobaczył nas całujących się przerwał w pół zdania.- Przepraszam.
-Harry chodź.- powiedziałam.
-No nie macie wyjścia, Niall już się przystawia do pizzy.- zaśmiał się brunet.
Zeszliśmy na dół. Oni zdążyli zjeść dwie pizze, na szczęście zostały dla nas jeszcze dwie.
-Co się stało?- spytała Marika.
-Nie ważne.- odparł Harry.
Usiedliśmy przy jednym stole i zaczęliśmy jeść. Zabawa była w najlepsze, było trochę łez i dużo śmiechu. Rozmawialiśmy, tańczyliśmy to było typowa domówka.
___________
Czytasz = Komentarz xx
czwartek, 28 listopada 2013
#30.`...ale nie da się przecież zatrzymać czasu...
27.08.2017, niedziela
Obudził mnie Harry, który zaczął całować mnie po szyi.
-Harry, ty napaleńcu.- powiedziałam zaspanym głosem.
-Jesteś pewna tego co mówisz?- spytał.
-Tak.- odparłam.
Chłopak zaczął mnie łaskotać.
-Dooobra, zmieniłam zdanie. - oznajmiłam.
-To się cieszę.- zaśmiał się.
Wstałam od niechcenia i poszła się umyć. Gdy byłam gotowa postanowiłam się ubrać. Miała dylemat, ale się w końcu zdecydowałam na to <Klik>.
-Możemy iść na dół?- spytał Harry.
-Tak.- chłopak podszedł do mnie i zaczął mnie całować, chłopak trochę się chyba rozpędził bo złapał za tyłek i chciał przenieść na łóżko.
-Kochanie już dobrze.- powiedziałam.
-No dobra.
Zeszliśmy na dół. Mama Harry'ego przygotowała dla nas wielkie śniadanie.
-O której wyjeżdżacie?- spytał ojczym Harry'ego.
-Po śniadaniu.- odparł Harry.- Mamy trochę do załatwienia.
Tak dobrze mi się tu było, ale niestety trzeba wracać do szarej rzeczywistości.
-Olivia, liczę, że jeszcze nas kiedyś odwiedzisz.- powiedziała mama Harry'ego.
-Oczywiście, z wielką chęcią.- odparła.
Gdy zjedliśmy poszliśmy się spakować, a potem z Harry'm znieśliśmy bagaże na dół.
-Miło było mi panią poznać.- oznajmiłam.
-Mi ciebie również. Cieszę się, że mój Harry ma taką wspaniałą dziewczynę.- przytuliłam ją i uroniłam kilka łez.
-Dziękuję.
Pożegnałam się jeszcze z ojczymem Harry'ego i Gemmą, a potem poszłam do samochodu. Harry rzecz jasna również się ze wszystkimi pożegnał. Po chwili wyjechaliśmy.
-Wszystko jest okej?- spytał Harry.
-Tak, zamyśliłam się trochę.- odparłam.
-Nad czym?
-Wszystko dzieję się tak szybko, niedawno byłeś z Vanessą teraz jesteś ze mną.- zamilkłam.
-Olivia, ty jesteś dla mnie najważniejsza, ty nie jesteś taka jak ona. Nie możesz się do niej porównywać.- powiedział.
-Nie lepiej z ty poczekać?
-Ale co ci zależy? Zresztą nie mogę cię do niczego zmusić.
-Chcę spróbować, ale się boje.- wreszcie to powiedziałam.
-Ja wiem, bo ja też się boję, ale kiedy nie jesteśmy razem mam wrażenie, że życie nie ma sensu i robię wszystko żeby być z tobą.- urocze.
-Wiem, też tak mam, ale na prawdę tego chcesz?- spytałam.
-Raz się żyje. Dopóki nie spróbujemy to nie dowiemy się czy to na prawdę to...- odparł.
Nie byłam tego pewna chciałam go uszczęśliwić, ale bałam się tego. Dalszą część naszej rozmowy przerwał mi mój telefon.
-Słucham?- powiedziałam.
-Hej.- Marika.
-Coś się stało?- spytałam.
-Taak.- oznajmiła dumnie.- Poznałam Antona Edwalda.
-Kogo?
-No tego z Melo, z 2013 roku.- to już wszystko wiem.
-Gratulacje.
-Jest jeszcze coś...- to już mnie przeraziło.
-Słucham.
-Dostałam się na studia w Szwecji, prawdopodobnie wyjadę tam.- co?!
-Jak to?
-Do domu w Polsce przyszedł list z uniwersytetu na który chciałam się dostać. Chcą mnie tam przyjąć.-wiedziałam, że tak będzie.
-Porozmawiamy jak wrócę.- oznajmiłam.
-Okej.
-Pa.
Zabić to za mało- no, ale to jej życie, nic robi z nim co chcę, nie zabronię jej wyjechać.
-Kto to był??- zapytał Harry.
-Marika.- odparłam przewracając oczami.
-Coś się stało?
-Tak. Przeprowadza się do Szwecji.
***
Dojechaliśmy na miejsce poprosiłam Harry'ego żebyśmy pojechali do mnie. W domu była Marika z Niall'em.
-Wiesz, że mamy do pogadania?- powiedziałam/
-Mam wyjść?- Niall.
-Tak, Harry zostaje a ty masz wyjść.
Blondyn wstał i chciał wyjść.
-Niall idioto siadaj.!!- wrzasnęłam.
-Słucham?- Marika.
-Ja się pytam co z tobą ?- oznajmiłam.
-Z początkiem września przenoszę się do Sztokholmu.
-Wiem, zdążyłam się domyśleć...
-Chciałam ci coś zaproponować.- oznajmiła.
-Pamiętasz ile planowałyśmy żeby zamieszkać razem?- zapytała.
-I co?
-Może tam byś my sobie ułożyły życie?- chyba ją nieźle popieściło.
-Marika, zawsze miałyśmy dwa światy, ja byłam w świecie One Direction, a ty w świecie Demi, Danny'ego, Antona i Justin'a. Wolałaś Szwecję, ja zawsze marzyłam o Angli, tak zostało do dzisiaj... tu jest moje miejsce tu obok Harry'ego.- aż mi łzy poleciały.- Widocznie twoje miejsce czeka na ciebie w Szwecji, tak już zostanie do końca życia.
Harry mocno mnie przytulił i pocałował w czoło. Mówiąc o tych dwóch światach uświadomiłam sobie coś.
-Harry chodź ze mną na górę.- powiedziałam Harry'emu na ucho.
Wstaliśmy i poszliśmy do mnie.
-Co chcesz mi powiedzieć?- spytał.
-Jeżeli bardzo ci zależy na tym żebyśmy zamieszkali razem to nic nam na drodze nie stoi.
-Na prawdę?- nie uwierzył.
-Tak.
-Czyli się do mnie wprowadzisz.
-Tak.
-Kiedy?
-Gdy Marika się wyprowadzi.- oznajmiłam.
-Jedziesz dzisiaj do mnie na noc?- zapytał.
-Jasne, chodź na dół pożegnamy się i będziemy się zbierać.
Wróciliśmy na dół.
-My jedziemy.- oznajmiłam.
-Nigdzie was nie puszczam.- odparła Marika.
-Słucham?- powiedziałam.
-Nadia, Liam, Zayn, Perrie, Louis i Eleanor mają przyjechać do nas.
-Więc nie macie wyboru.- dodał Niall.
-Co ty na to Harry?- spytałam.
-Jezu, jedna noc was nie zbawi.- od tego momentu Maria to Harry.
-Mam tu jakieś zadnie?- Harry.- Od kilku minut próbuję wam powiedzieć, że wasz rozmowa jest bez sensu bo zostajemy.
Zaczęłam się śmiać.
-Jeszcze się nie przyzwyczaiłeś?- zapytał Niall.
-Ciii... nie gadaj tyle tylko chodź ze mną na dół do samochodu.- odparł Harry.
Zostawili nas same. Teraz czekała nas ciężka rozmowa. Wszystko idzie według mnie stanowczo za szybko, ale nie da się przecież zatrzymać czasu...
________________
Czytasz = Komentarz xx
-Harry, ty napaleńcu.- powiedziałam zaspanym głosem.
-Jesteś pewna tego co mówisz?- spytał.
-Tak.- odparłam.
Chłopak zaczął mnie łaskotać.
-Dooobra, zmieniłam zdanie. - oznajmiłam.
-To się cieszę.- zaśmiał się.
Wstałam od niechcenia i poszła się umyć. Gdy byłam gotowa postanowiłam się ubrać. Miała dylemat, ale się w końcu zdecydowałam na to <Klik>.
-Możemy iść na dół?- spytał Harry.
-Tak.- chłopak podszedł do mnie i zaczął mnie całować, chłopak trochę się chyba rozpędził bo złapał za tyłek i chciał przenieść na łóżko.
-Kochanie już dobrze.- powiedziałam.
-No dobra.
Zeszliśmy na dół. Mama Harry'ego przygotowała dla nas wielkie śniadanie.
-O której wyjeżdżacie?- spytał ojczym Harry'ego.
-Po śniadaniu.- odparł Harry.- Mamy trochę do załatwienia.
Tak dobrze mi się tu było, ale niestety trzeba wracać do szarej rzeczywistości.
-Olivia, liczę, że jeszcze nas kiedyś odwiedzisz.- powiedziała mama Harry'ego.
-Oczywiście, z wielką chęcią.- odparła.
Gdy zjedliśmy poszliśmy się spakować, a potem z Harry'm znieśliśmy bagaże na dół.
-Miło było mi panią poznać.- oznajmiłam.
-Mi ciebie również. Cieszę się, że mój Harry ma taką wspaniałą dziewczynę.- przytuliłam ją i uroniłam kilka łez.
-Dziękuję.
Pożegnałam się jeszcze z ojczymem Harry'ego i Gemmą, a potem poszłam do samochodu. Harry rzecz jasna również się ze wszystkimi pożegnał. Po chwili wyjechaliśmy.
-Wszystko jest okej?- spytał Harry.
-Tak, zamyśliłam się trochę.- odparłam.
-Nad czym?
-Wszystko dzieję się tak szybko, niedawno byłeś z Vanessą teraz jesteś ze mną.- zamilkłam.
-Olivia, ty jesteś dla mnie najważniejsza, ty nie jesteś taka jak ona. Nie możesz się do niej porównywać.- powiedział.
-Nie lepiej z ty poczekać?
-Ale co ci zależy? Zresztą nie mogę cię do niczego zmusić.
-Chcę spróbować, ale się boje.- wreszcie to powiedziałam.
-Ja wiem, bo ja też się boję, ale kiedy nie jesteśmy razem mam wrażenie, że życie nie ma sensu i robię wszystko żeby być z tobą.- urocze.
-Wiem, też tak mam, ale na prawdę tego chcesz?- spytałam.
-Raz się żyje. Dopóki nie spróbujemy to nie dowiemy się czy to na prawdę to...- odparł.
Nie byłam tego pewna chciałam go uszczęśliwić, ale bałam się tego. Dalszą część naszej rozmowy przerwał mi mój telefon.
-Słucham?- powiedziałam.
-Hej.- Marika.
-Coś się stało?- spytałam.
-Taak.- oznajmiła dumnie.- Poznałam Antona Edwalda.
-Kogo?
-No tego z Melo, z 2013 roku.- to już wszystko wiem.
-Gratulacje.
-Jest jeszcze coś...- to już mnie przeraziło.
-Słucham.
-Dostałam się na studia w Szwecji, prawdopodobnie wyjadę tam.- co?!
-Jak to?
-Do domu w Polsce przyszedł list z uniwersytetu na który chciałam się dostać. Chcą mnie tam przyjąć.-wiedziałam, że tak będzie.
-Porozmawiamy jak wrócę.- oznajmiłam.
-Okej.
-Pa.
Zabić to za mało- no, ale to jej życie, nic robi z nim co chcę, nie zabronię jej wyjechać.
-Kto to był??- zapytał Harry.
-Marika.- odparłam przewracając oczami.
-Coś się stało?
-Tak. Przeprowadza się do Szwecji.
***
Dojechaliśmy na miejsce poprosiłam Harry'ego żebyśmy pojechali do mnie. W domu była Marika z Niall'em.
-Wiesz, że mamy do pogadania?- powiedziałam/
-Mam wyjść?- Niall.
-Tak, Harry zostaje a ty masz wyjść.
Blondyn wstał i chciał wyjść.
-Niall idioto siadaj.!!- wrzasnęłam.
-Słucham?- Marika.
-Ja się pytam co z tobą ?- oznajmiłam.
-Z początkiem września przenoszę się do Sztokholmu.
-Wiem, zdążyłam się domyśleć...
-Chciałam ci coś zaproponować.- oznajmiła.
-Pamiętasz ile planowałyśmy żeby zamieszkać razem?- zapytała.
-I co?
-Może tam byś my sobie ułożyły życie?- chyba ją nieźle popieściło.
-Marika, zawsze miałyśmy dwa światy, ja byłam w świecie One Direction, a ty w świecie Demi, Danny'ego, Antona i Justin'a. Wolałaś Szwecję, ja zawsze marzyłam o Angli, tak zostało do dzisiaj... tu jest moje miejsce tu obok Harry'ego.- aż mi łzy poleciały.- Widocznie twoje miejsce czeka na ciebie w Szwecji, tak już zostanie do końca życia.
Harry mocno mnie przytulił i pocałował w czoło. Mówiąc o tych dwóch światach uświadomiłam sobie coś.
-Harry chodź ze mną na górę.- powiedziałam Harry'emu na ucho.
Wstaliśmy i poszliśmy do mnie.
-Co chcesz mi powiedzieć?- spytał.
-Jeżeli bardzo ci zależy na tym żebyśmy zamieszkali razem to nic nam na drodze nie stoi.
-Na prawdę?- nie uwierzył.
-Tak.
-Czyli się do mnie wprowadzisz.
-Tak.
-Kiedy?
-Gdy Marika się wyprowadzi.- oznajmiłam.
-Jedziesz dzisiaj do mnie na noc?- zapytał.
-Jasne, chodź na dół pożegnamy się i będziemy się zbierać.
Wróciliśmy na dół.
-My jedziemy.- oznajmiłam.
-Nigdzie was nie puszczam.- odparła Marika.
-Słucham?- powiedziałam.
-Nadia, Liam, Zayn, Perrie, Louis i Eleanor mają przyjechać do nas.
-Więc nie macie wyboru.- dodał Niall.
-Co ty na to Harry?- spytałam.
-Jezu, jedna noc was nie zbawi.- od tego momentu Maria to Harry.
-Mam tu jakieś zadnie?- Harry.- Od kilku minut próbuję wam powiedzieć, że wasz rozmowa jest bez sensu bo zostajemy.
Zaczęłam się śmiać.
-Jeszcze się nie przyzwyczaiłeś?- zapytał Niall.
-Ciii... nie gadaj tyle tylko chodź ze mną na dół do samochodu.- odparł Harry.
Zostawili nas same. Teraz czekała nas ciężka rozmowa. Wszystko idzie według mnie stanowczo za szybko, ale nie da się przecież zatrzymać czasu...
________________
Czytasz = Komentarz xx
sobota, 16 listopada 2013
#29.`...miałam wrażenie, że to nie ja stoję po drugiej stronie a ktoś inny.
26.05.2017r, Sobota
Obudziły mnie ciepłe promienie słońca wpadające przez szparę nie dosuniętej rolety. Harry jeszcze spał wtulony do mnie. Próbowałam się wyślizgnąć, ale chłopak się obudził.
-Dawno wstałaś?- awww...ten jego poranny zachrypnięty głos *.*
-Przed chwilą.- powiedziałam.
-Gdzie się wybierasz?- spytał.
-Do łazienki, nie bój się nigdzie cię nie zostawię.- odparłam.
-Wolę być pewniejszy. Mogę iść z tobą?
-Głupio się pytasz?
Wstaliśmy i poszliśmy razem do łazienki. Do ubrania wybrałam sobie to <Kilk>. Harry wziął szybki prysznic. Jego chodzenie przy mnie nago satysfakcjonowało mnie, nie wiem dlaczego po prostu czuję się tą satysfakcję. Myłam zęby kiedy Harry wyszedł spod prysznica, wytarł się i podszedł do mnie. Patrząc na nas w lustrzę miałam wrażenie, że to nie ja stoję po drugiej stronie a ktoś inny.
-Olivia... chcę.- nie musiał kończyć wiedziałam o co mu chodzi.
-Wiem, ja też, ale przyjechałeś do swojej mamy żeby z nią spędzić czas, zobaczysz jeszcze będziemy mieć okazję.
-Ale może...
-Harry, ubierz się i pójdziemy na dół.
Jak powiedziałam tak zrobiliśmy. Mama Harry'ego przygotowała nam śniadanie.
-Dzień dobry.- powiedziałam.
-Dzień dobry. Jak się spało?- spytała mama Harry'ego.
-Dobrze.- odparłam.
-My będziemy musieli wyjść na kilka godzin coś załatwić, mam nadzieję, że sobie poradzicie.- oznajmił ojczym Harry'ego.
-Mamo, teraz jutro będziemy wracać chcieliśmy trochę czasu z wami spędzić a wy wychodzicie.- bożeee, jak miło słuchać jak Harry tak mówi do mamy. Ann... powiedz mi jak spłodzić takie dziecko.
-Wiem synku, na prawdę musimy to załatwić.
-Mamoo.- uwielbiam ten jego błagający ton.
-Będzie jeszcze okazja. My idziemy.
-O której chociaż będziecie?- zapytał.
-Harry, ja wiem czego chcesz za dobrze cię znam.. Zostawiam wam dom na trzy godziny.- odparła.
-Mamo o czym ty mówisz?
-Jesteś moim synem i wiem kiedy zaczynasz kombinować.- zaśmiała się.
-Ale ja nic nie zrobiłem...- i ten piękny bulwers.
-Tak kochenie...
-Mamooo!!!
-Do zobaczenia.- pożegnała się.
-Paaa...- powiedziałam.
Harry stanął z bezradną miną przed drzwiami i stał tak przez dobrze pół minuty.
-Czy ja jestem taki przewidywalny'?- zapytał.
-To jest twoja mama ona cię raczej zna.- zaśmiałam się.
***
Po śniadaniu poszliśmy się przejść po okolicy. Harry najpierw zaprowadził mnie za wielką łąkę za domem. Potem poszliśmy do małego lasku.
-Widzisz tamto miejsce?- zapytał pokazując na drzewo.
-Tak.
-Tam pierwszy raz się całowałem.- oznajmił.
Wzięłam go za rękę i podeszliśmy do tego miejsca, oparłam się o drzewo i obiełam jego twarz.
-Ja wiem co to jest za miejsce, pamiętam je z This Is Us i odkąd je zobaczyłam marzyłam żeby być kolejną osobą, którą tutaj pocałujesz.- oznajmiłam.
-Marzenia się spełniają.- powiedział i zaczęliśmy się całować.
Gdy skończyliśmy poszliśmy jeszcze sobie pochodzić. Holmes Chapel to piękne miasteczko. Harry pokazał mi najpiękniejsze miejsca. Na sam koniec wróciliśmy na pole i poszliśmy pod płaczącą wierzbą. Harry położył się, ja obok niego mając głowę na jego klatce piersiowej.
-Może jak wrócimy do domu to się pobawimy.- powiedziałam.
Chłopak spojrzał na zegarek.
-Podoba mi się twoja propozycja, ale musimy już iść jak coś chcesz zdziałać.- odparł chłopak.
Po powrocie do domu tak jakby temat mojej propozycji ucichł, położyłam się w ogrodzie i miałam zamiar wysłać kilka mailów, przy okazji sobie po powtarzać w końcu wysłałam podanie na studia.
-I co teraz?- spytał Harry.- Jesteśmy od kilku minut w domu a ty romansujesz z laptopem.
-No mieliśmy coś robić, ale ty gdzieś zniknąłeś.- oznajmiłam.
Chłopak wziął mnie na ręce i wszedł ze mną na górę do swojego pokoju. Postawił mnie na równe nogi. Stanęliśmy na przeciwko siebie i zaczęliśmy się całować. Harry przycisnął mnie do ściany i zaczął całować po karku. "Popchnęłam" chłopaka na łóżko - trochę mnie fantazja poniosła - położył się wygodnie, a ja mu dobrałam się do spodni, które wylądowały na podłodze. Szatyn podsunął mnie pod siebie i pozbył się moich szortów. Rozłożyłam nogi, a Harry zaczął całować moje uda i wyżej wtedy również ściągnął moje majtki. Usiedliśmy na przeciwko Harry'ego i zaczęłam się z nim całować, a potem ściągnęłam mu t-shirt. Znowu położyłam się na łóżku i pociągnęłam za sobą Harry'ego znowu się zaczęliśmy się całować. Chłopak delikatnie zaczął przegryzać moje wargi. Po chwili ściągnął moją bluzkę, a potem biustonosz i zaczął mnie całować po ciele . Harry kierował się w stronę okolic bikini.
-Harry a jak ktoś?- zapytałam.
-Mamy jeszcze pół godziny.- odparł.
Zamieniliśmy się miejscami i teraz ja leżałam na chłopaku. Całowałam jego ciało dojeżdżając do wcięć u dołu brzucha. Ściągnęłam mu bokserki i wstałam po gumkę, następnie wróciłam do łóżka i założyłam ją mu. Już potem poszło z górki. Chłopak był górą i włożył swojego "przystojniaka". Bolało, aż wydałam z siebie głuchy jęk. Dla mnie to było coś niesamowitego, ból połączony z przyjemnością - to jest nie wiem jak to opisać. Harry zaparł się o barierkę łóżka i nabrał tempa. Po jakimś czasie zmieniliśmy pozę.
Na sam koniec szatyn wziął mnie za biodra, ściągnął siebie i położył mnie na łóżku i zaproponował znowu 69. Po wszystkim położyłam się obok chłopaka.
-Co teraz?- spytałam.
-Kocham Cię.- odparłam.
-Ja ciebie też.
-Zamieszkaj ze mną.- powiedział.
-Mówiłam ci coś na ten temat.
-To Pocałuj mnie chociaż i chodźmy się ubrać bo moja mama wróciła przed chwilą.- odparł.
Zrobiłam tak jak chciał i po wszystkim zeszliśmy na dół gdzie była mama Harry'ego i przygotowywała nam obiad. Pojawiła się również Gemma - siostra Harry'ego. Chciałabym mieć taką rodzinę jak Harry wszyscy są dla siebie cacy mili, a Ann wygrała życie mając takie dzieci.
***
Po obiedzie usiedliśmy wszyscy w ogrodzie i rozmawialiśmy wszyscy albo każdy sam sobie.
-Czemu nie chcesz ze mną zamieszkać?- spytał mnie Harry.
-Według mnie to za szybko, a co będzie jak...- nie dokończyłam.
-Nic takiego nie będzie. Olivia ja ciebie kocham. Czemu nawet nie chcesz spróbować?
-Bo się boję.- powiedziałam.
-Czego?
-Wszystkich oskarżeń, że to wszystko się zepsuje.- oznajmiłam.- Ty się nie boisz?
-Nie mam czego się bać.
-Tak mi ufasz?
-Przecież gdyby coś by poszło nie tak, jakby ci się nie spodobało moglibyśmy wrócić do normalności, ale jeżeli nie chcesz to nic nie mam do powiedzenia.
-To nie o to chodzi?- spytał.
-To co się dzieję?
-Harry to nie jest takie proste.- oznajmiłam.
-Spróbuj chociaż. Będziemy żyć na dwa domy?
-Z Vanessą potrafiłeś...
-To nie to samo, dziewczyno zależy mi na tobie.
-Poczekaj miesiąc może mniej i wrócimy do tego tematu.
Siedzieliśmy tak przez resztę dnia.
Wieczorem usiedliśmy przy stole, przy grillu i znowu rozmawialiśmy. Było miło, nie pamiętam kiedy ostatnio siedziałam w tak miłej atmosferze...
________________
Czytasz = Komentarz xx
Obudziły mnie ciepłe promienie słońca wpadające przez szparę nie dosuniętej rolety. Harry jeszcze spał wtulony do mnie. Próbowałam się wyślizgnąć, ale chłopak się obudził.
-Dawno wstałaś?- awww...ten jego poranny zachrypnięty głos *.*
-Przed chwilą.- powiedziałam.
-Gdzie się wybierasz?- spytał.
-Do łazienki, nie bój się nigdzie cię nie zostawię.- odparłam.
-Wolę być pewniejszy. Mogę iść z tobą?
-Głupio się pytasz?
Wstaliśmy i poszliśmy razem do łazienki. Do ubrania wybrałam sobie to <Kilk>. Harry wziął szybki prysznic. Jego chodzenie przy mnie nago satysfakcjonowało mnie, nie wiem dlaczego po prostu czuję się tą satysfakcję. Myłam zęby kiedy Harry wyszedł spod prysznica, wytarł się i podszedł do mnie. Patrząc na nas w lustrzę miałam wrażenie, że to nie ja stoję po drugiej stronie a ktoś inny.
-Olivia... chcę.- nie musiał kończyć wiedziałam o co mu chodzi.
-Wiem, ja też, ale przyjechałeś do swojej mamy żeby z nią spędzić czas, zobaczysz jeszcze będziemy mieć okazję.
-Ale może...
-Harry, ubierz się i pójdziemy na dół.
Jak powiedziałam tak zrobiliśmy. Mama Harry'ego przygotowała nam śniadanie.
-Dzień dobry.- powiedziałam.
-Dzień dobry. Jak się spało?- spytała mama Harry'ego.
-Dobrze.- odparłam.
-My będziemy musieli wyjść na kilka godzin coś załatwić, mam nadzieję, że sobie poradzicie.- oznajmił ojczym Harry'ego.
-Mamo, teraz jutro będziemy wracać chcieliśmy trochę czasu z wami spędzić a wy wychodzicie.- bożeee, jak miło słuchać jak Harry tak mówi do mamy. Ann... powiedz mi jak spłodzić takie dziecko.
-Wiem synku, na prawdę musimy to załatwić.
-Mamoo.- uwielbiam ten jego błagający ton.
-Będzie jeszcze okazja. My idziemy.
-O której chociaż będziecie?- zapytał.
-Harry, ja wiem czego chcesz za dobrze cię znam.. Zostawiam wam dom na trzy godziny.- odparła.
-Mamo o czym ty mówisz?
-Jesteś moim synem i wiem kiedy zaczynasz kombinować.- zaśmiała się.
-Ale ja nic nie zrobiłem...- i ten piękny bulwers.
-Tak kochenie...
-Mamooo!!!
-Do zobaczenia.- pożegnała się.
-Paaa...- powiedziałam.
Harry stanął z bezradną miną przed drzwiami i stał tak przez dobrze pół minuty.
-Czy ja jestem taki przewidywalny'?- zapytał.
-To jest twoja mama ona cię raczej zna.- zaśmiałam się.
***
Po śniadaniu poszliśmy się przejść po okolicy. Harry najpierw zaprowadził mnie za wielką łąkę za domem. Potem poszliśmy do małego lasku.
-Widzisz tamto miejsce?- zapytał pokazując na drzewo.
-Tak.
-Tam pierwszy raz się całowałem.- oznajmił.
Wzięłam go za rękę i podeszliśmy do tego miejsca, oparłam się o drzewo i obiełam jego twarz.
-Ja wiem co to jest za miejsce, pamiętam je z This Is Us i odkąd je zobaczyłam marzyłam żeby być kolejną osobą, którą tutaj pocałujesz.- oznajmiłam.
-Marzenia się spełniają.- powiedział i zaczęliśmy się całować.
Gdy skończyliśmy poszliśmy jeszcze sobie pochodzić. Holmes Chapel to piękne miasteczko. Harry pokazał mi najpiękniejsze miejsca. Na sam koniec wróciliśmy na pole i poszliśmy pod płaczącą wierzbą. Harry położył się, ja obok niego mając głowę na jego klatce piersiowej.
-Może jak wrócimy do domu to się pobawimy.- powiedziałam.
Chłopak spojrzał na zegarek.
-Podoba mi się twoja propozycja, ale musimy już iść jak coś chcesz zdziałać.- odparł chłopak.
Po powrocie do domu tak jakby temat mojej propozycji ucichł, położyłam się w ogrodzie i miałam zamiar wysłać kilka mailów, przy okazji sobie po powtarzać w końcu wysłałam podanie na studia.
-I co teraz?- spytał Harry.- Jesteśmy od kilku minut w domu a ty romansujesz z laptopem.
-No mieliśmy coś robić, ale ty gdzieś zniknąłeś.- oznajmiłam.
Chłopak wziął mnie na ręce i wszedł ze mną na górę do swojego pokoju. Postawił mnie na równe nogi. Stanęliśmy na przeciwko siebie i zaczęliśmy się całować. Harry przycisnął mnie do ściany i zaczął całować po karku. "Popchnęłam" chłopaka na łóżko - trochę mnie fantazja poniosła - położył się wygodnie, a ja mu dobrałam się do spodni, które wylądowały na podłodze. Szatyn podsunął mnie pod siebie i pozbył się moich szortów. Rozłożyłam nogi, a Harry zaczął całować moje uda i wyżej wtedy również ściągnął moje majtki. Usiedliśmy na przeciwko Harry'ego i zaczęłam się z nim całować, a potem ściągnęłam mu t-shirt. Znowu położyłam się na łóżku i pociągnęłam za sobą Harry'ego znowu się zaczęliśmy się całować. Chłopak delikatnie zaczął przegryzać moje wargi. Po chwili ściągnął moją bluzkę, a potem biustonosz i zaczął mnie całować po ciele . Harry kierował się w stronę okolic bikini.
-Harry a jak ktoś?- zapytałam.
-Mamy jeszcze pół godziny.- odparł.
Zamieniliśmy się miejscami i teraz ja leżałam na chłopaku. Całowałam jego ciało dojeżdżając do wcięć u dołu brzucha. Ściągnęłam mu bokserki i wstałam po gumkę, następnie wróciłam do łóżka i założyłam ją mu. Już potem poszło z górki. Chłopak był górą i włożył swojego "przystojniaka". Bolało, aż wydałam z siebie głuchy jęk. Dla mnie to było coś niesamowitego, ból połączony z przyjemnością - to jest nie wiem jak to opisać. Harry zaparł się o barierkę łóżka i nabrał tempa. Po jakimś czasie zmieniliśmy pozę.
Na sam koniec szatyn wziął mnie za biodra, ściągnął siebie i położył mnie na łóżku i zaproponował znowu 69. Po wszystkim położyłam się obok chłopaka.
-Co teraz?- spytałam.
-Kocham Cię.- odparłam.
-Ja ciebie też.
-Zamieszkaj ze mną.- powiedział.
-Mówiłam ci coś na ten temat.
-To Pocałuj mnie chociaż i chodźmy się ubrać bo moja mama wróciła przed chwilą.- odparł.
Zrobiłam tak jak chciał i po wszystkim zeszliśmy na dół gdzie była mama Harry'ego i przygotowywała nam obiad. Pojawiła się również Gemma - siostra Harry'ego. Chciałabym mieć taką rodzinę jak Harry wszyscy są dla siebie cacy mili, a Ann wygrała życie mając takie dzieci.
***
Po obiedzie usiedliśmy wszyscy w ogrodzie i rozmawialiśmy wszyscy albo każdy sam sobie.
-Czemu nie chcesz ze mną zamieszkać?- spytał mnie Harry.
-Według mnie to za szybko, a co będzie jak...- nie dokończyłam.
-Nic takiego nie będzie. Olivia ja ciebie kocham. Czemu nawet nie chcesz spróbować?
-Bo się boję.- powiedziałam.
-Czego?
-Wszystkich oskarżeń, że to wszystko się zepsuje.- oznajmiłam.- Ty się nie boisz?
-Nie mam czego się bać.
-Tak mi ufasz?
-Przecież gdyby coś by poszło nie tak, jakby ci się nie spodobało moglibyśmy wrócić do normalności, ale jeżeli nie chcesz to nic nie mam do powiedzenia.
-To nie o to chodzi?- spytał.
-To co się dzieję?
-Harry to nie jest takie proste.- oznajmiłam.
-Spróbuj chociaż. Będziemy żyć na dwa domy?
-Z Vanessą potrafiłeś...
-To nie to samo, dziewczyno zależy mi na tobie.
-Poczekaj miesiąc może mniej i wrócimy do tego tematu.
Siedzieliśmy tak przez resztę dnia.
Wieczorem usiedliśmy przy stole, przy grillu i znowu rozmawialiśmy. Było miło, nie pamiętam kiedy ostatnio siedziałam w tak miłej atmosferze...
________________
Czytasz = Komentarz xx
sobota, 9 listopada 2013
#28.`Jesteś najlepszą rzeczą jaka mnie w życiu spotkała
Obudziłam się gdzieś przed dziewiątą - Harry jeszcze spał więc go nie budziłam. Poszłam się umyć i przebrała, się w <Klik>. Gdy byłam już gotowa zeszłam na dół i zabrałam się za śniadanie. Po jakimś czasie przyszedł zaspany Harry.
- Dzień dobry.- powiedział.
-Cześć, kochanie.- odparłam i go pocałowałam.
-Dawno wstałaś?- spytał.
-No jakąś godzinę temu.
-Dlaczego mnie nie obudziłaś?
-Bo wiem, że lubisz długo spać.
-A czego ty o mnie nie wiesz?
-No nie wiem, raczej wszystko wiem.
Harry się ubrał, a gdy wrócił poszliśmy do salonu i sobie rozmawialiśmy - praktycznie tylko o naszej przyszłości, jak sobie dalej wyobrażamy nasze wspólne życie.
-Nie chciałabyś tu zostać na stałe?- zapytał Harry.
-Słucham?
-To jest szalone, ale chciałbym z tobą zamieszkać, zawsze chciałbym mieć ciebie przy sobie.- powiedział, to było miłe.
-Ja też chcę, ale Harry jesteśmy od niedawna razem. Mogę przychodzić, spać u ciebie, ale co do mieszkania razem... nie to za wcześnie, może kiedyś, ale nie teraz.
-No, ale...
-Harry nie mogę nadużywać twojej gościnności. Ile byłeś z Vanessą?Jakoś z tobą nie mieszkała...
-Ale to nie to samo, jesteś inna niż ona, ciebie kocham i czuję coś wyjątkowego. Proszę Cię przemyśl to chociaż.
-No dobrze przemyślę.- oznajmiłam.
Chłopak mocno mnie złapał i wstał, mocno się ze mną zakręcając.
-Haaaarry...puść mnie!!- wydarłam się.
-Najpierw mnie pocałuj.
Pocałowałam go, a on odstawił mnie na ziemie, w tym samym czasie zadzwonił dzwonek do drzwi - Harry poszedł otworzyć. Usłyszałam głos Vanessy, już myślałam, że sobie odpuści. Nagle ona pojawiła się w domu, a ja wyszłam z pokoju do holu.
-Widzę, że cieszycie się sobą.- powiedziała. Zabrzmiało to nie jak ze złości tylko inaczej.
-Po co tu przyszłaś?!- zapytał Harry.
-Chcę z tobą porozmawiać.- odparła.
-To ja was zostawię samych.- powiedziałam.
-Olivia, ciebie też to tyczy możesz zostać.- skąd ona wie jak mam na imię.
-Nie dzięki, nie skorzystam, nie mam ochoty na ciebie patrzeć.- tak... ja szczera do bólu.- Jestem tylko dziewczyną Harry'ego i nie mieszam się w jego sprawy z jego byłymi.
Trochę się bałam ich zostawiać samych, ale z drugiej strony nie miałam ochoty patrzeć ja jej ociekający sztucznością ryj.
***
Rozmawiali chyba z półtorej godziny. Gdy dziewczyna wyszła z domu Harry do mnie przyszedł.
-I co?- spytałam.
-Chciała do mnie wrócić, powiedziała, ze się zmieni i nie będzie robiła tego co robiła. Siedziała i płakała. Żałuje tego co zrobiła i chcę drugiej szansy.- zajebiście, to znaczy, że to koniec.
Podniosłam się z kanapy i podeszłam ze łzami w oczach do okna. Harry to zauważył i podszedł do mnie.
-Olivia, nie myśl sobie, że ja teraz do niej wrócę. Ja kocham tylko ciebie i nikt tego nie zmieni. Ona tego chcę, bo jej kasa na koncie schodzi coraz niżej i bark jej sponsorów.
Odwróciłam się do niego i mocno go przytuliłam.
-Jesteś najlepszą rzeczą jaka mnie w życiu spotkała.- oznajmiłam.
-Ty też....-szaleje za nim.- Olivia... pojedziesz ze mną do Holmes Champel?
-Jasne, że pojadę.- powiedziałam.
-To ja idę zadzwonić do mojej mamy.
Tego wieczoru miałam poznać mamę Harry'ego? Kobietę, która powinna być przykładem dla wielu matek. Dla mnie jest wielka, urodziła i wychowała kogoś takiego wspaniałego jak Harry.
***
Pojechaliśmy z Harry'm do mnie do mieszkania - było cicho, aż za cicho, Marika pewnie poszła do pracy albo gdzieś się dotlenić. Skoro jej nie było to do niej zadzwoniłam i powiedziałam, że ma wolną chatę na kilka dni. Na spokojnie się spakowałam i gdzieś o koło dziewiątej wieczorem wyjechaliśmy z Londynu.
W czasie drogi znowu rozmawialiśmy, ale długo się nie da po jakimś czasie zasnęłam.
Obudził mnie Harry dopiero wtedy kiedy byliśmy na miejscu. Strasznie się zdenerwowałam przed tym spotkaniem.
Na przywitanie wyszła nam mama Harry'ego z ojczymem.
-Na reszcie już myślałam, że nie przyjedziecie.- powiedziała kobieta. Uśmiech jaki wywołała ona na buzi Harry'ego był niesamowity, nie widziałam jeszcze takiego uśmiechu na jego twarzy.
-Mamo, to jest Olivia.
-Miło mi.- powiedziałam.
-Mi też.
Następnie przywitałam się z ojczymem Harry'ego, a potem poszłam z mamą Harry'ego do domu, mój chłopak jeszcze musiał przynieść bagaże. Usiadłyśmy w salonie, kobieta przyniosła mi gorącą herbatę i rozmawiałyśmy. W końcu pojawił się Harry i z racji na późną godzinę porwał mnie do swojego pokoju.
-To co teraz? Szukamy pilota?- zapytał Harry.
-To ja go poszukam.- zaśmiałam się.
Ściągnęłam szatynowi t-shirt, a potem dobrałam się mu do spodni. Nagle usłyszałam, że ktoś wchodzi po schodach i szybko podeszłam do walizek. Na szczęście to nie był nikt do nas, ale już się nie zabierała do szukania "pilota" tylko poszłam do łazienki przebrać się w to <Klik> i przy okazji umyć. Gdy byłam gotowa wskoczyłam do łóżka i wtuliłam się do Harry'ego.
-Po powrocie do Londynu nie pozwolę ci ode mnie odejść.- powiedział Harry.
-Nigdzie się nie wybieram.- odparłam.
-Mam nadzieję.
Po długim czasie namyślania w końcu zasnęłam...
_______________
Czytasz = Komentarz
piątek, 1 listopada 2013
#27.` Ale ty tak słodko wyglądasz z Zayn'em a co dopiero z Harry'm
-Cześć.- powiedziałam i ich przytuliłam.
-Ja już myślałem, że to jedzenie.- zaśmiał się słodki Irlandczyk.
Marika go walnęła w ramie. Zostawiliśmy ich i poszliśmy do dom. Tam czekali na nas Louis z Eleanor, Perrie, Liam i Nadia.
-Gdzie macie Niall'a?- spytał Liam.
-Tuuu jestem!!- krzyknął wchodząc do domu z Mariką.
-Nowa para?- zaśmiała się Nadia.
-Nie.- Niall.
-Od razu widać, że tak.- powiedziała Perrie.
-No nie.- Marika.
-Uzgodnijcie sobie to, zostawimy was samych.- oznajmiłam.- Chodźcie dziewczyny.
Rozeszliśmy się po całym domu. Liam z Zayn'em Harry'm i Louis'em poszli do altany, Niall i Marika dostali czas na przemyślenie, a ja z dziewczynami poszłyśmy na huśtawkę.
-No to słuchamy news'ów.- zaśmiała się Nadia.
-Co? O co wam chodzi?-spytałam.
-Jesteście teraz najgłośniejszą parą na całym świecie.- odparła Perrie.
-To tak przez przypadek.- zaśmiała się.
-Od kiedy jesteście razem?- El.
-Trzy tygodnie.
-I my o tym nic nie wiemy, ale ty jesteś...- zaśmiała się Nadia.
-Oj tam... Ej, wy znacie Vanessę?- zapytałam.
-No niby znamy, ale prawie nie gadałyśmy. Trzymała się na dystans, była dziwna a najważniejsze zawsze były jej przyjaciółeczki.- opowiedziała Eleanor.
-A jak wypadały takie spotkania to Harry przyjeżdżał sam albo w ogóle bo księżniczka sobie coś wymyśliła.- dodała Perrie.
-Ona zawsze coś wymyślała, żeby trzymać Harry'ego jak najdalej od nas, bo za dużo onej wiedzieliśmy.- oznajmiła Nadia.
-Dlatego chłopakom ulżyło gdy Harry powiedział, że poznał kogoś wspaniałego i się w tobie zakochał.- ciągła El.
-Jesteś jej przeciwieństwem. Nie wyglądasz na kogoś kto chciałby go wykorzystać i na prawdę ci na nim zależy. W sposób jaki na niego patrzysz, jak do niego mówisz to nie jest to samo, to jest prawdziwa miłość.- Perrie.
Zebrałyśmy się do domu, byli tam już chłopaki. Od Mariki i Niall'a nie biło miłością, ale uśmiechali się do siebie, a dziewczyna siedziała mu na kolanach.
Gdy ujawniłam się Harry'emu, on do mnie podszedł i zaczęliśmy się całować.
-Kocham Cię.- szepnęłam mu do ucha.
-Ja ciebie też.
Siedzieliśmy siedzieliśmy przy zimnych alkoholowych napojach.
-Co robimy?- zapytała Nadia.
-Prawda czy wezwanie.- zaproponował Liam.
-Butelka.- Zayn.
-Poker rozbierany.- Looouis.
-Kochanie, ja rozumiem hormony buzują, ale nie publicznie.- powiedziała Eleanor.
-To może prawda czy wezwanie.- tak mi się powiedziało.- Tylko bez zdjęć i to się tyczy Nadii.
-Ale to tak ślicznie wyglądało.- zaśmiała się.
Zayn przyniósł jaką butelkę i karty do gry. Usiedliśmy na środku pokoju.
-Kto kręci?- spytała Marika.
-Skoro już się zgłosiłaś.- uśmiechnął się Liam.
Marika mocno zakręciła butelką, która zatrzymała się na Louis'ie. Szatyn wybrał wezwanie i miał się przejść z jedną dziewczyną na rękach.
-Od razu mówię, że nie ma wybierania osoby, z którą się jest chyba, że jest tam napisane.- oznajmiła Nadia.
-Hm... to niech będzie... Olivia.- ale mnie wkopała...
-Dziękuje.- to był sarkazm z mojej strony.
Louis wziął mnie na ręce i przeszedł się ze mną do o koła ogrodu. Następnie butelka pokazała Zayn'a, który również miał wezwanie.
-Pocałuj jedną dziewczynę, z językiem.- spuścił głowę i spojrzał się na Lou, który miał mu powiedzieć kto to ma być.
-Olivia, proszę bardzo.
-Ej, co ja jestem?- tak mam bulwersa.- Tylko bez zdjęć.
-Ale ty tak słodko wyglądasz z Zayn'em a co dopiero z Harry'm.- powiedziała Nadia.
-Masz szczęście...- zaśmiała się Pez.
No to będzie mnie czekała pogadanka z Mariką bo ona nie wiedziała o wcześniejszej butelce.
Stanęłam na przeciwko Zayn'a i zaczęliśmy się całować. Potem Zayn wykręcił Marikę, która miała prawdę. Tuż po tym miałam powiedzieć Louis'owi, że go kocham. Mieliśmy niezły ubaw przy tej grze, między innym i może dlatego skończyliśmy grać przed dwunastą w nocy.
Marika miała dzisiaj spać u Niall'a - szykowała się dzika noc. :D
Do Harry'ego domu dostaliśmy się z kierowcą, bo przecież Hazza nie mógł jechać bo pił.
Gdy byliśmy w domu umyłam się i wskoczyłam Harry'emu do łóżka.
___________________________
Czytasz = Komentarz
sobota, 26 października 2013
#26.`Swiat jest dziwny
24.08.2017, Czwartek
Obudziły mnie ciepłe promienie słońca. Spojrzałam na okno, aż mnie poradziło. W końcu było lato, ciepłe jak na Londyn. Spojrzałam na telefon żeby sprawdzić, która godzina - była dziewiąta. Postanowiłam, że nie będę dłużej się obijać tylko wstanę.
Chciałam zrobić coś na śniadanie, ale lodówkę opanowała bieda. Nic innego mi nie zostało tylko iść do sklepu. Umyłam się i przebrałam w <Klik>, a potem wyszłam. Zaraz po tym jak znalazłam się przy windzie wpadłam na Jake'a - ja i to moje szczęście.
-Cześć.- powiedział brunet.
-Hej.- odparłam od niechcenia.
-Gdzie się wybierasz?- spytał.
-Do sklepu.
-Mogę iść z tobą?- boże wkurza mnie, ale trzeba by było się z nim pogodzić.
-Eh no okej.
W czasie drogi rozmawialiśmy. Jake zadawał mi dużo pytań, nie wiedziałam czy mam zaczynać temat Harry'ego, ale w końcu on sam zaczął.
-Co cię łączy z Harry'm?- spytał.
-Co?
-No piszą o was i gadają, podobno on się rozstał z dziewczyną.- powiedział.
-Boże jedyny, ludzie nie macie co robić z własnym życiem?
-Ja tylko zapytałem.- odparł.
-Mam dość ludzi którzy wpieprzają się w moje życie, tak jestem z Harry'm a ciebie to nie powinno interesować.- trochę mnie poniosło.
Gdy byliśmy na miejscu, pozbierałam najpotrzebniejsze rzeczy a potem poszliśmy z Jake'em na dział z prasą,
Stanęłam przed stertą brukowców... i dostałam szoku. Praktycznie na każdej okładce był Harry lub ja i on oraz tego typu nagłówki.
- "Harry Styles, ma nową dziewczynę"
- "Co tak na prawdę łączy Harry'ego z tą dziewczyną"
- "Harry Styles zdradził"
- i wiele innych można tak wymieniać
-Oj dziewczyno, masz niezły problem.- powiedział chłopak.
-Bardzo śmieszne. Jeszcze mnie wkurzaj...
-Jakbyś wtedy została ze mną nie miałabyś takich problemów.- miała mu ochotę wyjebać.
-Zamknij się...!!!
***
W domu na spokojnie usiadłam na łóżku i zaczęłam powoli sobie układać to w głowie i analizować tekst.
Trzaskanie drzwiami i odjazd z piskiem opon - z zeznań naszego informatora właśnie tak zakończył się związek Harry'ego Styles'a i Vanessy Johanson. Dla niektórych z nas to wielki ból, ponieważ wiemy jaką parą byli i jak się idealnie dobrali.
-Ona chciała mu zrobić niespodziankę, ale nie udało się jej, ponieważ zastała go z inną dziewczyną w łóżku, wybuchła po tym wielka awantura, padło kilka nie miłych słów i tak zakończył się ten związe.- mówi nam osoba z otoczenia dziewczyny. Na to wychodzi, że z Harry'ego jest nie złe ziółko, jednak chłopak jest na prawdę szczęśliwy.
- Pierwszy raz wiedzę, że on się tak często uśmiecha, dawno nie był taki szczęśliwy, ta dziewczyna dodaje mu promieni i na prawdę są szczęśliwi, z Vanessą nie było tak samo, on się więził w tym związku.- powiedział nam bliski przyjaciel Harry'ego. To wszystko się prawdą, Harry kilka godzin po zerwaniu z Vanessą pojawił się z nową dziewczyną w jednej restauracji w Londynie, a następnie para wybrała się na spacer do parku. Para widuje się ze sobą od miesiąca. Mamy nadzieję, że dziewczyna zostanie stałą miłością najmłodszego członka One Direction.
Nie wiedziałam czy ma się cieszyć czy płakać.
-Hej.- powiedziała Kornelia, która do mnie przyszła.
-Siemka.- odparłam.
-Co masz taką kwaśną minę?- spytała.
-Już wszyscy wiedzą.- pokazałam jej gazety.
-O mój boże wy tak na serio jesteście razem.
W tym samym czasie przyszła Marika i powiedziała, że Harry przyszedł. Poleciałam do drzwi po chłopaka.
-Cześć.- powiedział chłopak.
-Hej.- odparłam i go pocałowałam.
-Wchodź.
Wzięłam go za rękę i weszliśmy do środka. Chłopak przywitał się z Kornelią a potem zabrałam go do mojego pokoju.
-Już cała Anglia o nas wie...- w tym momencie przyszło mi powiadomienie z twitter'a, przeczytałam je a tam okazało się, że cały świat o nas gada.- Nie, przepraszam, cały świat.
-No nie da się ukryć, wszędzie za mną łażą.- oznajmił.
-Za mną też zaczęli, dzisiaj nie mogłam normalnie zakupów zrobić.
-W końcu im się znudzi.
-Obyś miał rację.
Zaczęliśmy się całować, niestety przerwała nam Marika.
-Idę odprowadzić Kornelię, a potem na spacer z Niall'em.
Gdzieś po szóstej wieczorem zrobiliśmy sobie coś do jedzenia a potem oglądaliśmy jakiś film. Mojej kochanej przyjaciółki nadal nie było chyba bardzo z muszą szaleć z Niall'em.
W końcu i tak się pojawiła.
-Nie za wcześnie?- spytałam.
Okazało się, że Zayn robi mała domówkę i jesteśmy zaproszone. Poszłam z Harry'm na górę się przygotować czyli; odświeżyć, pomalować, przebrać w <Klik>, zrobić sobie jaką fryzurę.
Gdzieś po około pół godziny byłam gotowa i pojechaliśmy do Zayn'a.
niedziela, 13 października 2013
#25.`Jeżeli kogoś kochasz nie ważne kim jest ta osoba (...)
23.08.2017, Środa
Obudził mnie Harry, który zaczął mnie całować po ręce.
-Dzień dobry, kochanie.- powiedziałam
-Dzień dobry.- odparł.- I co teraz?
-To ja powinnam zapytać co teraz?- oznajmiłam.
-Pojadę do niej i załatwię to. To będzie już koniec.
-Nie mówię o tym mówię o nas...
Chłopak wstał i ubrał na siebie bokserki a potem do mnie wrócił. Zaczęliśmy się całować. Usłyszałam tak jakby kroki, ale nie wspominałam o tym Harry'emu bo mogło mi się to wydawać.
-Dzień...-weszła nam do sypialni dziewczyna. Od ruchowo przykryłam się bardziej kołdrą a ona wyleciała do holu mój Harry za nią.
-To nie tak jak myślisz.- powiedział mój chłopak.
-A jak?- spytała.- Nie rozumiem czegoś tu.
-Vanessa, nas już nic nie łączy oddalamy się od siebie z dnia na dzień.
-I to powód żeby pieprzyć się z kim innym?
-Nie ma co się łudzić, że będzie dobrze, ale ja cię nie kocham.
-A co z ślubem, gośćmi, salą? Oświadczyłeś się mi pół roku temu nie pamiętasz?- słucham? o.O Chyba się przesłyszałam. Mój chłopak miał się żenić.
-Nie ma tego, za późno się obudziłem. Może by to wszystko było gdybyś mnie nie zdradzała z kim popadnie.
-W tym momencie ty pokazałeś klasę.
-Ona jest jedyną, a ty miałaś ich trochę. Co myślałaś, że się nie dowiem? Od początku mnie tylko wykorzystywałaś, a ona taka nie jest...- o jak miło...cieszę się, że mi ufa.
-Ta gówniara co w twoim łóżku leży?- sprzątałam pokój kiedy ona nazwała mnie gówniarą.- Ja w przeciwieństwie do ciebie byłam wierna.
-Za idiotę se możesz robić tych twoich fagasów, a nie mnie.
-Ja taka nie jestem.- powiedziała już bardziej załamanym głosem.
-Ja już dobrze wiem jaka jesteś... a teraz oddaj mi klucze i wyjdź stąd.
-Zmarnowałeś mi życie.- oznajmiła.
- I nawzajem.- odparł.
-Popamiętasz mnie!!!- wydarła się.
Ubrałam na siebie t-shirt Harry'ego a on wszedł.
-Przepraszam, nie powinnaś tego słuchać.
-Czemu mi nie powiedziałeś, że masz się żenić?- spytałam.
-To ma jakieś znaczenie?
-Tak, bo gdybyś mi powiedział to bym ci związku nie rozwaliła.
-Nic nie rozwaliłaś... i tak chciałem z nią zerwać. - oznajmił.
-No pewnie.
-Zakochałem się w tobie, do nikogo nie czułem czegoś takiego jak do ciebie.- powiedział.
-Jasne... a jednak ukryłeś przede mną ten fakt, Harry nie jestem...- nie dokończyłam, ponieważ chłopak zamknął mnie pocałunkiem. Potem wziął mnie na ręce i położył na łóżlu.
-Powtórka z rozrywki?- spytałam.
-A chciałabyś?
-Głupie pytanie.- powiedziałam.
Zaczęliśmy się całować, Harry ściągnął t-shirt i rzucił go na ziemie.
-WIECIE TAK Z SAMEGO RANA!!!- Zayn. Ludzie kto nam jeszcze przerwie?
-Zayn, nie nauczyli cię pukać?- zapytał go Harry.
-A was, że się drzwi zamyka?- zaśmiał się.- Ubierzcie się i chodźcie na dół, nie jestem sam.
Ciekawe z kim?
Poszłam do łazienki, umyłam się i ubrałam w <Klik>, a potem z Harry'm zeszliśmy na dół.
Zayn przyjechał z Perrie, Niall'em i Mariką.
-Cześć.-powiedziałam.
-Hej.- odparli.
Poszliśmy do salonu, usiadłam na rogu kanapy i wtuliłam się do Harry'ego.
-Co wy tacy pootwierani śpicie?- spytała Perrie.
-Vanessa tu była.- oznajmił Harry.
-Wie?- Niall.
-Zobaczyła nas w łóżku. Nikt jej nie musiał mówić.- powiedział.
-Co robiliście?- zapytała Marika.
-Jak to co? Pilota szukaliśmy.- chłopaki się na mnie pośpiesznie spojrzeli. Mówiłam, Harry'emu przy poznani, że jestem Directioner, ale czy on to wziął do siebie...? Muszę to wyjaśnić.
-Słucham?- Harry.
-O co tu chodzi?
-Wyjaśnij im, a ja muszę z Harry'm porozmawiać.
Poszliśmy razem do jadalni.
-Ukryłaś przede mną fakt, że jesteś directioner.- stwierdził chłopak.
-Tak jak ty, że masz się żenić. O nie wybacz ty w ogóle mi o tym nie powiedziałeś, a ja jak się poznaliśmy ci powiedziałam, bo sam się zapytałeś.- oznajmiłam.
-No tak.- nagle zrobiło mu się głupio i usiadł na krześle.
-Harry, chyba gorzej być nie może.
-Serio, myślałem tylko, że jesteś fanką i nie wnikasz w szczegóły.- powiedział.
-Prawie od sześciu lat jestem directioner.- odparłam.
-Czemu mi nie powiedziałaś?
-Bałam się i myślałam, że wiesz.
Chłopak podszedł do mnie i złapał mnie w biodrach.
-Czego się bałaś?
-Braku akceptacji, ale skoro podobno wiedziałeś myślałam, że jest... dopiero teraz się przestraszyłam.
-Jeżeli kogoś bardzo kochasz, to nie ważne kim jest ta osoba. Jak się w tobie zakochałem wiedziałem kim jesteś, ale przez czas spędzony z tobą widocznie mi to uciekło.- jaki on jest cudowny.- Kocham Cię.
-Ja ciebie też. Sześć lat czekałam na to żeby ci podziękować, ale nie miałam okazji jeżeli już przy tym jesteśmy chcę ci to powiedzieć.
-Słucham?- powiedział Harry.
Z oczy poleciały mi łzy i wpadłam w panikę.
-Moje życie nie zawsze było cudowne, można powiedzieć, że było tak, że nazywałam je piekłem... Kiedy was poznałam nie byłam przekonana do was i waszej kariery, ale z czasem zaczęłam się otwierać w końcu stałam się waszą fanką. Nie sądziłam, że to ma taką moc. Po kilku miesiącach uświadomiłam sobie, że zespół One Direction jest dla mnie całym moim światem. Zmieniłam się i za to chciałam wam podziękować...otwarłam się bardziej na świat, nie byłam zamkniętą w sobie i po prostu zmieniliście moje życie. Obiecałam sobie kiedyś, że jeżeli was spotkam podziękuje wam za to właśnie nadszedł ten moment. Harry, naprawdę gdyby nie wy, gdyby nie One Direction nie poradziłabym sobie.- zaniemówił, poruszyło go to i sam się wzruszył. - Gdy cię poznałam, poczułam się spełniona. Dla mnie nie było możliwe żeby być z tobą bo to jest pięć lat różnicy, chciałam tylko tego co ci właśnie powiedziałam.
-Widocznie wszystko jest możliwe.
-Harry, ja miałam trzynaście lat ty miałeś osiemnaście, byłam gówniarą, zwykłą fanką nie różniącą się od innych.
-Wiek to tylko liczba.- oznajmił.
-Teraz tak mówisz, kiedyś byś tak nie powiedział.
Przytuliłam go, a potem odwróciłam się żeby wrócić do naszych gości - zauważyłam wtedy Perrie która również płakała. Podeszłam do niej a ona mnie przytuliła co spowodowało, że bardziej się popłakałam.
-Każda dziewczyna opowiada taką historię, nie różnie się od innych.- powiedziałam i poszłam do łazienki.
Po chwili wróciłam do salonu gdzie przyjechała reszta czyli Lou, El, Nadia i Liam. Harry poprosił mnie żebym powtórzyła to co mu powiedziałam. Oczywiście się zgodziłam, choć nie byłam tego pewna....
***
Po południu wybrałam się z Harry'm do centrum Londynu na obiad.
Po obiedzie wybraliśmy się do parku trochę pospacerować.
-Co teraz z nami?- spytałam.
-Myślałem, że jesteśmy razem.-odparł.
-No właśnie nie, bo do dzisiaj byłam twoją kochanką.- stwierdziłam.
Chłopak przystał i stanął naprzeciwko mnie.
-Zostaniesz moją dziewczyną?
-Tak, tak, tak.- przytuliłam go, a potem pocałowałam.
Po długim spacerowaniu przysiedliśmy przy fontannie.
-Jeszcze czegoś o tobie nie wiem?- spytał Harry.
-Czegoś co powinieneś to nie.- odpowiedziałam.
-A czego nie powinienem?
-Też wszystko wiesz.
Usiadłam chłopakowi na kolanach i zaczęliśmy się całować.
-Mamy towarzystwo.- oznajmiłam.
-Jak chcą to niech się patrzą mam to gdzieś.- powiedział szatyn.- Nie będę się całe życie chował. Dowiedzą się no trudno, gorzej z naszym życiem prywatnym.- opowiedział.
-Wiedziałam na co się piszę.- odparłam.
-Przetrwamy?
-Tak.
-Kocham Cię.- uwielbiam jak on do mnie tak mówi.
-Ja ciebie też.
Na koniec zrobiliśmy sobie mały spacer po okolicy a na koniec Harry zawiózł mnie do domu.
__________________________________
Czytasz = Komentarz
Obudził mnie Harry, który zaczął mnie całować po ręce.
-Dzień dobry, kochanie.- powiedziałam
-Dzień dobry.- odparł.- I co teraz?
-To ja powinnam zapytać co teraz?- oznajmiłam.
-Pojadę do niej i załatwię to. To będzie już koniec.
-Nie mówię o tym mówię o nas...
Chłopak wstał i ubrał na siebie bokserki a potem do mnie wrócił. Zaczęliśmy się całować. Usłyszałam tak jakby kroki, ale nie wspominałam o tym Harry'emu bo mogło mi się to wydawać.
-Dzień...-weszła nam do sypialni dziewczyna. Od ruchowo przykryłam się bardziej kołdrą a ona wyleciała do holu mój Harry za nią.
-To nie tak jak myślisz.- powiedział mój chłopak.
-A jak?- spytała.- Nie rozumiem czegoś tu.
-Vanessa, nas już nic nie łączy oddalamy się od siebie z dnia na dzień.
-I to powód żeby pieprzyć się z kim innym?
-Nie ma co się łudzić, że będzie dobrze, ale ja cię nie kocham.
-A co z ślubem, gośćmi, salą? Oświadczyłeś się mi pół roku temu nie pamiętasz?- słucham? o.O Chyba się przesłyszałam. Mój chłopak miał się żenić.
-Nie ma tego, za późno się obudziłem. Może by to wszystko było gdybyś mnie nie zdradzała z kim popadnie.
-W tym momencie ty pokazałeś klasę.
-Ona jest jedyną, a ty miałaś ich trochę. Co myślałaś, że się nie dowiem? Od początku mnie tylko wykorzystywałaś, a ona taka nie jest...- o jak miło...cieszę się, że mi ufa.
-Ta gówniara co w twoim łóżku leży?- sprzątałam pokój kiedy ona nazwała mnie gówniarą.- Ja w przeciwieństwie do ciebie byłam wierna.
-Za idiotę se możesz robić tych twoich fagasów, a nie mnie.
-Ja taka nie jestem.- powiedziała już bardziej załamanym głosem.
-Ja już dobrze wiem jaka jesteś... a teraz oddaj mi klucze i wyjdź stąd.
-Zmarnowałeś mi życie.- oznajmiła.
- I nawzajem.- odparł.
-Popamiętasz mnie!!!- wydarła się.
Ubrałam na siebie t-shirt Harry'ego a on wszedł.
-Przepraszam, nie powinnaś tego słuchać.
-Czemu mi nie powiedziałeś, że masz się żenić?- spytałam.
-To ma jakieś znaczenie?
-Tak, bo gdybyś mi powiedział to bym ci związku nie rozwaliła.
-Nic nie rozwaliłaś... i tak chciałem z nią zerwać. - oznajmił.
-No pewnie.
-Zakochałem się w tobie, do nikogo nie czułem czegoś takiego jak do ciebie.- powiedział.
-Jasne... a jednak ukryłeś przede mną ten fakt, Harry nie jestem...- nie dokończyłam, ponieważ chłopak zamknął mnie pocałunkiem. Potem wziął mnie na ręce i położył na łóżlu.
-Powtórka z rozrywki?- spytałam.
-A chciałabyś?
-Głupie pytanie.- powiedziałam.
Zaczęliśmy się całować, Harry ściągnął t-shirt i rzucił go na ziemie.
-WIECIE TAK Z SAMEGO RANA!!!- Zayn. Ludzie kto nam jeszcze przerwie?
-Zayn, nie nauczyli cię pukać?- zapytał go Harry.
-A was, że się drzwi zamyka?- zaśmiał się.- Ubierzcie się i chodźcie na dół, nie jestem sam.
Ciekawe z kim?
Poszłam do łazienki, umyłam się i ubrałam w <Klik>, a potem z Harry'm zeszliśmy na dół.
Zayn przyjechał z Perrie, Niall'em i Mariką.
-Cześć.-powiedziałam.
-Hej.- odparli.
Poszliśmy do salonu, usiadłam na rogu kanapy i wtuliłam się do Harry'ego.
-Co wy tacy pootwierani śpicie?- spytała Perrie.
-Vanessa tu była.- oznajmił Harry.
-Wie?- Niall.
-Zobaczyła nas w łóżku. Nikt jej nie musiał mówić.- powiedział.
-Co robiliście?- zapytała Marika.
-Jak to co? Pilota szukaliśmy.- chłopaki się na mnie pośpiesznie spojrzeli. Mówiłam, Harry'emu przy poznani, że jestem Directioner, ale czy on to wziął do siebie...? Muszę to wyjaśnić.
-Słucham?- Harry.
-O co tu chodzi?
-Wyjaśnij im, a ja muszę z Harry'm porozmawiać.
Poszliśmy razem do jadalni.
-Ukryłaś przede mną fakt, że jesteś directioner.- stwierdził chłopak.
-Tak jak ty, że masz się żenić. O nie wybacz ty w ogóle mi o tym nie powiedziałeś, a ja jak się poznaliśmy ci powiedziałam, bo sam się zapytałeś.- oznajmiłam.
-No tak.- nagle zrobiło mu się głupio i usiadł na krześle.
-Harry, chyba gorzej być nie może.
-Serio, myślałem tylko, że jesteś fanką i nie wnikasz w szczegóły.- powiedział.
-Prawie od sześciu lat jestem directioner.- odparłam.
-Czemu mi nie powiedziałaś?
-Bałam się i myślałam, że wiesz.
Chłopak podszedł do mnie i złapał mnie w biodrach.
-Czego się bałaś?
-Braku akceptacji, ale skoro podobno wiedziałeś myślałam, że jest... dopiero teraz się przestraszyłam.
-Jeżeli kogoś bardzo kochasz, to nie ważne kim jest ta osoba. Jak się w tobie zakochałem wiedziałem kim jesteś, ale przez czas spędzony z tobą widocznie mi to uciekło.- jaki on jest cudowny.- Kocham Cię.
-Ja ciebie też. Sześć lat czekałam na to żeby ci podziękować, ale nie miałam okazji jeżeli już przy tym jesteśmy chcę ci to powiedzieć.
-Słucham?- powiedział Harry.
Z oczy poleciały mi łzy i wpadłam w panikę.
-Moje życie nie zawsze było cudowne, można powiedzieć, że było tak, że nazywałam je piekłem... Kiedy was poznałam nie byłam przekonana do was i waszej kariery, ale z czasem zaczęłam się otwierać w końcu stałam się waszą fanką. Nie sądziłam, że to ma taką moc. Po kilku miesiącach uświadomiłam sobie, że zespół One Direction jest dla mnie całym moim światem. Zmieniłam się i za to chciałam wam podziękować...otwarłam się bardziej na świat, nie byłam zamkniętą w sobie i po prostu zmieniliście moje życie. Obiecałam sobie kiedyś, że jeżeli was spotkam podziękuje wam za to właśnie nadszedł ten moment. Harry, naprawdę gdyby nie wy, gdyby nie One Direction nie poradziłabym sobie.- zaniemówił, poruszyło go to i sam się wzruszył. - Gdy cię poznałam, poczułam się spełniona. Dla mnie nie było możliwe żeby być z tobą bo to jest pięć lat różnicy, chciałam tylko tego co ci właśnie powiedziałam.
-Widocznie wszystko jest możliwe.
-Harry, ja miałam trzynaście lat ty miałeś osiemnaście, byłam gówniarą, zwykłą fanką nie różniącą się od innych.
-Wiek to tylko liczba.- oznajmił.
-Teraz tak mówisz, kiedyś byś tak nie powiedział.
Przytuliłam go, a potem odwróciłam się żeby wrócić do naszych gości - zauważyłam wtedy Perrie która również płakała. Podeszłam do niej a ona mnie przytuliła co spowodowało, że bardziej się popłakałam.
-Każda dziewczyna opowiada taką historię, nie różnie się od innych.- powiedziałam i poszłam do łazienki.
Po chwili wróciłam do salonu gdzie przyjechała reszta czyli Lou, El, Nadia i Liam. Harry poprosił mnie żebym powtórzyła to co mu powiedziałam. Oczywiście się zgodziłam, choć nie byłam tego pewna....
***
Po południu wybrałam się z Harry'm do centrum Londynu na obiad.
Po obiedzie wybraliśmy się do parku trochę pospacerować.
-Co teraz z nami?- spytałam.
-Myślałem, że jesteśmy razem.-odparł.
-No właśnie nie, bo do dzisiaj byłam twoją kochanką.- stwierdziłam.
Chłopak przystał i stanął naprzeciwko mnie.
-Zostaniesz moją dziewczyną?
-Tak, tak, tak.- przytuliłam go, a potem pocałowałam.
Po długim spacerowaniu przysiedliśmy przy fontannie.
-Jeszcze czegoś o tobie nie wiem?- spytał Harry.
-Czegoś co powinieneś to nie.- odpowiedziałam.
-A czego nie powinienem?
-Też wszystko wiesz.
Usiadłam chłopakowi na kolanach i zaczęliśmy się całować.
-Mamy towarzystwo.- oznajmiłam.
-Jak chcą to niech się patrzą mam to gdzieś.- powiedział szatyn.- Nie będę się całe życie chował. Dowiedzą się no trudno, gorzej z naszym życiem prywatnym.- opowiedział.
-Wiedziałam na co się piszę.- odparłam.
-Przetrwamy?
-Tak.
-Kocham Cię.- uwielbiam jak on do mnie tak mówi.
-Ja ciebie też.
Na koniec zrobiliśmy sobie mały spacer po okolicy a na koniec Harry zawiózł mnie do domu.
__________________________________
Czytasz = Komentarz
sobota, 14 września 2013
#24.`Don't Let Me Go... ~Harry Styles
22.08.2017, Wtorek
Nie przestawaliśmy się całować. Bez większego namysłu Harry posadził mnie na blacie kuchennym. Zaczęłam ściągać mu marynarkę,
-Może się przeniesiemy do sypialni?- zaproponował Harry.
-Zapewne by było wygodniej.- zaśmiałam się.
Chłopak złapał mnie na ręce. Wplątałam palce we włosy.
Weszliśmy do sypialni... na łóżku było ułożone serce z płatków róż. Szatyn położył mnie na nim i zaczął dotykać po całym ciele.
-Olivia... Kocham Cię.- pierwszy raz, pierwszy raz powiedział, że mnie kocha, awwww....
-Ja ciebie też.- odparłam.
Harry nie naciskał nie musieliśmy tego robić, ale ja nie protestowałam.
Zaczęłam mu ściągać t-shirt, który znalazł się na podłodze. Następnie chłopak odpiął moją sukienkę i również rzucił w kąt.
Przez chwilę tak jak bym zamarła. Marzyłam o tej chwil z Harry'm od pięciu lat. Seks z Harry'm Styles'em jest moim ostatnim marzeniem - jeżeli to się stanie będę spełniona. W głębi duszy bałam się, że coś pójdzie nie tak.
-Mogę?- zapytał szatyn o ściągnięcie biustonosza.
-Tak.- odparłam.
Mój biustonosz był kolejną rzeczną na podłodze.
Przytuliłam Harry'ego a on całował mnie po ramionach. Jego ciało było tak ciepłe, że aż przyprawiało mnie o dreszcze. Odpięłam chłopakowi spodnie, które z resztą rzeczy wylądowały na ziemi. Harry położył mnie na łóżku i zaczął delikatnie pieścić moje piersi, a potem zaczął całować mnie po całym ciele, zderzając od ramion w dół. Zatrzymał się przy okolicy majtek. Harry delikatnie pozbył się moich majtek i delikatnie całował moją myszkę. Po chwili wstał ze mnie i kazał ściągnąć swoje majtki. Widok nagiego Harry'ego dopiero przyprawił mnie o dreszcze.
Teraz moja kolej nadeszła na całowanie Harry'ego i zrobienia mu "dobrze". Położył się na łóżku a ja go całowałam.
-Mam nadzieje, że masz...?- spytałam nie skończywszy, ponieważ chłopak mi przerwał, który wyciągną z szuflady jedną prezerwatywę. Chłopak podał mi ją i kazał sobie ją założyć. Następnie położył się na mnie no i doszło do zbliżenia. Bolało, mnie zawsze boli, ale to była przyjemność. Uśmiechałam się na samą myśl, że to wszystko się dzieje. Fakt Faktem to nie był mój pierwszy raz, ale był on najlepszy.
Starałam się nie wydawać z siebie żadnych jęków, ale to nie jest w cale takie łatwe. Po długim czasie chłopak przestał i zaczął całować moje piersi a potem przeszedł do myszki. Czułam, że było to takie miłe jeszcze czegoś takiego nie czułam. W dodatku wiem, że jestem dla niego ważna, może to tylko dwa słowa, ale potrafią zmienić całe nastawienie na świat.
-To teraz ty się męcz.- powiedział do mnie Harry.
-eeee?
-Trochę teraz ty musisz byś u góry, ja nie będę wiecznie na dole.
Zaczęłam się śmiać i usiadłam mu na biodrach. Z bólu wbiłam chłopakowi paznokcie i na klatce piersiowej odbiło się mu pięć śladów. Po jakimś czasie zeszłam z niego i zaczęłam go całować po różnych miejscach ciała. Nasza gumka również wyleciała z gry i wylądowała na ziemi.
-Co powiesz na 69?- i nagle przypomniały mi się wszystkie 69 na blogach, tt, fb i innych.
Bez większego namysłu zgodziłam się. Miałam niezły ubaw z tego powodu, bo nie umiałam sobie tego wyobrazić.
Bez większego namysłu zgodziłam się. Miałam niezły ubaw z tego powodu, bo nie umiałam sobie tego wyobrazić.
-Koniec? spytałam.
-Mogę całą noc.- odparł.
-Trzeba spać.- powiedziałam.
-Dla ciebie wszystko.- oznajmił.
-Słodki.
-Kocham Cię.
-Ja ciebie też.
-A jak mi poszło?- zapytał.
-Genialnie, tylko nie wiem co na to twoje prześcieradło bo jest całe z no...- zaśmiałam się.
-Oj tam zdarza się.
Chłopak namówił mnie na zdjęcia. Nie umiałam mu odmówić dlatego się zgodziłam.
-To teraz idziemy spać czy coś oglądamy?
-O tej godzinie raczej się śpi.- oznajmiłam.
-To dobranoc.- powiedział Harry.
-Pa.
Wtuliłam się do chłopaka i szybko zasnęłam....
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




.gif)
.gif)

.gif)

.gif)




.gif)